Co w trawie piszczy?

Kochamy doleczać się „na własną rękę”. Gdzie dwóch Polaków, tam trzech lekarzy i to specjalistów. W każdej rodzinie jest jakaś dr. Quinn lub dr. Wilczur, którzy w małym palcu mają naturalne rozwiązania na wszelkie przypadłości i niedyspozycje. 

Daleka jestem od krytykowania takich zachowań, ponieważ sama miewam podobne zapędy. Z dzieciństwa pamiętam, jak kobiety na wsi, u mojej Babci, tworzyły cudowne mikstury i były one skuteczne. 

Dziś również, kiedy wracam od przyjaciół z Podlasia czy Lubelszczyzny, mam ziołowe cuda powtykane do auta, wraz z opisem co z nimi dalej robić. Właśnie z Podlasia przywiozłam suszony hyzop, do herbatek na przeziębienie. Innym razem szałwię do robienia naparów. A już zupełnie niedawno wróciłam z ogromną torbą ziela ostrożenia, która oprócz właściwości zdrowotnych ma mi zagwarantować ochronę przed złymi mocami. Bardzo na to liczę oczywiście. 

Kiedy zioła szkodzą?

Ziołolecznictwo to cudowna sprawa. Umiejętność rozróżniania roślin i posługiwania się ich właściwościami to ogromny dar. Mówi się, że na całym świecie, jest ponad 20 tys. roślin, które stosuje się w celach medycznych. 

Kiedyś uprawiane i eksperymentowane tylko w klasztorach – z czasem wymknęły się poza mury. Znam wiele osób, które profesjonalnie zajmują się ziołolecznictwem, choć nikt by ich o to nie posądzał, ponieważ na co dzień pracują w zupełnie innych zawodach. Zazwyczaj pragmatyczni i współcześni, „po godzinach” suszą, kręcą, mielą, przetwarzają i doszkalają się. 

Z ziół nie można robić kupaży w sposób dowolny. Nadużywanie preparatów roślinnych może być tak samo groźne jak przedawkowanie medykamentów dostępnych na receptę. Osoba niedoświadczona może też poszczególne rośliny (zwłaszcza, kiedy są w formie suszu i wszystkie stają się podobne) pomylić. Można z nich przygotować: herbatki wywary, nalewki, maści, kremy – ale trzeba bezwzględnie się na nich znać.

Pamiętajmy – zioła można przedawkować. Najgorszym pomysłem jest mieszanie ziół lekami. To bardzo niebezpieczne i zdradliwe. Zioła mogą zmieniać działanie leków – wzmocnić lub osłabić zaleconą dawkę i wywoływać szkodliwe działanie zapisanego lekarstwa.

Wydaje się, że ziołolecznictwo nie może być ryzykowne, bo stosuje się je od zarania dziejów przez osoby niewykształcone medycznie. To nieprawda. Rośliny źle przygotowane lub przechowywane bywają toksyczne. Najłagodniejszą formą przedawkowania lub złego dobrania mieszanki ziołowej mogą być: nudności, wymioty, bóle brzucha czy biegunka. Mogą jednak zdarzyć się gorsze epizody. Niektóre zioła mogą powodować krwotoki, zakrzepy, duszności. Mogą spowodować zgon.

Zioła to nie leki

Nie kupujmy ziół niewiadomego pochodzenia. Starajmy się zaopatrywać w sklepach zielarskich lub aptekach. Tu jednak pojawia się pułapka. Kiedy kupujemy produkt zielarski w aptece, często jest to ziołowy suplement diety. 

Konsument/klient/pacjent – kupując produkt w aptece – ma prawo zakładać, że jest to produkt medycznie sprawdzony i przebadany równie dokładnie, jak wszystkie pozostałe leki w aptece. Otóż nie. Pomimo, że ziołowym suplementem diety może być zarówno produkt na utratę wagi czy przyrost masy mięśniowej, zdrowe włosy i paznokcie, zaburzenia erekcji lub środek na sen – nie są to leki. Zgodnie z prawem, suplementy diety – ziołowe lub nie – to jest żywność, pomimo że ich forma (kapsułka, tabletka), może sugerować, że to lek.


W Polsce podstawowymi aktami prawnymi, które regulują rynek suplementów diety, są: ustawa z dnia 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia (Dz.U. 2006 nr 171 poz. 1225) oraz rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 9 października 2007 r. w sprawie składu oraz oznakowania suplementów diety (Dz.U. 2007 nr 196 poz. 1425). 

Polskie prawo definiuje suplementy diety w sposób zbliżony do dyrektywy UE, dodając od siebie, że definicja nie obejmuje produktów „posiadających właściwości produktu leczniczego w rozumieniu przepisów prawa farmaceutycznego”.

Z pytaniem o kontrolę produktów pochodzenia naturalnego w aptekach, zwróciłam się do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego. Chciałam dowiedzieć się, kto sprawuje nadzór nad jakością leków naturalnych, odpowiednim ich przechowywaniem itp. Poinformowano mnie, że… 

„w ustawie „prawo farmaceutyczne” nie ma kategorii leku naturalnego, nie istnieje również pojęcie leków medycznych. Organem dopuszczającym produkty lecznicze do obrotu jest Prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych i Produktów Biobójczych, a w przypadku zarejestrowanego produktu leczniczego nadzór nad jakością i przechowywaniem sprawuje Państwowa Inspekcja Farmaceutyczna…”

Główny Inspektor Farmaceutyczny

Na moje pytanie, jaki jest Status prawny produktów leczniczych homeopatycznych oraz ziołowych – Pani rzecznik prasowy GIF, przekazała, iż… „Definicje produktów leczniczych homeopatycznych i roślinnych są określone w ustawie prawo farmaceutyczne, natomiast zadania Głównego Inspektora Farmaceutycznego zostały określone w art. 115 tej ustawy

GIF nie przetwarza danych wskazujących na proporcje procentowe sprzedaży w aptekach produktów określonych w ustawie prawo farmaceutyczne. Nadzór nad aptekami sprawują wojewódzcy inspektorzy farmaceutyczni. GIF nie ma wiedzy o ilości produktów homeopatycznych i ziołowych sprzedawanych w aptekach…”

Ziołolecznictwo i medycyna naturalna mają tyleż zwolenników, co przeciwników. Jedni zachwalają cudowne właściwości ziół, ale są też sceptycy, którym nie można odmówić racji. Tak wypowiadał się o medycynie naturalnej i naturalnych produktach leczniczych Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia, Pan Adam Fronczak w roku 2010. 

” W opinii Naczelnej Rady Lekarskiej nie ma kraju, gdzie tego typu metody byłyby akceptowane na gruncie medycyny, co najwyżej jest tolerowane jako leczenie niemedyczne. Zasady takiego leczenia w różnych krajach są podobne do stosowanych w Polsce.  Traktowanie ich na zasadach działalności gospodarczej przynosi efekt w postaci odprowadzanych do budżetu podatków, jednak w przypadku chorób nowotworowych czy m.in. astmy może w efekcie generować zwiększenie kosztów ponoszonych przez Narodowy Fundusz Zdrowia na skutek konieczności leczenia choroby w bardziej zaawansowanym stadium, na skutek opóźnienia w podjęciu właściwego leczenia…”.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy