Większe wynagrodzenia dla polityków

Wśród sejmowego zgiełku związanego z ustawą medialną Sejm przyjął ustawę dla najwyższych przedstawicieli administracji państwowej i lokalnej. Większe uposażenia mają dostać m. in. Prezydent RP i samorządowcy. Wcześniej 30 lipca Prezydent wydał rozporządzenie regulujące podwyżki dla parlamentarzystów.

Za przyjęciem ustawowych zmian opowiedziało się 267 posłów, przeciw było 166 a 20 wstrzymało się od głosu. Dzień wcześniej projekt ustawy został pomyślnie zaopiniowany przez sejmową Komisję Finansów Publicznych większością 27 do 14 posłów przy 3 głosach wstrzymujących się. Przepisy ustawy przewidują wzrost wynagrodzenia Prezydenta RP o 40% i jego coroczną waloryzację. Podwyżki obejmą też osoby wcześniej sprawujące ten urząd. Zwiększone zostaną także diety dla radnych i uposażenie wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Wbrew fałszywym doniesieniom nowe przepisy nie wprowadziły jednak uposażenia dla pierwszej damy.

Jest to już druga tura skokowej waloryzacji uposażeń polityków różnych szczebli władzy. Zgodnie, bowiem z lipcowym rozporządzeniem kontrasygnowanym przez Prezesa Rady Ministrów posłowie i senatorowie od sierpnia otrzymali ok. 6,3 tys. zł brutto podwyżki. Premier i marszałkowie Sejmu i Senatu zarabiają natomiast ponad 20 tys. zł.

Dzieje się tak pomimo jasnych sondaży opinii publicznej. Według badania instytutu Pollster dla Super Expressu aż 84% respondentów nie widziało potrzeby podwyżek, a tylko 11% opowiedziało się za zmianami. Bardziej wyrozumiali okazali się badani przez ośrodek SW Reaserch w sondażu dla „Rzeczpospolitej” – 22,7% za i 65,3% przeciw. Jednak znaczna większość z akceptujących podwyżki chce tego dopiero od następnej kadencji.

Przy okazji rozporządzenia Prezydenta oraz nowelizacji ustawy z obu stron sporu politycznego padały demagogiczne argumenty. Zwolennicy nowych regulacji zdawali się zapomnieć, że 3 lata temu partia rządząca przeforsowała w drodze zmiany ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora redukcję uposażenia parlamentarzystów o 20%. Za to ich oponenci, jak zwykle przy takich okazjach, wymieniali cele, na jakie oni oczywiście spożytkowaliby lepiej środki budżetowe przeznaczone na podwyżki (casus TVP i onkologii).

To prawda, że nikt nie powinien żałować pensji ministrom, a zwłaszcza podsekretarzom stanu w ministerstwach, którzy często wykonują tytaniczną wręcz pracę za niewspółmiernie niskie wynagrodzenie. Takiego argumentu użył też prezydent Andrzej Duda dodając, że nowe przepisy będą stanowiły „urealnienie wynagrodzeń”.

Problem leży jednak zdecydowanie gdzie indziej. Istniejący system wynagrodzeń bardzo często premiował i mimo podwyżek wciąż premiuje selekcję negatywną. Zwłaszcza ostatnie dni pokazały, że 460 posłów to zdecydowanie za wielu. Niestety taka ich liczba zapisana jest w ustawie zasadniczej. Polski parlament od lat jest jedną z najgorzej ocenianych instytucji państwowych. Podobnie zbędna jest znaczna część pracowników ministerstw, których działalność jest niepotrzebna, a często wręcz szkodliwa (piątka dla zwierząt, projekty zwiększenia opodatkowania małych i średnich polskich przedsiębiorstw oraz klasy średniej).

Urzędników i parlamentarzystów powinno być tak niewielu jak to tylko możliwe bez uszczerbku dla funkcjonowania państwa. Za to ich wynagrodzenia powinny być bardzo wysokie, wyższe nawet o rząd wielkości niż stawki proponowane przez prywatne przedsiębiorstwa.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy