Czy tarcza 6.0 przywróci turystykę na dawne tory?

Rozmowa z Piotrem Kruczkiem, koordynatorem projektu TURYSTYKA FORUM, pilotem i przewodnikiem oraz znanym aktywistą branżowym. 

Marta Szymoniak: Lockdown, który zacznie się po Świętach, dobije hotelarstwo i handel – takie zapowiedzi krążą już w mediach społecznościowych. Zgodzi się Pan z tym?

Piotr Kruczek: Oczywiście. Hotelarze na swoim forum ogłosili śmierć hotelarstwa, w kontekście tego co nazwano nie lockdown’em, tylko tzw. narodową kwarantanną.  Branża turystyczna, a w raz z nią szereg innych firm, zostanie całkowicie zablokowana. 

Co to oznacza? Hotele do tej pory funkcjonowały w oparciu o wyjazdy służbowe i sportowe. Obozy sportowe również nie będą możliwe?

Powstaje całkowita blokada ruchu turystycznego, łącznie z transportem i gastronomią. Pomoc z tarczy w żadnym stopniu nie zastąpi zysków, na które liczono podczas ferii zimowych nawet jeśli miałyby to być wyłącznie jednodniowe wyjazdy. 

Właśnie wystartowała tarcza 6.0. Pomoc otrzymają tylko działalności o wybranych numerach PKD. Na jaką pomoc może liczyć branża?  

Piotr Kruczek,
koordynator projektu
TURYSTYKA FORUM

Proponuję poczytać ustawę. Po przeczytaniu kilku paragrafów, człowiek przestaje mieć kontrolę nad tym co czyta. Jest to na tyle nieczytelne, że interpretacji podejmują się dziennikarze, którzy we współpracy z prawnikami tłumaczą, co ta ustawa zmienia i komu coś daje. Szczególnie, że mówimy już o szóstej nowelizacji tzw. tarczy antykryzysowej.

Brzmi ona tak, jakby każdy poszkodowany z powodu koronawirusa, sześć razy otrzymał pomoc. Tak naprawdę poszczególni przedstawiciele różnych segmentów ujętych w Polskiej Klasyfikacji Działalności walczą o to, aby otrzymać jakąkolwiek pomoc. Ta tarcza przyznaje pomoc najbardziej poszkodowanym branżom, ale jest to też efekt intensywnego lobbingu branżowego i próby przekonania rządzących, że jest nam bardzo ciężko.

Proponuję poczytać ustawę. Po przeczytaniu kilku paragrafów, człowiek przestaje mieć kontrolę nad tym co czyta. Jest to na tyle nieczytelne, że interpretacji podejmują się dziennikarze, którzy we współpracy z prawnikami tłumaczą, co ta ustawa zmienia i komu coś daje. Szczególnie, że mówimy już o szóstej nowelizacji tzw. tarczy antykryzysowej. Brzmi ona tak, jakby każdy poszkodowany z powodu koronawirusa, sześć razy otrzymał pomoc. Tak naprawdę poszczególni przedstawiciele różnych segmentów ujętych w Polskiej Klasyfikacji Działalności walczą o to, aby otrzymać jakąkolwiek pomoc. Ta tarcza przyznaje pomoc najbardziej poszkodowanym branżom, ale jest to też efekt intensywnego lobbingu branżowego i próby przekonania rządzących, że jest nam bardzo ciężko.

Efekty są jednak mało czytelne. Trzeba analizować, kto i jak został objęty tarczą, bo pomoc jest bardzo nierówna. Waży się tu kwestia 75% lub 40 % (w zależności od branży) spadku dochodu w stosunku do ubiegłego roku, zapis przeważającego PKD na dzień 30.09.2020.

Zapisy w tej ustawie mało precyzyjnie wyjaśniają jaką pomoc może otrzymać firma, która z jakieś formy wsparcia już wcześniej skorzystała. Rozporządzenie zostało podpisane, przepisy wchodzą w życie. Część ustawy funkcjonuje trzy dni po opublikowaniu. Druga część, ze względu na vacatio legis, wejdzie w życie dopiero za dwa tygodnie. Nie wszyscy wiedzą kto i jaką pomoc otrzyma. Podstawowymi elementami tej pomocy jest zwolnienie z ZUS-u oraz pomoc finansowa w postaci bezzwrotnej pożyczki, o którą przedstawiciele jednoosobowej działalności, mogą się już ubiegać. W przypadku postojowego należy sprawdzić, która branża otrzyma je jednokrotnie, a która może liczyć na wsparcie za 3 miesiące. Z kolei niektóre branże zostały objęte postojowym, które funkcjonowało w tarczy 5.0, a   dopiero teraz mogą ubiegać się o pomoc za okres lipiec, sierpień, wrzesień. Reasumując – samemu trudno wyciągnąć odpowiednie wnioski – trzeba pytać ekspertów o to co komu się należy. 

Z wypowiedzi właścicieli hoteli wynika, że dofinasowanie kosztów pracownika to kropla w morzu potrzeb. Minister Gowin zapowiada nową pomoc – refinansowanie do 70% kosztów stałych… z funduszu PFR. Czy nowy instrument będzie realną pomocą?

Na pewno tak. W przypadku małych przedsiębiorców zwolnienie z ZUS plus 5 tys. zł bezzwrotnej pożyczki może okazać się wystarczająca. Duże firmy borykają się z problemem kosztów stałych. Pomoc w zakresie refinansowania tych kosztów, choćby w 75% pozwoliłaby im przetrwać. Przykładem jest znana polska marka, sieć hoteli Gołębiewski. Właściciel stwierdził, że środki jakie dało się do tej pory pozyskać (w tym 30 mln pożyczki), wystarczy jeszcze na miesiąc. Jeśli nic się nie zmieni, czeka go bankructwo. 

Ze strony przedsiębiorców istnieje duża obawa, że ich firmy będą przyjmowane za bezcen albo zaczną upadać. To są często lata pracy rodzin i setek ludzi. Jest to także dramat pojedynczych przedsiębiorców, którzy nie mają środków na przeżycie, są zmuszeni sięgać po pożyczki, bo mocno topnieją ich oszczędności. 

Czy powszechne szczepienia dają nadzieję na to, że w wakacje wróci „turystyczna normalność”?

Zdecydowanie. Tegoroczne lato pokazało, że przy niskim poziomie zachorowań, turystyka jest w stanie funkcjonować. Wprawdzie w innej rzeczywistości i w ograniczony sposób, ale jest to możliwe. Sama zapowiedź szczepionki w dniu 9 listopada sprawiła, że jedna z większych turystycznych polskich firm – Rainbow tours, notowana na giełdzie, miała skok swoich akcji na poziomie 60%. Można to nazwać skorelowanym indeksem optymizmu. Ten optymizm nieco opada. Gdyby spojrzeć na 6 miesięcy wykresu, to skok był wyraźny. Akcje wspomnianej firmy z poziomu 10 zł skoczyły na 24 zł (tyle były warte w 2016 roku). Jest to wyznacznik tego jak podchodzimy do optymistycznych oczekiwań związanych ze szczepionką. Pytanie jaka część społeczeństwa się zaszczepi. Obawiam się, że pierwsze efekty szczepień odczujemy dopiero latem. Minister Zdrowia zapowiedział, że na pewną grupę zaszczepionych będzie można liczyć nie wcześniej niż w marcu. Rok 2021, przynajmniej ta pierwsza połowa, może dla branży turystycznej zapowiadać się zatem mało optymistycznie. 

Jeśli nie będzie kolejnej fali pandemii, to czy druga część roku, może przynieść więcej korzyści?

Pod warunkiem, że nie będzie nowych restrykcji rządowych. Zapotrzebowanie na usługi turystyczne jest ogromne, czego przykładem jest ogromna liczba gości w hotelach dla biznesu, czyli dla gości podróżujących służbowo. Latem mieliśmy pełne plaże, turystyka działała prężnie. Jeśli tylko znikną restrykcje, loty czarterowe zaczną się sprzedawać. Pod tym względem obecnie dobrze ma się Turcja, Zanzibar, Dominikana – miejsca, gdzie obowiązują podstawowe restrykcje sanitarne względem wirusa. To jest bardzo optymistyczny sygnał. Jeżeli politycy i służby medyczne nie będą ograniczały podróżowania, turystyka wróci do normalności. Oby było to możliwe jak najszybciej. 

Przede wszystkim jest to kwestia bezpieczeństwa. Wystarczy, że zniknie potencjalny strach przed podróżowaniem i kontaktami z innymi w popularnych miejscach. Będziemy wtedy mogli wrócić do normalności. 

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy