Religia w szkołach traci powodzenie?

Kiedy ponad trzydzieści lat temu nauczanie religii wróciło do szkół, chęć udziału w tych lekcjach deklarowało aż 95,8% uczniów. Na przestrzeni lat ten trend się odwrócił. Wiceprezydent Warszawy opublikowała dane, z których wynika, że w katechezie w Warszawie uczestniczy, co trzeci uczeń szkoły ponadpodstawowej. Dlaczego tak się dzieje? Czy sposób nauczania religii jest zbyt mało atrakcyjny? Czy nie powinno się przemodelować formy tych zajęć?

Warszawa zapytała szkoły

Urząd Miasta Warszawy wysłał w tej sprawie zapytanie do wszystkich szkół podstawowych i ponadpodstawowych – czyli czterystu czterdziestu placówek. Wyniki wyglądają następująco:

Szkoły podstawowe

Do szkół podstawowych publicznych w Warszawie uczęszcza ponad 133 000 uczniów, z tego:

– 67,6% uczestniczy w lekcjach religii

– 8,7% uczestniczy w lekcjach etyki

– 4,4% uczestniczy zarówno w lekcjach religii, jak i etyki

– 19,2% nie uczestniczy ani w lekcjach religii ani religii

Szkoły ponadpodstawowe

Do szkół publicznych ponadpodstawowych w Warszawie uczęszcza ponad 83 000 uczniów, z tego:

– 30,9% uczestniczy w lekcjach religii

– 2,3% uczestniczy w lekcjach etyki

– 0,1% uczestniczy zarówno w lekcjach religii, jak i etyki

– 66,7% nie uczestniczy ani w lekcjach religii ani religii

Z przedstawionych danych można wysnuć wniosek, że im większa samodzielność w podejmowaniu decyzji tym mniejszy odsetek uczniów uczęszczających na religię. Powodów, dla których tak się dzieje może być wiele. Duży udział Kościoła w politycznej rzeczywistości odciąga od niego uczniów. Ponadto w relacjach tych doskwiera brak wspólnego języka hierarchów z młodzieżą – zbyt tradycyjna struktura, w której młodzież często nie może się odnaleźć. Postępuje również ewolucja w zmianie systemów wartości – bo przecież nie trzeba być katolikiem, żeby być dobrym człowiekiem.

Ale można znaleźć też prozaiczny argument – szkoła ponadpodstawowa to czas przygotowywania się do egzaminu dojrzałości i moment podejmowania trudnych decyzji dotyczących przyszłości. Wielu uczniów chcąc skupić się na nauce do przedmiotów, jakie zdaje na maturze rezygnuje z nieobowiązkowych zajęć. A takimi właśnie jest religia.

Trzeba zapisać, a nie wypisać

Większość szkół zapomina, że procedura nie polega na tym, że ucznia się z religii wypisuje, a na tym, że się go na nią zapisuje. Dlatego deklaracja, jakiej wymagają placówki powinna wyrażać wolę uczestniczenia w lekcjach religii, a nie – jak dzieje się to obecnie – zwolnienia z obowiązku uczęszczania na zajęcia.

Jasno mówi o tym rozporządzenie ministra edukacji narodowej w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach:

§  1. 

1. W publicznych przedszkolach i oddziałach przedszkolnych w publicznych szkołach podstawowych, zwanych dalej „przedszkolami”, organizuje się naukę religii na życzenie rodziców. W publicznych szkołach podstawowych i szkołach ponadpodstawowych, zwanych dalej „szkołami”, organizuje się naukę religii i etyki:

1) w szkołach podstawowych – na życzenie rodziców;

2) w szkołach ponadpodstawowych – na życzenie bądź rodziców, bądź samych uczniów; po osiągnięciu pełnoletności o pobieraniu nauki religii i etyki decydują uczniowie.

1a. W przedszkolach zajęcia religii uwzględnia się w ramowym rozkładzie dnia. W szkołach zajęcia religii i etyki uwzględnia się w tygodniowym rozkładzie zajęć.

2. Życzenie, o którym mowa w ust. 1, jest wyrażane w formie pisemnego oświadczenia. Oświadczenie nie musi być ponawiane w kolejnym roku szkolnym, może jednak zostać zmienione.

3. Uczestniczenie lub nieuczestniczenie w przedszkolnej albo szkolnej nauce religii lub etyki nie może być powodem dyskryminacji przez kogokolwiek w jakiejkolwiek formie.

Kiedyś to było…

W liceum, do którego chodziłam większość uczniów z religii od razu chciała się „wypisać”. W tamtych czasach w naszym środowisku nie było dobrego klimatu dla takich zajęć.

Dostaliśmy od księdza propozycję – przyjdźcie na jedną lekcję. Jak się wam nie spodoba, nie ma problemu, nie są to obowiązkowe zajęcia. Przyszliśmy. I zostaliśmy na całe trzy lata, ponieważ do tak fantastycznych lekcji na pograniczu religii, etyki i filozofii tęskniliśmy przez cały czas edukacji. W atmosferze wzajemnego szacunku, słuchania, nie unikania odpowiedzi dyskutowaliśmy – czasami burzliwie, ale dzięki temu mieliśmy szansę na poznanie różnych punktów widzenia, wartości i intensywnie uczyliśmy się sztuki argumentacji.

Jeżeli mogłabym jako była uczennica zasugerować coś katechetom, to próbę otworzenia się na zdanie innych. Bo młodzież, która wie, że jest słuchana, nie boi się pytać i nie „ucieka” z lekcji.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy