Groźniejsze od patostreamingu są wyzwania na Tik Tok’u

Niebezpieczne dla dzieci mogą być tzw. challenge. Wśród nich znajdują się wyzwania promujące samookaleczenia, a nawet samobójstwa. Jeśli miałabym ocenić, są to o wiele poważniejsze zagrożenia od oglądania czyjegoś picia i przeklinania — mówi prof. Magdalena Kamińska.

Maciej Skotnicki: Czym jest patostreaming?

Prof. Magdalena Kamińska: O patostreamach dużo mówiono w przestrzeni medialnej w latach 2017-2018. Jeśli chcielibyśmy podać definicję, jest to transmisja online na żywo w serwisach posiadających taką funkcjonalność, podczas której pokazuje się zachowania uważane powszechnie za nieprzyzwoite (przemoc, przekleństwa, picie alkoholu, zażywanie narkotyków, czynności seksualne itd.).        

Ten termin to efektowny hasztag, którym można rzucać jak hasłem i od razu wiemy, o co chodzi. Moim zdaniem jednak zjawisko prezentowania takich zachowań jest o wiele starsze, było i będzie zawsze w Internecie. W mediach głównonurtowych wybuchła jednak na jego temat panika moralna. Jeśli się rzuci takim hasłem, można łatwo wskazać wroga, a co za tym idzie, pisać na ten temat kolejne ostrzegawcze artykuły nastawione na klikalność.

Patrząc na szum medialny dotyczący patostreamów zastanawiam się, ile dzieci ma na co dzień do czynienia z takimi zachowaniami, jak na tych transmisjach. To hipokryzja, że dopiero gdy ktoś to nagra i wrzuci do sieci, pojawia się oburzenie takimi postawami. 

Maciej Skotnicki: Skąd się wziął na firmamencie internetowych rozrywek?

Prof. Magdalena Kamińska: W latach 90’ popularność zyskiwały reality show, które specjalizowały się w takich tematach. Należały one do nurtu znanego jako trash TV. Te programy były jednak emitowane w mediach głównonurtowych, a więc podlegały pewnej kontroli. Natomiast teraz obserwujemy dużą zmianę przede wszystkim właśnie pod względem kontroli. Tworząc transmisję na żywo, tak naprawdę trudno komukolwiek skontrolować, co na niej robimy. Niepokojące jest też to, że patostreamy są bezpośrednio opłacane przez widzów.

W 2020 temat patostreamów przycichł, a same produkcje są coraz mniej popularne. Jednym z powodów może być to, że widok ludzi, którzy się upijają, a potem biją, po pewnym czasie się nudzi.

Gdy spojrzymy w raport Rzecznika Praw Obywatelskich na temat patotreści w Internecie, zauważymy, że bardzo wielu odbiorców nie oglądało tego bezpośrednio, na żywo, tylko przeglądało kompilacje „najciekawszych momentów”. Nie chciało im się tracić kilku godzin swojego życia.

Maciej Skotnicki: Skoro mamy do czynienia z pieniędzmi, to czy możemy pokusić się o twierdzenie, że niektóre patotreści są po prostu reżyserowane?

Prof. Magdalena Kamińska: Mam wrażenie, że w nurcie patostreamów coraz częściej pojawiają się treści, co do których możemy mieć podejrzenie ich inscenizowania. Bardzo możliwe, że aktorzy grający w tych produkcjach nie upijają się naprawdę, nie biją się naprawdę. Odgrywają tylko swoje role. Jest to wtedy ciekawsze, można wszystko wyreżyserować i dramaturgicznie podkręcić. W dodatku jest to kontrolowane, więc ominą ich odwiedziny policji, jak zdarzało się podczas spontanicznych patostreamów. Działa tu znany z teorii filmu efekt Kracauera – to, co jest zainscenizowane i zagrane, sprawia wrażenie bardziej prawdziwego niż spontanicznie nagrany materiał.

Nurt takich treści przybiera na sile. Czy jest to „Fame MMA”, który wpisuje się w nurt patostreamingu, czy „Uniwersum Szkolnej” z Krzysztofem Kononowiczem w roli głównej albo „Aleksander Jabłonowski” (w rzeczywistości profesjonalny reżyser i aktor Wojciech Olszański, który stworzył wyrazistą wirtualną personę i niektórzy zastanawiają się, ile ma wspólnego z prawdziwą postacią).

Realnym zagrożeniem, o którym należy wspomnieć, są sytuacje, kiedy ludzi nieprzytomnych, pijanych, będących w amoku nagrywa ktoś inny i czerpie z tego korzyści. Czasami robi to bez wiedzy osób nagrywanych. Tożsamości tych wszystkich kamerzystów i innych pośredników bardzo często nie są znane.

Maciej Skotnicki: Kto więc jest widzem takich treści?

Prof. Magdalena Kamińska: Z badań wynika, że są to głównie młodzi ludzie. Często nieletnie, ale nie zawsze. Takie produkcje, jak „Uniwersum Szkolnej” to i moi studenci oglądają. Kiedy patostreamy były bardzo popularne, żartowano, że pierwszym tego typu formatem był serial „Świat według Kiepskich”. Aktorzy wystylizowani na osoby z marginesu społecznego, ich styl życia stał się kultowy.

Wracając do grupy odbiorców, rzeczywiście są wśród nich dzieci, które nie powinny takich treści oglądać. A po drugie, poważnym problemem są tzw. „donejty”. Nieletnia publiczność nie powinna być źródłem finansowania takich zachowań. Ciekawe, że dzieci nie wysyłały pieniędzy np. Rafatusowi czy Danielowi Magicalowi, bo ich uwielbiały. Bardzo często za przelanymi złotówkami szły wyzwiska. Ewidentnie odbiór ich działań był krytyczny.

Młodzi ludzie mogą też wydać pieniądze, którymi dysponują w inny sposób, na przykład finansując kobiety rozbierające się za pieniądze. Dają też „donejty” na streamerów growych. I to jest moim zdaniem bardziej niepokojące.

Maciej Skotnicki: Na podstawie tego rysuje nam się niezbyt ciekawy obraz młodego pokolenia.

Prof. Magdalena Kamińska: Dzieci przesyłając pieniądze bardzo często nie zdają sobie sprawy z tego, w czym uczestniczą. Winą za taki stan obarczałabym raczej rodziców, którzy nie zwracają na to uwagi. Dziesięciolatek nie bardzo widzi różnicę między pięcioma złotymi a dwustoma. Zwykle dajemy dzieciom kieszonkowe, aby się tej różnicy nauczyły przeznaczając je, na co chcą.

Problem pojawia się wtedy, kiedy te pieniądze są o wiele większe od potrzeb, jakie realnie mają dzieci. Często rodzice nie zdają sobie też sprawy ze zmysłu technicznego swoich pociech, które potrafią wkraść się na ich konta i wydawać w ten sposób ich pieniądze. Przykładem może być historia pewnego dziecka, które ku rozpaczy swojej matki wydało 75 tysięcy złotych w 17 dni na streamerów growych.

Maciej Skotnicki: Oprócz kwestii finansowych, czy pani zdaniem istnieją jeszcze jakieś konsekwencje dla młodzieży oglądających takie produkcje?

Prof. Magdalena Kamińska: Dzieci chcą zwrócić na siebie uwagę udowadniając, jakie są dorosłe. Tak działo się też wcześniej. Marzą o tym, aby robić to, co robią dorośli. Niebezpieczeństwo widzę w tym, gdy jakiś zaniedbany wychowawczo dwunastolatek stwierdzi, że w taki sposób będzie zarabiał na życie.

Mógłby sobie pomyśleć: „Dziadek pije, tata pije, ja też będę pił i jeszcze na tym zarobię”.

Maciej Skotnicki: Coraz częściej słyszy się teraz o Tik Tok’u i tym, co się tam dzieje.

Prof. Magdalena Kamińska: Specjalnie przed naszą rozmową zajrzałam na Tik Tok’a Daniela Magicala. Nie jest on na tej platformie już aż tak popularny, jak podczas streamów na You Tube.

Teraz głównym zagrożeniem dla dzieci są tzw. challenge. Wśród nich znajdują się wyzwania promujące samookaleczenia, a nawet samobójstwa. Jeśli miałabym ocenić, są to o wiele poważniejsze zagrożenia od picia i przeklinania. Oglądając tysiące nagrań z takimi niebezpiecznymi challenge`ami nastolatek może zechcieć postąpić podobnie, bo przecież inni to robią. Takie wyzwania mogą podawać również sposób w, jaki np. można popełnić samobójstwo czy skutecznie się okaleczyć.

Na szczęście starsze media społecznościowe są w tej chwili bardzo wyczulone na takie treści. Gdy wpiszemy w naszym poście na Facebooku słowo „samobójstwo”, zostanie ocenzurowane lub od razu pojawi się komunikat, gdzie się zwrócić o pomoc. A Tik Tok w tej chwili jest taką platformą, która jest bardzo mało kontrolowana. Powoli się to zmienia. Dla przykładu hashtag promujący blackout challenge, po którym śmierć poniosła włoska dziesięciolatka, jest już nieaktywny.  Jednak pewnie w kolejnych miesiącach będziemy jeszcze wielokrotnie straszeni niebezpieczeństwami Tik Toka – tak, jak dwa lata temu patostreamami.


Prof. Magdalena Kamińska pracuje w Zakładzie Badań nad Kulturą Filmową i Audiowizualną w Instytucie Kulturoznawstwa Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Jej zainteresowania naukowe to: cyberkultura, kino popularne i archeologia mediów audiowizualnych.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy