Dzisiejsza Francja oczami młodego Francuza

Rozmowa z Igorem Bartos, studentem Uniwersytetu w Montpellier, synem polskich imigrantów urodzonym i wychowanym we Francji.

Lucyna Kulińska: Panie Igorze, jaka jest dzisiejsza Francja? Wszyscy przecierają oczy ze zdziwienia nie wierząc, że dochodzi tu pod pretekstem ochrony przed Covid-19 do drastycznego łamania demokracji i praw człowieka?

Igor Bartos: Tak, to smutne. Francja była zawsze postrzegana, jako kraj protestu, demonstracji, kraj wiecznego fermentu i reagowania oburzeniem na niekorzystne dla ludzi zmiany społeczne. Niestety dzisiaj organizujący się opór jest często postrzegany, jako działania mniejszości, wierzącej w najdziwaczniejsze teorie spiskowe. To prowadzi do stygmatyzowania i powszechnego donosicielstwa.

Lucyna Kulińska: Powiedział mi Pan w rozmowie, że Francja nie radzi sobie z kryzysem.

Igor Bartos: Wiele wskazuje na to, że tak. Zacznijmy od tego, że opozycja podczas tego kryzysu nie spełnia swojej roli i nie ma wpływu na decyzje polityczne. Zobaczmy, co dzieje się w Zgromadzeniu Narodowym (francuski odpowiednik naszego Sejmu). Jak to możliwe, że decyzje mające ogromne znaczenie dla kraju są podejmowane w pośpiechu, w ostatniej chwili w środku nocy, kiedy większość opozycji jest nieobecna? Podnoszą się głosy mówiące o końcu demokracji w naszym kraju.

Sytuację tę szczególnie mocno krytykuje partia La France Insoumise, kierowana przez Jean-Luc Mélanchona, która niestety na francuskiej scenie politycznej niewiele znaczy. Tym bardziej, że nie dostaje wsparcia od Rassemblement National (dawniej Front National) Marine Le Pen, które stara się nie zajmować stanowiska w kwestii kryzysu zdrowotnego.  

Lucyna Kulińska: Jak we Francji wyglądał przebieg pandemii Covid-19 od samego jej początku?

Igor Bartos: Na początku Covid był tu odbierany, jako „zwykła grypa” potem mówiło się: „wiesz, przecież Chiny są daleko”. I nagle Covid zamienił się w nową „czarną śmierć”, która miała zdziesiątkować całą Francję. Na ludzi padł strach. Dawniej chorych będących nosicielami dżumy trzeba było wygnać daleko. Logika nie zmieniła się tak bardzo. Dzisiaj chcemy wygnać tych słynnych nieszczepionych „spiskowców”. Kraj praktycznie zamknięto, ludzi uwięziono w domach, karmiąc w mediach propagandą strachu.

Po pewnym czasie niektórzy przestali w ogóle oglądać telewizję, bo o wiele łatwiej było żyć bez nieustannego medialnego raportowania o postępach choroby, problemach itd.

Lucyna Kulińska: Czy ktoś odważył się zaprotestować?

Igor Bartos: Pierwszą osobą, która stała się wręcz symbolem sprzeciwu w obliczu tego szaleństwa był epidemiolog o światowej renomie, ale nieznany wcześniej ogółowi społeczeństwa, dr Didier Raoult. Jego przesłanie było proste: skąd ta panika? To szaleństwo może sprowadzić tylko śmierć! Zaproponował proste rozwiązanie, takie jak podawanie hydroksychlorochiny, leku, który wykazała już swoją skuteczność w poprzednich epidemiach SARS-Cov. Dr Raoult bardzo szybko stał się bohaterem mediów. Poprzez swoje publikacje naukowe i kanał na YouTube (L`Ihu de Marseille) propagował alternatywne możliwości zarządzania kryzysem zdrowotnym.

Jedni widzieli w nim zbawcę, który nie pozwoli ludziom pogrążyć się w rozpaczy i depresji, ale inni mieli wątpliwości. Wielka popularność w mediach spowodowała jednak jego upadek. Powiązani z rządem guru zaczęli go atakować, oskarżać, deprecjonować. Jest to obecnie klasyczny sposób niszczenia wszelkich oponentów – ludzi myślących inaczej niż dyktują wytyczne władzy. Z tego powodu nikt już dzisiaj nie mówi w mediach o leczeniu covidu, o hydroksychlorochinie, nie wspominając o innych, mniej znanych lekach, wykazujących zdolność leczenia covidu. Wygrała tylko jedna opcja i sposób walki z chorobą- szczepionki!

Lucyna Kulińska: Tak więc dochodzimy do „paszportów covidowych”. Trudno mi uwierzyć, że nie obyło się bez dyskusji?

Igor Bartos: Oczywiście. W mediach zaroiło się od naukowców, lekarzy i prawników, którzy postanowili zaistnieć kształtując opinię publiczną czy to za, czy przeciw paszportowi sanitarnemu, szczepieniom, sposobom zarządzania kryzysem. Niektórzy nawet kilkukrotnie przechodzili z jednego obozu do drugiego, co powodowało jeszcze większe zamieszanie w głowach ludzi. Dobrym przykładem jest tu Martin Blachier.

Z kolei Fabrice Di Visio francuski prawnik specjalizujący się w prawie publicznym, stał się znany, kiedy wywalczył sądownie nakaz noszenia maseczek w pomieszczeniach, wtedy gdy wszyscy bagatelizowali nieznanego jeszcze w skutkach wirusa. Dał się poznać dzięki  swojej doskonałej argumentacji, emocjonalności i sile przekonywania. Jego popularność wzrosła  dzięki  występom w dużych kanałach telewizyjnych, szczególnie w programie telewizyjnym TPMP (Touche Pas a Mon Poste – nie ruszaj mojego miejsca) na kanale C8, który jest poświęcony głównie różnym kwestiom społecznym. Tutaj mógł konfrontować  poglądy naukowców z kolejnymi decyzjami władz.

Od tego momentu stał się dla władzy „wrogiem publicznym”. Niezniechęcony stworzył swój kanał na YouTube, stronę internetową i w sieciach społecznościowych odpowiada na różne pytania ludzi. Odnosi się do działań władz bardzo krytycznie, ale zawsze rozsądnie. Dziś organizuje, jak sam to nazywa, „nękanie sądowe”, pomagając prawnie, najczęściej bezpłatnie, osobom które padają ofiarą polityki sanitarnej. Uczestniczy też w wielu demonstracjach przeciwko „przepustce zdrowotnej”, czy to we Francji, czy we Włoszech. Jest zapraszany na nie przez organizatorów protestów, w tym Floriana Philippot, byłego polityka FN-RN, obecnie na czele ugrupowania Les Patriotes. To bardzo ciekawa postać.

Florian Philippot jest aktywny od samego początku (dzisiaj, kiedy rozmawiamy, 25 sierpnia 2021 – zorganizował już ponad czterdzieści demonstracji). Działa głównie poprzez kanał na YouTube i występy w różnych kanałach informacyjnych. Cały czas  wspomaga organizowanie się opozycji.

Lucyna Kulińska: Czy istnieją we Francji niezależne media, które mają odwagę występować przeciwko rozporządzeniom władz?

Igor Bartos: Tak. Funkcjonuje wiele innych niezależnych mediów, które prezentują się na YouTube i krytykują politykę władz. Są też kanały prywatne lub żyjące ze składek subskrybentów i darczyńców takie jak:  „Le Media”, „Mediapart” „Le Media pour Tous”, „Valeurs Actuelles”, czy „Le Juste Milieu”. Te opozycyjne media starają się nawzajem wspierać na przykład niedawno kanał „Le Juste Milieu” wyemitował film z Fabrice Di Visio i Florianem Philippotem.

Lucyna Kulińska: Co można zrobić Pana zdaniem, aby sprzeciw wobec łamania zasad demokracji i przymuszania do szczepień we Francji był lepiej słyszalny?

Igor Bartos: Po pierwsze trzeba by obniżyć w społeczeństwie poziom lęku, kreowany przez media i polityków, który uniemożliwia ludziom logiczne myślenie. Trzeba wywierać nacisk na media państwowe, by zaczęły relacjonować realne fakty, a przestały robić prorządową propagandę.  Po trzecie trzeba rozbić monopol grupy naukowców, którzy aktualnie posłusznie żyrują wszystkie posunięcia władz.

I na koniec Francuzi muszą przypomnieć sobie na jakich ideałach zbudowany jest ich kraj, i że powrót do dyktatury i totalitaryzmu jest bardzo łatwy.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy