Wizja strategii obronnej w doktrynie Platformy Obywatelskiej. Inwestycja w krajowy czy jednak w europejski projekt?

24 kwietnia Platforma Obywatelska przedstawiła program nowej doktryny politycznej „Bezpieczna Polska”. Jej liderzy, w osobach Borysa Budki i Radosława Sikorskiego, zaprezentowali jej podstawowe trzy filary europejski, transatlantycki, wschodni. To odbudowa pozycji Polski wewnątrz Unii Europejskiej i dobrych relacji z jej państwami członkowskimi, przywrócenie partnerskich relacji z USA oraz wykreowanie skutecznej, sprawczej polityki wschodniej.

Prezentacja założeń programowych została poprzedzona ostrą krytyką dotychczasowych dokonań Prawa i Sprawiedliwości oraz Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Groteskowo przy tym wręcz brzmiały słowa Borysa Budki, że „Polska tak samotna jak obecnie nie była od czasów rozbiorów. […] Kaczyński uciął język polskiej dyplomacji i zabił polską politykę zagraniczną”.

Dość intrygująco zabrzmiała natomiast wypowiedź Radosława Sikorskiego, w rozwinięciu uprzednich zapowiedzi lidera Platformy, że „Rządząca prawica straszy Unią i twierdzi, że jest zagrożeniem dla suwerenności. Owszem, część suwerenności łączymy z innymi państwami europejskimi, a w zamian otrzymujemy większe bezpieczeństwo i większe wpływy na arenie międzynarodowej”. Były minister spraw zagranicznych, a obecny poseł do Parlamentu Europejskiego przekonywał dalej „Lepiej zintegrowana Unia, to nie zagrożenie dla naszej niezależności i bezpieczeństwa – to narzędzie do ich obrony, najlepsze jakie mamy.”

Czyżby plan jednej z największych partii opozycyjnych zakładał, po ewentualnym przejęciu sterów władzy w kraju, dobrowolne ograniczenie własnej suwerenności na rzecz budowy nowej, doskonalszej Europy („superpaństwa”) zarządzanej centralnie.

Oczywiście przez najsilniejszych graczy, z własnymi instytucjami, w sposób autorytarny określającymi kierunki polityki wewnętrznej i zewnętrznej swoich wszystkich członków („stanów”)? Potwierdzeniem takiej tezy były niechybnie kolejne słowa Sikorskiego na temat wzmocnienia potencjału obronności. Według polityka „staniemy się liderem tworzenia projektu europejskiej obronności, będziemy dążyć do zwiększenia europejskich funduszy na obronę i do stworzenia legionu europejskiej – pierwszej, złożonej z ochotników jednostki podległej instytucjom unijnym.”

Wspólna armia europejska zamiast polskiej – gwarancją bezpieczeństwa Polski?! Biorąc pod uwagę dotychczasowe, niewystarczające wysiłki państw–liderów europejskich (szczególnie Niemiec) w zapewnieniu wzrostu własnych wydatków na obronność, sytuują powyższe hasło niestety tylko w kategorii kiepskiego żartu. Jednocześnie wizja strategii obronnej Platformy Obywatelskiej pozostaje całkowicie rozbieżna z doktryną Prawa i Sprawiedliwości. Ograniczenie własnej suwerenności na rzecz wartości w postaci wspólnego europejskiego bezpieczeństwa contra budowa własnego krajowego potencjału obronnego, stanowiącego znaczący element większych, bo międzynarodowych struktur obronnych, bez utraty prawa do samodecydowania o swoim losie, także w przypadku zagrożenia zewnętrznego.

Oczywiście należy pamiętać, że takie, póki co, utopijne plany są składową bardziej dalekosiężnego projektu. Pomysły stworzenia silnego, wspólnego „Państwa Europejskiego” były już wielokrotnie głoszone, a mniejsze i nowoprzyjęte do struktur UE kraje, w okresie ostatnich kilku lat były wręcz straszone wizją pozostania w Europie „drugiej prędkości”, jeśli nie zaakceptują planów głębszej integracji. Integracji, która wydaje się być najbardziej korzystna dla największych państw Europy, traktujących swych mniejszych partnerów niestety zupełnie niepartnersko i dbających przede wszystkim o własne partykularne, krajowe interesy. Głosicielom pomysłów głębszej integracji przypomnieć należy też, że to obywatele „starych krajów Unii” (Francji i Holandii) w referendach ogólnokrajowych zgłosili veto, odrzucając w 2005 r. traktat ustanawiający Konstytucję dla Europy.

To powinno skłaniać do refleksji o potrzebie kreowania nowych projektów, w szczególności gospodarczo-obronnych, ale opartych na autentycznym partnerstwie (chociażby projekt Trójmorze), a nie zbyt głębokiej ingerencji prowadzącej nieraz aż do granic absurdu.

Jest to jednocześnie sygnał dla przyszłych wyborców w krajowych wyborach parlamentarnych. To wybór przyszłości dla Polski albo jako jednego z wielu „stanów” zjednoczonej i jednolitej Europy, albo jako państwa samodzielnego, walczącego i ugruntowującego swą pozycję w silnej Europie. Tak silnej jak silne pozostawać będzie jego najsłabsze państwo członkowskie.


Zdjęcie tytułowe: Kadr z transmisji wydarzenia na fanpage Platformy Obywatelskiej

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy