Zamordyzm czy usunięcie luki w prawie?

Nauczyciele i dyrektorzy, żyją w ostatnim czasie debatą na temat proponowanych zmian w prawie oświatowym. Mają one wzmocnić pozycję kuratorów oświaty. Tymczasem zamiast Ministerstwa Edukacji i Nauki, nieoczekiwaną propozycję wysunęło Ministerstwo Sprawiedliwości. Chodzi o odpowiedzialność karną dyrektorów szkół.  

Jak brzmi proponowany przepis?

Projektowana regulacja miałaby być nowym art. 188a ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe (tj. Dz. U. z 2020 r., poz. 910 ze zm., obecnie już tj. z 2021 r., poz. 1082). 

W ust. 1 przepisu znalazłby się opis następującego przestępstwa: kto, kierując jednostką organizacyjną wymienioną w art. 2 pkt 1-8, przekracza swoje uprawnienia lub nie dopełnia obowiązków w zakresie opieki lub nadzoru nad małoletnim, czym działa na szkodę tego małoletniego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. 

Z kolei ust. 2 przewiduje typ kwalifikowany przestępstwa, zgodnie z którym: jeżeli następstwem czynu określonego w ust. 1 jest śmierć małoletniego, ciężki uszczerbek na jego zdrowiu lub doprowadzenie małoletniego do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności,sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Wyjaśnienia w tym miejscu wymaga, że art. 2 pkt 1-8 Prawa oświatowego określa katalog jednostek systemu oświaty, zatem odpowiedzialności z proponowanego artykułu podlegaliby dyrektorzy: przedszkoli, szkół, placówek oświatowo-wychowawczych, placówek kształcenia ustawicznego, centrów kształcenia zawodowego, placówek artystycznych, poradni psychologiczno-pedagogicznych, młodzieżowych ośrodków wychowawczych, młodzieżowych ośrodków socjoterapii, specjalnych ośrodków szkolno-wychowawczych, ośrodków rewalidacyjno-wychowawczych i placówek zapewniających opiekę i wychowanie uczniom w okresie pobierania nauki poza miejscem stałego zamieszkania. 

Oczywiście spośród ww. jednostek nie wszystkie prowadzą działalność adresowaną do małoletnich i przepis ten w ich przypadku mógłby zostać uznany za martwy (np. szkoły dla dorosłych), ale ze względu na występowanie wyjątków, słusznym jest ogólne objęcie nim wszystkich wymienionych podmiotów. 

Czy istnieje rzeczywista potrzeba wprowadzenia nowej regulacji?

Autorzy projektu, oprócz wprowadzenia odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół, analogiczne rozwiązania chcą także prowadzić w innych ustawach – o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 oraz o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Odpowiadać to ma szerszemu zapotrzebowaniu na jasne określenie istnienia, rodzaju i wymiaru odpowiedzialności za przekroczenie uprawnień i nie dopełnienie obowiązków przez osobę na stanowisku kierowniczym podmiotu, zajmującego się dziećmi i młodzieżą.

Jak wskazano w uzasadnieniu projektu, w obecnym stanie prawnym występuje luka, która nie pozwala na pociąganie do odpowiedzialności karnej dyrektorów za przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków w zakresie opieki lub nadzoru nad małoletnimi i działanie na ich szkodę (tj. za kwalifikowane naruszenia obowiązków dyrektora, określonych w art. 68 Prawa oświatowego).

Powołano również przykłady – głośno komentowane w mediach – sytuacji, gdzie prokuratury nie były w stanie postawić dyrektorowi niepublicznego przedszkola zarzutu w sprawie skrzywdzenia małoletniego, znajdującego się pod opieką w przedszkolu, z uwagi na niewystąpienie wszystkich przesłanek z art. 231 § 1 Kodeksu karnego (przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego).

W mojej ocenie jednak proponowana regulacja jest zbyt wąska i nie do końca odpowiada wszystkim sytuacjom, które były prezentowane w mediach. Przede wszystkim nowy przepis obejmuje „osoby kierujące jednostką”, a więc dyrektorów (art. 68 ust. 1 pkt 1 Prawa oświatowego). Tymczasem w niektórych szkołach i przedszkolach niepublicznych, lub publicznych, ale prowadzonych przez osoby nie będące jednostkami samorządu terytorialnego, wiele działań dyrektora jest skrępowanych ingerencjami lub zaniechaniami ze strony organu prowadzącego daną jednostkę. Organem takim może być zarówno osoba prawna, jak i fizyczna. Do zadań organu prowadzącego należy m.in. zapewnienie warunków działania szkoły lub placówki, w tym bezpiecznych i higienicznych warunków nauki, wychowania i opieki (art. 10 ust. 1 pkt 1 Prawa oświatowego). Jeżeli zatem to osoba prowadząca (uwaga – też niebędąca funkcjonariuszem publicznym, a więc wyłączona spod odpowiedzialności karnej na podstawie art. 231 Kodeksu karnego) nie wykonuje swoich obowiązków w zakresie zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków działania szkoły, czego następstwem jest szkoda małoletniego, to również powinna być pociągana do odpowiedzialności, czego omawiany projekt nie przewiduje. 

Trudno bowiem robić z dyrektora szkoły kozła ofiarnego, którego winę w zaniedbaniu obowiązku opieki na dzieckiem domniemuje się w obliczu skutku, jaki wystąpił, podczas gdy praprzyczyną zdarzenia jest zaniedbanie organu prowadzącego szkołę np. infrastrukturalne, które pomimo sygnalizacji ze strony dyrektora nie jest usuwane lub jest usuwane wadliwie. 

Czy cel zakładany przez autorów projektu można osiągnąć innymi środkami?

W mojej ocenie zaproponowany środek jest najprostszym spośród dostępnych. Co nie znaczy, że jest jedynym i wystarczającym. Dotyczy sytuacji najbardziej jednoznacznych i drastycznych, gdzie uchybienie przepisom prawa oświatowego rodzi skutek w postaci szkody lub krzywdy małoletniego. W praktyce występuje jednak cały szereg innych uchybień w działaniach dyrektorów jednostek systemu oświaty, których ranga nie powinna ich kwalifikować do postępowań karnych, niemniej winny spotykać się z reakcją i sankcjami ze strony organów nadzoru. 

W obecnym stanie prawnym sankcji takich właściwie nie ma – działania nadzorcze mają przede wszystkim charakter naprawczy: zalecenia w nadzorze pedagogicznym, polecenia usunięcia uchybienia przepisom prawa oświatowego i w najgorszym dla dyrektora razie, po niewykorzystaniu przezeń licznych okazji do dobrowolnej zmiany postępowania, mogą doprowadzić do odwołania go ze stanowiska.

Istnieje zatem przestrzeń np. do wprowadzenia przepisów sankcyjnych – odpowiedzialności dyrektorów za niektóre uchybienia jak za wykroczenia, lub też realnych następstw administracyjnych. Rozwiązania takie wymagają jednak szerokich konsultacji z organami nadzoru pedagogicznego i organami prowadzącymi szkoły tak, aby były proporcjonalne i adekwatne do rzeczywistych potrzeb systemu oświaty. 

Nie chodzi tu o ręczne, odgórne i silnie scentralizowane sterowanie oświatą, tj. zarzucany przez związki „zamordyzm”, ale o efektywny sposób egzekwowania przestrzegania prawa w szkołach i placówkach oraz właściwy nadzór nad wydatkowaniem w tej przestrzeni środków publicznych – pochodzących przecież z pieniędzy podatnika.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy