Wizja kapitalizmu i socjalizmu w nauczaniu Jana Pawła II

Wkrótce obchodzić będziemy 30. rocznicę ukazania się encykliki Centesimus annus św. Jana Pawła II. Jest ona ważnym krokiem rozwoju nauki społecznej Kościoła katolickiego. Ukazała się w stulecie opublikowania przez wybitnego papieża Leona XIII encykliki Rerum novarum, stanowiącej „Wielką Kartą społecznego nauczania Kościoła”. Myśl obu papieży odpowiada również współczesnym dylematom i wyzwaniom stojącym przed ludzkością.

Papieski dokument Centesimus annus był trzecią po Laborem exercens i Sollicitudo rei socialis encykliką papieża-Polaka poświęconą sprawom społecznym. Ukazał się 1 maja 1991 r. we wspomnienie św. Józefa Rzemieślnika. Tekst został podzielony na siedem części. 

Jak zaznaczył sam autor, „celem tej encykliki jest uwydatnienie żywotności zasad sformułowanych przez Leona XIII, które należą do doktrynalnego dziedzictwa Kościoła i stąd – ze względu na powagę Urzędu Nauczycielskiego – mają moc wiążącą” (CA 3). 

Choć oczywiście Kościół wypracowywał tę naukę stopniowo, szczególnie począwszy od leonowej encykliki, to jednak ze świadomością, że „centrum dziedzictwa doktrynalnego Kościoła jest człowiek w swej konkretnej rzeczywistości grzesznika i sprawiedliwego” (CA 53). Ma ona towarzyszyć człowiekowi na drodze zbawienia oraz stać się narzędziem nowej ewangelizacji (CA 54).

Korzenie

Myśl społeczna św. Jana Pawła II tkwi w Magisterium Kościoła, ale także klimacie katolickiej aktywności na polu poprawienia losu robotnika z potępieniem koncepcji socjalistycznych, obecnym w chrześcijańskim świecie na przełomie XIX i XX wieku. Był to czas tworzenia się licznych organizacji pracowniczych o profilu katolickim. Wystarczy wspomnieć Stowarzyszenie Robotników Chrześcijańskich współtworzone przez ks. Marcelego Godlewskiego. 

„Chęć osiągnięcia jak największych zysków zagłusza wszelkie uczucia. Na robotnika patrzono więc tylko jako na siłę roboczą, jako na maszynę czysto mechaniczną, z której chciano wycisnąć jak największą korzyść. Wówczas, gdy robotnik zarabiał zaledwie tyle, aby tylko z głodu nie umarł, to kierownicy fabryk otrzymywali pensje aż nazbyt wygórowane”.

ks. Marcel Godlewski

Koncepcje „trzeciej drogi” – czegoś pośredniego między bezdusznym kapitalizmem a bezbożnym socjalizmem – obecne były w myśli Gilberta K. Chestertona czy Jacquesa Maritaina. Nie brakowało również polskich doktryn godzących wolny rynek z wrażliwością społeczną. Jak pisał dr M. Hańderek, środowisko konspiracyjnej „Unii” z czasów II wojny światowej, tworzone przez takich myślicieli jak Jerzy Braun czy Kazimierz Studentowicz, wysuwało postulat „kierowania się przez polityków moralnością chrześcijańską w życiu publicznym”. Także w sferze gospodarski, krytykując zarówno socjalizm, jak i liberalizm. 

Zdaniem unionistów system gospodarczy powinien zostawić jednostce jak najwięcej możliwości realizacji najważniejszego powołania, czyli zbliżania się do Boga. Nie bez znaczenia wymieniam w tym miejscu środowisko „Unii.

Podczas niemieckiej okupacji jej zaprzysiężonym członkiem i aktywnym działaczem pozostawał Karol Wojtyła, aż do zwolnienia go z przysięgi konspiracyjnej w październiku 1942 r., gdy rozpoczął studia na tajnych kompletach jako kleryk konspiracyjnego seminarium.

Wizja socjalizmu

Papież Jan Paweł II przywołując leonowe Rerum novarum uznał zasługi swego poprzednika w przewidzeniu negatywnych konsekwencji ustroju socjalistycznego i to zarówno na polu politycznym, jak i społecznym oraz gospodarczym. Na szczególne podkreślenie zasługuje fakt, że za Leona XIII socjalizm był jedynie nowinkarską filozofią społeczną. Podczas następujących stu latach okazało się, jak wielkie szkody wyrządził poprzez ruch narodowosocjalistyczny i komunistyczny. Jan Paweł II pogłębił krytykę socjalizmu wskazując, że jego „podstawowy błąd ma charakter antropologiczny” (CA 13), ponieważ bierze pod uwagę jednostkę wyłącznie jako element wielkiego organizmu społecznego i zupełnie podporządkowuje jej interesy mechanizmowi społeczno-ekonomicznemu. 

Człowiek przestaje istnieć jako wolna osoba, która podejmuje indywidualne decyzje moralne i tworzy porządek społeczny. Pozostaje w konsekwencji całkowicie zależny od państwa. Zanika również własność prywatna. Człowiek jest pozbawiony tego, „co mógłby »nazwać swoim«” i nie ma możliwości uaktywnienia się jego przedsiębiorczości. 

Papież zaznaczył, że praźródłem błędnej koncepcji natury osoby w socjalizmie jest ateizm, ponieważ socjalizm dokonuje negacji istnienia Boga, a co za tym idzie, pozbawia osobę jej fundamentu w postaci godności człowieka. 

Jan Paweł II przypomina również potępienie „walki klas”, przytaczając wszelako fragment encykliki Quadragesimo anno Piusa XI. Mówi ona o tym, że konflikt między grupami społecznymi może być współzawodnictwem w dążeniu do sprawiedliwości jeśli jest pozbawiony gwałtu i nienawiści do drugiej strony.

Interesująca pozostaje również krytyka ze strony Jana Pawła II wobec nadużyć w realizacji koncepcji „państwa dobrobytu” czy też „państwa opiekuńczego”, a zatem modelu, do którego skłania się coraz liczniejsza grupa państw europejskich. Papież podkreśla, że w doktrynach tych następuje „nieodpowiednie rozumienie właściwych państwu zadań” wyręczających niemal we wszystkim obywatela. Systemy te wg papieża prowadzą do utraty energii ludzkiej i przerostu biurokracji. 

Wszechwładzę państwa zastąpić powinna zasada pomocniczości, a więc wspierania podmiotów niższego rzędu przez państwo tylko wtedy, gdy jest to konieczne (CA 48).

Wizja kapitalizmu

Na pierwszy rzut oka św. Jan Paweł II w encyklice Centesimus annus sprzyja koncepcji kapitalistycznej. Stwierdza m.in.: „Wydaje się, że zarówno wewnątrz poszczególnych narodów, jak i w relacjach międzynarodowych wolny rynek jest najbardziej skutecznym narzędziem wykorzystania zasobów i zaspokajania potrzeb”. 

Papież zaznacza wszelako, że pomimo upływu stu lat od czasów „dzikiego kapitalizmu” nadal dochodzi do wyzysku w relacjach między pracodawcą a pracownikiem. Pomimo licznych deklaracji organizacji międzynarodowych i – wydawałoby się – powszechnej zgody co do konieczności dbania o status pracownika najemnego (CA 8). 

W zamian bezdusznego kapitalizmu Jan Paweł II proponuje „opcję preferencyjną na rzecz ubogich”, którzy cierpią z powodu nie tylko braku dóbr materialnych, ale też braku wiedzy i umiejętności, które stały się we współczesnych realiach towarem równie ważnym jak środki materialne (CA 33). 

Absolutną koniecznością pozostaje zapewnienie przez państwo takich warunków prawnych, by człowieka i jego pracy nie sprowadzić do poziomu towaru. Dlatego bezwzględnie podstawowym jest zapewnienie minimum egzystencjalnego w postaci wystarczających środków na utrzymanie rodziny, ubezpieczenia społecznego i adekwatnej ochrony warunków pracy (CA 34). 

Niedopuszczalna jest „dominacja kapitału oraz własności narzędzi produkcji i ziemi nad podmiotowością i wolnością pracy człowieka” (CA 35). Ponadto państwo ma zapewnić warunki instytucjonalne, prawne i polityczne gwarantujące wolność osobistą oraz własność, a także stabilność pieniądza i istnienie efektywnych służb publicznych, by człowiek mógł korzystać z owoców swej pracy. 

Państwo ma możliwość interwencji w gospodarkę w szczególności wówczas, gdy zachodzi niebezpieczeństwo monopolu hamującego rozwój. W sytuacjach wyjątkowych i w sposób ograniczony w czasie państwo może pełnić również „funkcje zastępcze”. Chodzi o sytuacje gdy następuje dopiero przystosowywanie się do swych zadań sektorów społecznych lub organizacji przedsiębiorstw, mając jednak na uwadze zasadę pomocniczości (CA 48).

Jednak kapitalizm?

Jan Paweł II idąc śladem swych wielkich poprzedników jednoznacznie krytykuje socjalizm jako bezbożną doktrynę głęboko naruszającą godność osoby ludzkiej, która emanując w państwach totalitarnych doprowadziła do największych zbrodni w dziejach ludzkości. 

Nie brakuje jednakże gorzkich słów wobec kapitalizmu, w którym bezduszny kapitał dominuje nad egzystencjalnymi potrzebami człowieka do godnej zapłaty, wypoczynku i zaspokojenia swych podstawowych celów. 

Dlatego też papież-Polak stwierdził definitywnie, że „Kościół nie proponuje żadnych modeli” (CA 43), swoją naukę społeczną uznając za „niezbędną ideę przewodnią”, która wymaga jednak dostosowania do konkretnych okoliczności społeczno-politycznych, ekonomicznych i kulturalnych. 

Papież stawia także pytanie, czy ku kapitalizmowi „winny zmierzać kraje, które podejmują dzieło przebudowy gospodarczej i społecznej”. Odpowiedź może być z perspektywy katolickiej twierdząca, o ile – jak zaznacza papież – pod pojęciem kapitalizmu rozumiemy „system ekonomiczny, który uznaje zasadniczą i pozytywną rolę przedsiębiorstwa, rynku, własności prywatnej i wynikającej z niej odpowiedzialności za środki produkcji, oraz wolnej ludzkiej inicjatywy w dziedzinie gospodarczej” (CA 42).  

Fot. Vatican News

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy