Pracodawcy chcą dostępu do wrażliwych danych o szczepieniach

Konfederacja Lewiatan początkiem sierpnia przeprowadziła badania, z których wynika, że aż 80% pracodawców chce mieć dostęp do informacji o szczepieniach pracowników. Chcą wiedzieć nie tylko ilu pracowników w firmie zostało zaszczepionych przeciw COVID-19, ale kto dokładnie przyjął szczepionkę. Ministerstwo Zdrowia pracuje nad przepisami, a wokół tematu pojawia się coraz więcej kontrowersji.

Pod płaszczykiem troski

Jak twierdzą przedstawiciele Konfederacji Lewiatan, przedsiębiorcom zależy na zapewnieniu bezpiecznych warunków funkcjonowania i zatrudnienia, a do tego dane dotyczące szczepień są niezbędne.

„Informacje, o tym, którzy pracownicy są zaszczepieni, umożliwiłyby pracodawcom lepsze planowanie swojego działania, zarządzanie ryzykiem, organizację pracy uwzględniającą obowiązujące obostrzenia (odległości pomiędzy stanowiskami pracy, kontakt z klientami itd.). Liczba bezpiecznych pracowników ma szczególne znaczenie dla stanowisk związanych z utrzymaniem ważnej infrastruktury czy przy wykonywaniu prac koniecznych ze względu na ich użyteczność społeczną i codzienne potrzeby ludności” – Robert Lisicki, dyrektor departamentu pracy Konfederacji Lewiatan. 

Co na to RODO?

Czy takie regulacje nie są krzywdzące wobec pracowników – zarówno pod kątem prawnym, jak i emocjonalnym. Czy dane o szczepieniach stanowią informację o stanie zdrowia i w związku z tym należą do szczególnej kategorii danych wrażliwych? Zdania prawników są podzielone – jedni twierdzą, że tak. Inni jako przykład podają książeczki sanepidowskie, gdzie widnieją przecież bardziej szczegółowe dane o stanie zdrowia, a jednak pracodawcy w niektórych branżach muszą ich wymagać.

Jednak jeśli się wczytamy w prawo, to dyrektywa RODO zawiera jasną definicję danych dotyczących zdrowia. 

RODO artykuł 4 punkt 15

„dane dotyczące zdrowia” oznaczają dane osobowe o zdrowiu fizycznym lub psychicznym osoby fizycznej – w tym o korzystaniu z usług opieki zdrowotnej – ujawniające informacje o stanie jej zdrowia.

Szczegółowo wylicza je punkt 35. preambuły:

RODO preambuła punkt 35

„Do danych osobowych dotyczących zdrowia należy zaliczyć wszystkie dane o stanie zdrowia osoby, której dane dotyczą, ujawniające informacje o przeszłym, obecnym lub przyszłym stanie fizycznego lub psychicznego zdrowia osoby, której dane dotyczą. Do danych takich należą informacje o danej osobie fizycznej zbierane podczas jej rejestracji do usług opieki zdrowotnej lub podczas świadczenia jej usług opieki zdrowotnej (…) numer, symbol lub oznaczenie przypisane danej osobie fizycznej w celu jednoznacznego zidentyfikowania tej osoby fizycznej do celów zdrowotnych (…) oraz wszelkie informacje, na przykład o chorobie, niepełnosprawności, ryzyku choroby, historii medycznej, leczeniu klinicznym lub stanie fizjologicznym lub biomedycznym osoby, której dane dotyczą, niezależnie od ich źródła, którym może być na przykład lekarz lub inny pracownik służby zdrowia, szpital, urządzenie medyczne lub badanie diagnostyczne in vitro.”

Nie ma zatem wątpliwości, że należy do nich także informacja o szczepieniu i powinna być szczególnie chroniona. Zdaniem naszego eksperta mec. Andrzeja Bałagi odpowiedź jest prosta.

„Szczepienie na COVID-19 nie jest obowiązkowe, zatem nie można wymagać podania tej informacji.”

mec. Andrzej Bałaga

A co, jeśli zmienimy prawo?

Można też spróbować nadinterpretować, jak zapewne będą czynić ustawodawcy i wykazać, że ochrona danych wrażliwych wcale nie ma charakteru bezwzględnego, jeśli jej ograniczenie ulega na rzecz ochrony innego prawa. Uzasadnić można to tak zwanym interesem publicznym. Czyli wszystkim. Mówi o tym punkt 52 preambuły dyrektywy RODO.

RODO preambuła punkt 52

„Należy również zezwolić na wyjątki od zakazu przetwarzania szczególnych kategorii danych osobowych (…) jeżeli uzasadnia to interes publiczny, w szczególności polegający na przetwarzaniu danych osobowych w dziedzinie prawa pracy, prawa zabezpieczenia społecznego, w tym emerytur, oraz do celów bezpieczeństwa, monitorowania i ostrzegania zdrowotnego, zapobiegania chorobom zakaźnym i innym poważnym zagrożeniom zdrowotnym. Taki wyjątek może być przewidziany ze względu na cele zdrowotne, w tym związane ze zdrowiem publicznym oraz zarządzaniem usługami opieki zdrowotnej, w szczególności zapewnianiem jakości i ekonomiczności procedur stosowanych do rozstrzygania roszczeń w sprawie świadczeń i usług w ramach systemu ubezpieczeń zdrowotnych (…)”

Haczyk jest taki, że powyższe ograniczenia musi przewidywać prawo Unii lub prawo państwa członkowskiego, a ponadto podlegać odpowiednim zabezpieczeniom chroniącym dane osobowe i inne prawa podstawowe. 

Zakładając nawet, że powstanie odpowiedni projekt zmian w prawie (podobny ma być procedowany na najbliższym, powakacyjnym posiedzeniu Sejmu), a Polska jest potęgą technologiczną i wszystkie nasze dane są chronione nienagannie, to w dalszym ciągu pojawia się szereg wątpliwości. 

Czy szczepienie ma wpływ na zaangażowanie w pracę?

Zdaniem wiceministra Waldemar Kraska argumentował, że „jeżeli pracodawca uzna, że praca niezaszczepionego jest mniej wydajna niż jego kolegi, który jest zaszczepiony, ma do tego narzędzia, w jaki sposób go zmobilizować”. Ma narzędzia, oczywiście, jeśli do polskiego prawa zostaną wprowadzone nowe przepisy. 

Wobec tego – czy pracodawcy będą stosować indywidualne rozwiązania względem pracowników zaszczepionych i niezaszczepionych? Czy szczepienia będą gratyfikowane? Czy doprowadzi to do konfliktów w zespołach? Wreszcie – czy niezaszczepionego pracownika będzie można zwolnić? 

„Na bazie aktualnie obowiązującego prawa nie ma możliwości zwolnienia pracownika za brak szczepienia. Nieuzasadnione byłoby również karanie za to pracownika. Można sobie jednak wyobrazić sytuację, kiedy pracodawca przenosi niezaszczepionego pracownika na inne stanowisko pracy – takie, gdzie ma on mniejszy kontakt z innymi pracownikami. Podstawą do takiej zmiany byłoby zapewnienie zdrowia publicznego w zakładzie pracy.”

mec. Andrzej Bałaga

Rzeczywiście można się zastanowić, czy w branżach, gdzie kontakt z klientami jest bezpośredni – jak na przykład w sklepach, restauracjach, firmach kurierskich – takie informacje o szczepieniach nie byłyby w jakiś sposób uzasadnione. Analogicznie do wspomnianych wcześniej książeczek sanepidowskich. W wielu restauracjach w witrynach wiszą powiadomienia, że obsługa jest zaszczepiona na COVID-19, co z pewnością uspokaja część ich klientów.   

Wprowadzanie kontrowersyjnych zapisów do prawa po to, aby pracownicy mogli być obiektem represji czy szantażu ze strony swoich pracodawców powinno wzbudzać społeczną niezgodę na takie działania.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy