Czy grozi nam degeneracja systemu szkolnictwa?

Wiele na to wskazuje. Od lat następuje wzrost wątpliwych prawnie ogłoszeń oferujących napisanie prac dyplomowych za pieniądze. Na czym polega proceder i co grozi za taką działalność?

„Pisarze-gangsterzy”

Niedawno głośno było o aresztowaniu szajki dyplomowej z Krakowa. Radca prawny i informatyk byli zaangażowani w handel pracami naukowymi. Chodzi o niebagatelne kwoty. Jak poinformowała Prokuratura, za napisanie prac, kilka tysięcy osób dokonało łącznie wpłat na kwotę 7 mln złotych. Szacuje się, że w ramach „usługi” w latach 2016-2020 tytuły naukowe mogło uzyskać około 5,5 tys. osób. W tej konkretnej sytuacji udowodniono również pranie pieniędzy. Po więcej informacji odsyłam do artykułu Marty Szymoniak.

Duży popyt, jeszcze większa podaż

Trzeba podkreślić, że w Polsce od wielu lat działa wielu takich usługodawców. Wystarczy wpisać prostą frazę w Google by otrzymać co najmniej kilkanaście ofert.

https://prnt.sc/11ir95e

Jak widzimy w jednym ogłoszeniu oferowany jest szeroki zakres wsparcia na każdym etapie pisania pracy. Od propozycji tematu, przez plan pracy, aż do bezpłatnych poprawek. Możliwa jest nawet zapłata w ratach. Cena za „magisterkę” to minimum 2 tys. zł, a 7 tys. za doktorat.

Warto tu zauważyć, że oferowana jest pomoc przy pisaniu bądź napisanie wzoru pracy, a nie bezpośrednio napisanie pracy. Osoby przygotowujące teksty w ten sposób chcą kolokwialnie „umyć ręce” od odpowiedzialności prawnej. Pomoc, jak przygotowanie konspektu czy wskazanie bibliografii nie musi być sprzeczne z przepisami.

Fragment Regulaminu strony napisaniepracy.pl brzmi:

„Wykonawca zastrzega, że sporządzone przez niego Utwory są wyłącznie wzorami prac dyplomowych. Wykonawca nie odpowiada za konsekwencje związane z niewłaściwym wykorzystaniem Utworu, zwłaszcza w kontekście ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawach autorskich i prawach pokrewnych (tekst jednolity: U. z 2017 r. poz. 880).”

Jest to oczywista zasłona dla copywriterów.

Konsekwencje prawne

Inaczej sprawa wygląda, gdy autor, ma świadomość lub przynajmniej podejrzewa, do czego jego utwór zostanie wykorzystany. Wtedy możemy mówić o współsprawstwie lub pomocnictwie w popełnieniu przestępstwa, które polega na poświadczeniu nieprawdy przez studenta.

Taka sytuacja rodzi problemy dowodowe, bowiem trzeba udowodnić, że autor podejrzewał, że odbiorca pracy posłuży się nią w celu uzyskania dyplomu. Z drugiej strony nie możemy zakazać tworzenia opracowań, nie mamy kryteriów wyróżniających prace dyplomową od zwykłego opracowania naukowego.

Artykuł 18 Kodeksu karnego

§ 3. Odpowiada za pomocnictwo, kto w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowaniem ułatwia jego popełnienie, w szczególności dostarczając narzędzie, środek przewozu, udzielając rady lub informacji; odpowiada za pomocnictwo także ten, kto wbrew prawnemu, szczególnemu obowiązkowi niedopuszczenia do popełnienia czynu zabronionego swoim zaniechaniem ułatwia innej osobie jego popełnienie.

Gdy żak złoży cudzą pracę jako swoją, wprowadzi w błąd osobę, która zajmuje się wystawieniem dokumentu i jest to przestępstwo zgodnie z  

Artykuł 272 Kodeksu Karnego

Kto wyłudza poświadczenie nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego lub innej osoby upoważnionej do wystawienia dokumentu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Oprócz tego student narusza również prawo autorskie. A dokładnie

Artykuł 115 ust.1 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.

Kolejną konsekwencją może być uznanie egzaminu dyplomowego za nieważny, co skutkuje nieważnością dyplomu. Decydentem w tej sprawie jest rektor uczelni wyższej.

To problem systemowy

Dziś wychodzi, się z założenia, że im więcej wykształconych osób tym lepiej dla społeczeństwa. Takie przeświadczenie spowodowało odejście od elitarności studiów na rzecz masowego kształcenia Polaków. Konsekwencją jest obniżenie standardów.

Dyplom dla wielu stał się formalnością, a napisanie pracy przykrą koniecznością, na co brakuje czasu, chęci i naukowego przygotowania. Koniecznością – za którą można zapłacić i mieć ją „z głowy”. Taka wizja poddaje w wątpliwość polski system oświaty.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy