„Afganistan jaki współtworzyliśmy upadł”

Aktualną sytuację w Afganistanie komentuje i objaśnia dla patrznarece.pl Marcin Krzyżanowski – konsul Polski w Afganistanie w latach 2008–2011, ekspert Warsaw Institute, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Oktawian Paff: Przepychanki na lotnisku, zapchane samoloty, tragiczne sceny podczas prób ucieczki z kraju. Co teraz świat obserwuje w Afganistanie?

Marcin Krzyżanowski: Świat obserwuje chaos spowodowany niedocenieniem przeciwnika i przecenieniem potencjału rządu afgańskiego. Trzeba jednak przyznać, że nikt nie spodziewał się tak szybkiego upadku republiki. Minęło zaledwie 9 dni od zdobycia przez talibów Zarandżu- pierwszej stolicy prowincji- do wkroczenia do Kabulu. Przez te dziewięć dni Afganistan budowany ogromnym wysiłkiem społeczności międzynarodowej i samych Afgańczyków rozsypywał się jak domek z kart. Od zdobycia Zarandżu świat z niedowierzaniem obserwuje jak dzieło dwudziestu lat pacy obraca się wniwecz.

Oktawian Paff: Czy to rzeczywiście konsekwencja tylko wyjścia sił USA i NATO? Wygląda jakby ich pobyt nie wiele zmienił. Czy można wskazać kto za to ponosi odpowiedzialność?

Marcin Krzyżanowski: Przyczyny takiego obrotu sprawy są bardzo złożone i sięgają samych fundamentów na których budowano afgańską republikę. Przede wszystkim wbrew pozorom nie udało się w pełni pokonać talibów. Zdołali się w większości wycofać do bezpiecznego Pakistanu i przegrupować, a następnie wykorzystać wszelkie potknięcia i błędy nowych władz oraz koalicji międzynarodowej. A te były liczne.

Poza ulegnięciem złudnej euforii po szybkim zwycięstwie militarnym poważnym błędem było wybranie dla nowego Afganistanu modelu politycznego, który nie przystawał do lokalnej rzeczywistości. I nie mówię o tym, że demokracja w Afganistanie nie jest możliwa. Jak najbardziej jest. A raczej byłaby, gdyby nie forsowano jej zbyt szybko i zbyt mocno. Decydenci ignorowali problem analfabetyzmu, który w 2001 r. obejmował niemal 90% społeczeństwa. W ciągu tych 20 lat poczyniono ogromne postępy, ale i tak obecnie blisko 50-60% Afgańczyków nie umie czytać i pisać. Jak na niepiśmiennych ludziach można budować nowoczesne państwo, które przecież potrzebuje wyszkolonych kadr?

Prócz tego republice nie udało się zwalczyć albo przynajmniej sprowadzić do akceptowalnych poziomów korupcji i nepotyzmu. Fakt, że społeczność międzynarodowa zmuszona była tolerować skorumpowanych polityków odbierał jej wiarygodność w oczach Afgańczyków. W konsekwencji kluczowy dla właściwego zarządzania państwem wymiar sprawiedliwości był karykaturą samego siebie. Zbyt mało uwagi poświęcaliśmy też podziałom etnicznym i klanowym. Do tego jednak trzeba było już nie tyle dobrej woli, co wiedzy eksperckiej. Politycy rzadko kiedy słuchali rad afganologów. Były zbyt skomplikowane i nie oferowały prostych i szybkich rozwiązań.

Poza tymi sprawami fundamentalnymi zawiódł też prezydent Aszraf Ghani. Jego działania osłabiały spójność armii. Listę jego grzechów otwiera fakt, że często i chaotycznie zmieniał dowódców wojskowych zarówno podczas wycofania się USA jak i ofensywy talibów. W ostatnich miesiącach dwukrotnie dymisjonował ministrów spraw wewnętrznych i obrony. Zresztą ministerstwem obrony kierował p.o. ministra, a nie pełny minister. Ofiarą personalnej karuzeli padali też najwyżsi dowódcy armii- i to w sytuacji kiedy padały kolejne dystrykty.  Oczywiście przyczyny upadku republiki można by jeszcze długo wymieniać, ale powyższe zjawiska to najważniejsze kwestie.

Marcin Krzyżanowski – konsul Polski w Afganistanie w latach 2008–2011, ekspert Warsaw Institute, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Oktawian Paff: Dlaczego tak głośno mówi się teraz o realnym zagrożeniu tamtejszych kobiet? Co im grozi?

Marcin Krzyżanowski: Mówi się o nim, gdyż równouprawnienie kobiet było jednym z głównych celów jakie stawiał przed sobą nowy Afganistan. A było to jedną z najważniejszych kwestii, ponieważ pod tym względem w 2001 r. w Afganistanie było szczególnie źle. Skala przemocy wobec kobiet była niewyobrażalna. Były też de facto pozbawione podmiotowości i wolności osobistej. Jeśli dodać do tego niezwykle niski lub wręcz zerowy poziom opieki zdrowotnej owocujący jednym z najwyższych w świecie odsetków śmiertelności niemowląt i matek w połogu, to stanie się jasne dlaczego społeczność międzynarodowa kładła aż tak duży nacisk na poprawę sytuacji kobiet. Na tym polu republika odnosiła spore sukcesy, chociaż zwłaszcza na prowincji wciąż wyglądało to kiepsko.

Niestety teraz kobietom grozi powrót do dawnych praktyk i zaprzepaszczenie zdobyczy minionych 20 lat. Wiele kobiet zdołało zdobyć wykształcenie, założyć własne firmy, pracować we wcześniej niedostępnych zawodach itp. Talibowie co prawda deklarują, że będą szanować prawa kobiet, że nie będą zabraniać im pracować, chodzić samotnie po ulicy itp., ale każdą z tych obietnic okraszają klauzulą „w ramach zasad islamu.” Niestety nie podają szczegółów jak konkretnie miałoby to wyglądać, a „zasady islamu” to pojęcia bardzo szerokie, na dodatek podlegające różnym, często bardzo skrajnym interpretacjom, a działania talibów z lat 1996-2001, kiedy to rządzili krajem nie napawają optymizmem.

Oktawian Paff: Polska pomaga przy ewakuacji wysyłając samolot m.in. po współpracowników polskich dyplomatów i cywilów. W jaki sposób można pomóc Afgańczykom. Czy ucieczka to w ich przypadku jedyny ratunek?

Marcin Krzyżanowski: Dla osób, które mogą czuć się zagrożone przez nowe władze ewakuacja to jedyny ratunek. Co prawda talibowie deklarują „amnestię” i „przebaczenie” dla pracowników poprzedniej administracji oraz dla żołnierzy i policjantów, ale większość zainteresowanych uważa, że to tylko pozory i jak tylko Amerykanie ostatecznie się wycofają, a sami talibowie skupią w swoich rękach całą władzę, to wtedy pokażą prawdziwe i niezbyt przyjazne oblicze.

Prócz tego Afgańczykom i Afganistanowi można pomóc po prostu pamiętając o nich. Afganistan był głównym tematem newsów w 2001 r. Potem na jakiś czas o nim zapomniano a jego wątek powracał przy okazji spektakularnych zamachów lub kampanii wyborczych. Teraz znów wrócił na pierwsze strony gazet i znów z powodu katastrofy. Za góra dwa tygodnie opinia publiczna znowu znudzi się tematem, a pozbawieni presji talibowie będą mogli zniszczyć pozostałości zdobyczy republiki, która chociaż była tworem ułomnym, to jednak zapewniała coraz większej liczbie obywateli warunki do rozwoju.

Oktawian Paff: Jaka powinna być reakcja światowych mocarstw i kto w ogóle powinien się włączyć do tej wojny? Jeżeli można już używać takiego słowa.

Marcin Krzyżanowski: Wojna już się skończyła i wygrali ją talibowie. Reakcją mocarstw, z wyjątkiem USA oczywiście, jest ostrożne wyczekiwanie. Nikt się nie pali do zajmowania miejsca Stanów i prób przejęcia kontroli nad Afganistanem. Talibowie mają za sobą wsparcie Pakistanu monarchii Zatoki Perskiej, życzliwą neutralność Rosji i Chin. To, jak na obecną sytuację bardzo dobry bilans otwarcia.

Teraz warto się zastanowić nad przyszłością Afganistanu. Jeśli talibowie nie złamią aktualnych obietnic i udowodnią, że faktycznie są gotowi respektować prawa człowieka, to można rozważyć oficjalne uznanie Islamskiego Emiratu Afganistanu i już nie poprzez donację, ale poprzez handel i inwestycje przyczynić się do poprawy losu Afgańczyków.

Oktawian Paff: Jakie konsekwencje z sytuacji w Afganistanie mogą wyniknąć dla Polski? Czy powinniśmy się mieszać?

Marcin Krzyżanowski: Wmieszaliśmy się już w 2001 r. przyłączając się do koalicji interweniującej w Afganistanie. Wmieszaliśmy się jeszcze bardziej wprowadzając stały kontyngent, przejmując odpowiedzialność nad prowincją Ghazni, kierując tamtejszym PRT itd. W 2016 r. zakończyliśmy to zaangażowanie nie zostawiając po sobie wiele trwałego. Afganistan jaki współtworzyliśmy upadł.

Bardzo słusznie postanowiliśmy ewakuować ludzi, którzy uwierzyli w nasze, złudne jak się okazało, obietnice. Jednak poza poniesionym przy tej okazji wysiłkiem logistycznym upadek republiki nie ma i nie będzie miał dla Polski większego znaczenia. Liczba ewakuowanych jest tak niewielka, że w żaden sposób nie wpłynie na sytuacje społeczną, czy ekonomię. Relacji gospodarczych z Afganistanem nigdy nie mieliśmy imponujących, a ostatnio były wyjątkowo słabe.

Geopolitycznie to kraj bardzo odległy, więc regionalne napięcia dotyczą nas w niewielkim stopniu, a i to pośrednio. Fala migrantów nam nie grozi. Jakkolwiek nie spojrzeć, to konsekwencje sytuacji w Afganistanie nas bezpośrednio nie dotyczą, jeśli oczywiście nie liczyć debaty  nad efektywnością NATO i wiarygodnością USA, jako gwaranta porządku światowego.



Źródło fot. defenseone.com

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy