Upamiętnienia poza prawem

Praktycznie od trzech dekad w stosunkach polsko-ukraińskich cierniem odbijają się nielegalne upamiętnienia, które powstawały we wschodniej Polsce. Budowano je dla uczczenia byłych członków formacji nacjonalistycznych. Sejm RP w kontekście morderstw dokonanych na obywatelach polskich na Wołyniu w 1943 r. określił je jako ludobójcze. 

Z jednej strony władze RP przez lata nie wiedziały co z nimi zrobić. Wszakże zburzenie nielegalnych upamiętnień wiązało się z podnoszeniem przez Związek Ukraińców w Polsce krzykiem, iż zaciera się ukraińską pamięć i jest to kontynuacja operacji „Wisła”. Z drugiej strony pokazywało, iż administracja państwowa jest sparaliżowana niemocą wobec łamiących prawo.

O ile państwo w obawie przed napięciami politycznymi z Ukrainą nie reagowało wystarczająco na te przypadki, o tyle samorządy w wielu przypadkach pod naciskiem miejscowej społeczności podejmowały prawne działania, które kończyły się rozbiórkami nielegalnych upamiętnień. 

Charakterystyczny przykładem był monumentalny pomnik na cmentarzu w Hruszowicach w województwie podkarpackim. Sam pomnik postawiony w 1994 r. przez „nieznanych sprawców” ku czci czterech kureni (batalionów) UPA miał być zbiorowym grobem członków tej formacji. W wyniku decyzji wójta gminy Stubno, po uzyskaniu wszystkich prawem przewidzianym dokumentów w kwietniu 2017 r. pomnik rozebrano. Dokonano tego mimo protestów strony ukraińskiej, iż naruszono grobowiec. IPN postanowił w obecności strony ukraińskiej przeprowadzić ekshumację, aby wyjaśnić całą sprawę. Okazało się, iż nie był to grób członków UPA, a typowy pochówek wiejski i to pochodzący prawdopodobnie z XIX w. 

Innym przykładem łamania prawa w zakresie ukraińskich upamiętnień było umieszczenie na dworcach w Przeworsku, Sanoku, Gorcach i Oświęcimiu tablic poświęcanych operacji „Wisła”. Związek Ukraińców w Polsce umieścił tablice, których treść nie odpowiadała zgodzie wydanej przez IPN. Kontrowersja wynikała z tego, iż Stowarzyszenie Łemków w Polsce, (jak też wielu Łemków) nie uważa się za Ukraińców. Na tablicy winno być wskazanie ilu Łemków i ilu Ukraińców wywieziono. 

Pomimo kilku wezwań przez IPN o usunięcie nieuzgodnionych co do treści tablic, skierowanych do zarządu Związku Ukraińców w Polsce, tablice wiszą nadal. Sam Związek ignoruje nadal prawo.

fot.: Tablica na dworcu w Sanoku, źródło: Wikimedia

Brak konsekwencji IPN (w respektowaniu prawa) spowodował w następnych latach kolejne działania niektórych środowisk ukraińskich w Polsce w postaci tolerowania przez Polskę poprzednich upamiętnień jako swoistego kazusu. 

Lokalny Związek Ukraińców w Polsce wraz z kilkoma organizacjami społecznymi w 2020 r. w ramach akcji „Centrum światów jest tutaj” umieścił na jednej z kamienic w centrum Przemyśla tablicę poświęcona trzem mieszkankom miasta. A mianowicie: 

  • Wincencie Tarnawskiej zasłużonej dla Polski działaczce, która broniła miasta w 1918 r., 
  • Żydówce Helenie Deutsch, która była współpracowniczką Zygmunta Freuda 
  • oraz ukraińskiej artystce Ołenie Kulczyckiej, która w 1918 r. wspomagała oddziały ukraińskie walczące przeciwko Polsce, a w późniejszych latach była działaczką Komunistycznej Partii ZSRR, deputowaną do Rady Najwyższej USRR.  

Oczywiście inicjatorzy upamiętnienia umieścili gotową tablicę na budynku, bez konsultacji z IPN. Na wcześniejszy wniosek Prezydenta Przemyśla do IPN o stwierdzenie czy organizatorzy mają zgodę na umieszczenie tejże tablicy, po dwóch miesiącach otrzymano informację, iż osoba Ołeny Kulczyckiej umieszczona na tablicy łamię ustawę z 1 kwietnia 2016 r. o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego. Pomimo wezwania organizatorów upamiętnienia przez Prezydenta Przemyśla do jej usunięcia, tablica wisi nadal. 

Organizatorzy idą ścieżką wytyczoną trzy dekady temu przez ich poprzedników w postaci tworzenia faktów dokonanych. Polega to na tworzeniu upamiętnień z pominięciem prawa i ignorowaniem administracji państwowej oraz samorządowej.

fot.: Zasłonięta „społecznie” tablica na budynku w Przemyślu

Wprowadzenie w życie wspomnianej ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego spowodowało, iż usunięto w Polsce wiele tablic i pomników żołnierzy i milicjantów walczących o polskość wschodnich terenów dzisiejszej Polski z OUN i UPA, a którzy nie byli utrwalaczami tzw. władzy ludowej. 

Na grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie zniknął także napis Bircza, symbolizujący walkę miejscowej samoobrony, milicji i WP z nacjonalistami ukraińskimi, którzy chcieli wymordować miasteczko. 

Jednakże wiele nielegalnych upamiętnień ukraińskich nie tylko nie zdemontowano, ale kierując się opieszałością władz polskich umieszcza się nadal nowe licząc na strach przed zarzutami o prześladowanie mniejszości narodowej.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy