Obrona Terytorialna w Polsce – piaty rodzaj sił zbrojnych czy piąte koło u wozu?

Już ucichła trochę nagonka części środowisk politycznych i wojskowych podważających ideę budowy Obrony Terytorialnej. Wiele niedomówień w tej sprawie było związane z brakiem rzeczywistej wiedzy o celach i zadaniach tej formacji. Częściowo wynika to z przyzwyczajeń związanych z funkcjonującą za czasów PRL-u dużą armią operacyjną, zbudowaną w oparciu o powszechną służbę zasadniczą. Ale też z powodu chęci zwykłego dokopania formacji politycznej, która wdrażała ten pomysł.

Jednakże krytycy budowy tej formy OT mieli wiele racji, co prawda nie w argumentach które podnosili a w zakresie jej słabości. 

Tak, budowa 50-tysiecznej OT w stosunku do potrzeb obronnych Polski to kompletne nieporozumienie. Obecnie w Polsce mamy ponad 43 tysiące wsi oraz 954 miast, czyli praktycznie jeden żołnierz przypada na jedną wieś i miasto. Oczywiście gdyby maksymalnie wypełnić etaty w OT przydzielone przez ministerstwo Obrony Narodowej. 

To, że faktyczne stany tej formacji są o połowę mniejsze tylko bardziej poraża. Oczywiście w trakcie kryzysów i wojny nie każda miejscowość musi a nawet nie powinna być broniona. Trzeba jednak pamiętać, iż zasadą dla OT jest działanie w rejonie swojej odpowiedzialności, a to z kolei oznacza, iż setki wsi będzie bez ochrony a w Warszawie ochronie będzie podlegała w porywach może jedna dzielnica.

Z czego wynikają takie szokujące niedoszacowania potrzeb obronnych Polski? Głównie ze złego planowania, z braku odpowiedniego wykształcenia i wiedzy polityków, którzy podejmują decyzje. Również z ułomności strategicznej niektórych planistów wojskowych. 

Co prawda ustawa o powszechnym obowiązku obrony RP mówi wprost w artykule art. 1. iż „obrona Ojczyzny jest sprawą i obowiązkiem wszystkich obywateli Rzeczypospolitej Polskiej”. Z kolei nowoprzyjęta w maju 2020 r. Strategia Bezpieczeństwa Narodowego w rozdziale pt. „Odporność państwa i obrona powszechna” w punkcie 2 mówi wprost: „Podniesienie odporności państwa na zagrożenia, poprzez tworzenie systemu obrony powszechnej, opartego na wysiłku całego narodu oraz budowanie zrozumienia dla rozwoju odporności i zdolności obronnych Rzeczypospolitej Polskiej”.

Cóż z tego, że począwszy od Konstytucji RP, ustawy o powszechnym obowiązku obrony RP, czy też Strategii Bezpieczeństwa Narodowego mamy piękne i pożądane zapisy, jak w ustawie z 29 września 2017 r. o zmianie ustawy o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej oraz ustawy – Prawo zamówień publicznych art. 3.1 otrzymał brzmienie: „liczebność Sił Zbrojnych wynosi nie więcej niż dwieście tysięcy stanowisk etatowych żołnierzy.  2. W ramach liczby stanowisk, o których mowa w ust. 1 nie więcej niż sto pięćdziesiąt tysięcy przeznacza się dla żołnierzy zawodowych”. 

Cóż oznaczają te zapisy? Mianowicie, iż możemy powiększać Siły Zbrojne RP w zakresie służby żołnierzy zawodowych do 150 tysięcy, ale jednocześnie liczba żołnierzy pełniących służbę w formie ochotniczego zaciągu, czyli w Obronie Terytorialnej nie może przekroczyć 50 tys. żołnierzy.

Nie poruszam tu innego problemu, a mianowicie gdzie są limity dla służby zasadniczej, w razie jej przywrócenia. 

Tak więc wspomniana ustawa określa, iż w ramach obrony powszechnej Obrona Terytorialna może liczyć około 0.2 procent obywateli Polski. Przypomnę, iż Ochotnicze Straże Pożarne liczą około 700 tys. członków, w tym ok. 230 członków w oddziałach bojowych i zabezpieczają zasadniczo tylko wioski i małe miasteczka, czyli połowę ośrodków, gdzie mieszka ludność państwa. To tylko pokazuje zakres potrzeb ilościowych i jakościowych Obrony Terytorialnej.

Rodzi się przy tym pytanie, a mianowicie o ile być może konieczne jest ustanowienie ustawowo górnej granicy etatów dla żołnierzy zawodowych, to trwożenie ustawowych limitów dla żołnierzy niezawodowych jest chybionym pomysłem. 

Jeżeli koniecznie już ktoś chce to robić, to górna granica powinna się kształtować na obecną chwilę w okolicy miliona osób. Tylko takie limity możemy odnieść do doktrynalnych zapisów mówiących o powszechności obrony RP, gdzie wskazane ilości i tak obejmowałyby tylko ok. 3 % populacji obywateli RP. 

Tak więc niezbędna jest nowelizacja ustawy o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w zakresie limitów dla żołnierzy nie będących żołnierzami zawodowymi. Podnoszenie przy tej okazji problemu braku wystarczającej obecnie ilości ochotników do OT, jest zagadnieniem na inny tekst. 

Przy obecnym stanie prawnym i systemie OT duża część młodzieży jest raczej zniechęcana, niż motywowania do tego rodzaju służby. 

Fot. www.wojsko-polskie.pl

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy