„Wyzwolenie”?

Ambasada Federacji Rosyjskiej w Warszawie systematycznie od 12 stycznia zamieszcza w mediach społecznościowych wpisy dotyczące „wyzwalania” Polski przez Armię Czerwoną w roku 1945. Czy termin jest prawidłowy? Jak wyglądało zatem „wyzwalanie” terenów Rzeczpospolitej przez sowiecką armię?

„Przesłuchania rozpoczęły się zaraz, najczęściej nocami (…). [Ubek] bił mnie pałą drewnianą i metalowym prętem (…). Polegało to na tym, że trzeba było zdjąć buty, stanąć przy ścianie twarzą do ściany i jedną nogę podnieść ugiętą w kolanie, które dotykało do ściany, wówczas on uderzał w piętę drewnianą pałą. Potem nie było możliwe chodzenie. Uderzenia w twarz i kopniaki były nagminne, jak nie chciałem podpisać protokołu, to mi przyciął drzwiami palce (…)” – wspominał Wiesław Elandt, żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych z powiatu łomżyńskiego. Tak wyglądały realia w Polsce po zwycięskim pochodzie Armii Czerwonej, nazywanego niekiedy „wyzwoleniem”.

Czerwony Twitter

„12 stycznia 1945 roku rozpoczęła się ofensywna Operacja wiślańsko-odrzańska Armii Czerwonej. Jej celem było wyzwolenie Polski od hitlerowców i dotarcie do przedmieść Berlina”; „17 stycznia 1945 r. oddziały Armii Czerwonej i I Armii Wojska Polskiego wyzwoliły Warszawę spod okupacji hitlerowskiej” – to przykładowe wpisy umieszczone w serwisie Twitter. Rosyjscy dyplomaci w kolejnych dniach odtwarzają mapę pochodu zwycięskiej Armii Czerwonej niszczącej na swej drodze jednostki niemieckiej armii.

Trudno się dziwić, że ambasada rosyjska – przedstawicielstwo państwa, którego przywódca w 2005 r. określił rozpad Związku Sowieckiego jako największą katastrofę XX wieku – chwali się swymi spektakularnymi podbojami militarnymi kończącymi II wojnę światową. Można byłoby wprawdzie uznać, że zasady dyplomacji powinny powstrzymywać od przypominania obywatelom przyjmującego państwa o zdobyciu jego ziem i rozciągnięciu niespełna półwiecznej hegemonii na tym krajem. Jednak bezczelna polityka władz rosyjskich przyzwyczaiła nas do podobnej arogancji.

„76 lat temu wojsko polskie i radzieckie wyzwoliło Warszawę doszczętnie zniszczone miasto dwóch powstań. Już kilka tygodni później rozpoczęło prace Biuro Odbudowy Stolicy. Wypędzenie okupantów i odbudowa to było podwójne zwycięstwo nad nazizmem” – czytamy dalej na Twitterze. Problem w tym, że niestety nie jest to wypowiedź rosyjskiego ministra spraw zagranicznych czy ministra obrony narodowej, ale posła Lewicy Macieja Gduli. A zatem na polskim podwórku politycznym nie brak analogicznych tez, które idą w sukurs promocji rosyjskiej (sowieckiej) wizji historii.

Rządy PKWN-u

Choć dla polskiego czytelnika są to truizmy, należy jednak przypomnieć – Związek Sowiecki w wyniku paktu Hitler-Stalin (nazywanego niekiedy, po prawdzie nie wiedzieć dlaczego, skoro sygnatariusze dokumentu byli jedynie realizatorami woli totalitarnych przywódców, paktem Ribbentrop-Mołotow) łamiąc pakt o nieagresji z Polską zaatakował 17 września 1939 r. wschodnie tereny Rzeczpospolitej.

Wobec Polaków realizowana była jednoznaczna polityka deportacji do łagrów i pustkowi w Azji Centralnej. Ponad dwadzieścia tysięcy polskich oficerów i funkcjonariuszy zostało wymordowanych przez NKWD w ramach zbrodni katyńskiej. Niszczono polskie elity, kulturę, język. Choć od 1941 r. toczyła się wojna niemiecko-sowiecka, przywódcy sowieccy ani na moment nie zrezygnowali ze swych zaborczych planów wobec Polski.

Do sierpnia 1944 r. Armia Czerwona zajęła wschodnie i centralne ziemie II Rzeczpospolitej, wprowadzając gwałt i terror. W lipcu 1944 r. proklamowany został Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego – reprezentacja polityczna polskich komunistów, którzy uzurpowali sobie sprawowanie władzy na terenie kraju, będąca pod ścisłym nadzorem Stalina. 26 lipca reprezentanci komitetu zawarli z rządem sowieckim porozumienie, w którym oddawali sowieckim instytucjom wojskowym pełnię władzy na terenach zajętych.

Oznaczało to niczym nieskrępowane zwalczanie niepodległościowego podziemia przez Armię Czerwoną i NKWD. W tym samym czasie w Warszawie trwało powstanie, poprzez które polskie społeczeństwo usiłowało zamanifestować wolę suwerenności politycznej i przywiązania do legalnych władz polskich – rządu RP na uchodźstwie – oraz Armii Krajowej. Powstańcy mieli nadzieję na pomoc sowieckiej armii stojącej po drugiej stronie Wisły. Jednak wskutek osobistej decyzji Stalina wsparcie miało charakter iluzoryczny, a Armia Czerwona linii rzeki nie przekroczyła.

Między 4 a 11 lutego 1945 r. w Jałcie spotkali się przywódcy zwycięskich mocarstw w celu podjęcia najważniejszych rozstrzygnięć w sprawie kształtu powojennej Europy i świata. „Wielka trójka” zdecydowała co do Polski.

Postanowiono o utracie Kresów Wschodnich i przyjęciu jako podstawy wschodniej granicy Polski tzw. linii Curzona, w zamian za co Polska miała otrzymać rekompensatę terytorialną na północy i zachodzie (tzw. Ziemie Odzyskane). Ponadto ustalono sformowanie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, który utworzą „demokratyczne ugrupowania”. Rząd ten będzie miał obowiązek jak najszybszego zorganizowania wolnych wyborów, w których Polacy będą mogli się wypowiedzieć w jakim ustroju politycznym, ekonomicznym i społecznym zechcą żyć.

Komuniści, mając przed sobą realną opozycję w postaci podziemia zbrojnego, konspiracyjnego oporu cywilnego oraz legalnie istniejącego PSL, celowo zwlekali z ogłoszeniem wyborów do Sejmu Ustawodawczego, obawiając się politycznej porażki. W czerwcu 1946 r. zorganizowali referendum, w którym Polacy mieli wypowiedzieć się czy chcą zniesienia Senatu, czy popierają reformę rolną oraz czy są za utrwaleniem granic zachodnich. Referendum odbyło się pod kontrolą komunistycznej władzy. Zostało ono sfałszowane, a społeczeństwu i światowej opinii publicznej zaprezentowano wyniki odwrotne od prawdziwych. Mimo oczywistych fałszerstw mocarstwa zachodnie nie zainterweniowały. Podobnie stało się pół roku później, w styczniu 1947 r., gdy zorganizowano wybory do Sejmu Ustawodawczego.

Brunatny na czerwony

W istocie jedną straszliwą okupację – niemiecką – zastąpił okupant sowiecki. Czy okupacje te były takie same? Oczywiście nie. Niemcy w sposób jawny nie ukrywali swych zamiarów wobec Polaków. Komuniści zastosowali sprytniejszą metodę. Utworzyli fikcyjny rząd kolaboracyjny, zachowali pozory patriotycznej symboliki, obiecywali poprawę losu robotnika i chłopa.

Cóż z tego, gdy chłopi masowo zapisywali się do opozycyjnego PSL, a robotnicy z „dołów” PPS wrzeli na myśl o zjednoczeniu z partią komunistyczną? Władze komunistyczne systematycznie, krok po kroku, likwidowały wszelkie formy oporu. Począwszy od zbrojnego podziemia, przez opozycję legalną, organizacje młodzieżowe, Kościół. Przeciwników politycznych mordowano. I nie były to realia jedynie roku 1945 czy kilku kolejnych lat. Choć nie na taką skalę, z rąk przedstawicieli reżimu okupacyjnego niezależni i wolni Polacy ginęli aż po rok 1989.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy