Czy opłata reprograficzna zabezpieczy artystów?

Projektowana ustawa przewiduje wpływy na poziomie 300 mln zł rocznie z opłat reprograficznych, stanowiących rekompensatę wypłacaną artystom za nieodpłatne korzystanie z ich dzieł (tzw. dozwolony użytek osobisty). Mają one zasilić nowoutworzony na mocy ustawy Fundusz Wsparcia Artystów Zawodowych. Wskazane środki mają zostać redystrybuowane na dopłaty dla artystów o niskich dochodach do obowiązkowych składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne.

Aktualnie przeciętny Polak nie wie co to opłata reprograficzna. W świadomości społecznej bardziej spopularyzowana pozostaje nazwa „podatek od smartfonów”. Podczas przeprowadzonego badania w październiku 2020 r. przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych 74 % ankietowanych respondentów oceniła negatywnie pomysł wprowadzenia takiego rozwiązania.

Jak stwierdziła w rozmowie z „Rzeczpospolitą” wiceminister kultury Wanda Zwinogrodzka, „Obecny rok, ogłoszony również Rokiem Cypriana Kamila Norwida, który zmarł w przytułku i został pochowany w zbiorowym grobie, to najwyższy czas, by dokończyć prace nad ustawą o uprawnieniach zawodowego artysty”.

Za dopuszczalne i konieczne uznaje się ustanowienie takich opłat na obszarze państw członkowskich UE na podstawie Dyrektywy 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym.

Opłaty reprograficzne są pobierane od nabywanych i wprowadzanych do obrotu urządzeń do kopiowania i odtwarzania utworów objętych ochroną prawa autorskiego. Po raz pierwszy zostały wprowadzone w Niemczech w 1966 r. Co ciekawe, w Polsce taka opłata obowiązuje już od 1996 r. (aktualnie na podstawie ustawy z 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz rozporządzenia Ministra Kultury z 2003 r. w sprawie opłat uiszczanych przez posiadaczy urządzeń reprograficznych).

Jednak katalog urządzeń, od których jest pobierana pozostaje bardzo skromny, nie obejmując komputerów, w tym przenośnych typu laptop czy tablet, smartfonów, a także nowoczesnych nośników pamięci takich jak pendrive. Czy my, współcześni gadżetomaniacy jesteśmy gotowi na zmiany?

Co należy dobitnie podkreślić, w szczególności polski system czystych nośników objętych taką opłatą jest więc najbardziej zdezaktualizowany w całej Europie i obejmuje nośniki, które albo są już w ogóle nieprodukowane albo takie, które wyszły z powszechnego użytku! Opłata taka obejmuje nadal kasety magnetofonowe, kasety VHS, dyskietki oraz płyty CD i DVD sic!

Podczas ostatniej kampanii prezydenckiej kwestia ewentualnego objęcia opłatą reprograficzną nowych urządzeń była podnoszona przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę. Prezydent bardzo wyraźnie skrytykował proponowane rozwiązanie jako „niesprawiedliwe i konstytucyjnie wadliwe”. Czy samo bowiem posiadanie urządzenia przesądza zawsze o korzystaniu z niego do odtwarzania utworów? Oczywiście nie!

Niewątpliwie to czy opłata reprograficzna zostanie ostatecznie zaktualizowana w Polsce zdecyduje efekt ścierania się stanowisk organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, organizacji konsumenckich oraz lobby producentów urządzeń reprograficznych. Istotna jest tu także determinacja władz państwowych, które jak okazuje się wcale nie działają w tej kwestii w sposób skoordynowany.

Jak wskazują doświadczenia innych państw europejskich argumenty o ewentualnych podwyżkach cen urządzeń jako bezpośredniego następstwa objęcia ich wspomnianą opłatą raczej nie są zasadne.

Niestety nie rozwiązuje to innego bardzo ważnego problemu – zabezpieczenia społecznego krajowych artystów, którzy na tle swoich europejskich kolegów są faktycznie nadal słabo wynagradzani. Problem ten uwypuklił z całą mocą przede wszystkim stan wszelkiego rodzaju ograniczeń w dostępie do wydarzeń artystycznych, wywołany pandemią.

Trawestując więc słowa znanej piosenki – tylko samych Artystów żal… 

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy