Twardy lockdown niezgodny z literą prawa

Kilka dni temu Sąd Najwyższy uchylił 3 wyroki sądów w związku z łamaniem obostrzeń covidowych w 2020 roku. Powszechnie wiadomo już, że wydawanie zakazów na mocy rozporządzenia jest niezgodne z prawem. Eksperci wyjaśniają, co należałoby zrobić, aby nie dopuścić do ignorowania wprowadzanych restrykcji.

Rzecznik Praw Obywatela od początku roku złożył kilkanaście kasacji.  Dotyczyły podważenia kar nakładanych na obywateli na podstawie rozporządzenia w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Jak podaje prawo.pl, wszystkie trzy umorzone sprawy dotyczyły orzeczeń Sądu Rejonowego z Radomska.

W jednym przypadku mężczyzna naruszył zakaz przemieszczania się w Wielką Sobotę 2020 r. Z kolei inna osoba została ukarana mandatem za to, że przebywała w obecności dwóch kolegów i opuściła miejsce zamieszkania bez koniecznej potrzeby.

Przypomnijmy, że na mocy tego samego rozporządzenia wprowadzono wiosenny lockdown. Według wyrok Sądu Najwyższego z 16.03.2021 w sprawie II KK 74/21:

„Ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz.U. z 2019 r., poz. 1239 ze zm.) nie zawiera unormowań określających możliwość i warunki ograniczenia konstytucyjnej wolności poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, zatem akty prawne rangi niższej niż ustawa nie mogą limitować tej wolności przemieszczania się, którą gwarantuje w art. 52 ust. 1 Konstytucja RP”.

Adwokat Adam Suszyński na stronie swojej kancelarii tymi słowami podsumował orzeczenie sądu: „wszelkie obostrzenia wprowadzone w podobny wadliwy sposób kolejnymi rozporządzeniami, należy ocenić jako bezprawne. Każdy sąd ma prawo odmówić zastosowania takich wadliwych przepisów. Omawiane orzeczenia będą stanowić silne wsparcie dla argumentacji dotyczącej bezprawności koronawirusowych zakazów i nakazów”.

W obliczu całkowitego zamknięcia

Przy rosnącej frustracji społeczeństwa trudno będzie starymi metodami opanować kolejne starcie z wirusem. Wiele przedsiębiorstw, mimo odgórnego zakazu, prowadzi swoje działalności, o czym pisaliśmy już kilkakrotnie w materiałach:

Wyroki Sądu Najwyższego mogą spowodować, że nakładane restrykcje, nie będą przestrzegane, bo obecne podstawy prawne na których bazuje rząd, nie dają możliwości ukarania obywateli.

Ministerstwo Zdrowia wydaje jedynie zalecenia do ograniczenia kontaktów, pracy zdalnej, niewychodzenia z domu bez pilnej potrzeby. Powtarzają się głosy polityków i ekspertów na temat zbiorowej odpowiedzialności. Premier zapowiedział, że najdalej do czwartku (25.03) ogłoszone zostaną nowe obostrzenia na kolejne dwa tygodnie.

Skuteczne prawo

Eksperci zastanawiają się, dlaczego polski rząd nie wyciągnął wniosków i nie uczynił nic, aby na mocy prawa wprowadzać odpowiednie do sytuacji ograniczenia.

Jak powiedział dla Onet.pl dr hab. Mikołaj Małecki z Katedry Prawa Karnego UJ „władza zmarnowała rok, poniosła kompletną porażkę. Bo mieli 12 miesięcy, by tak zmienić ustawy o chorobach zakaźnych i o stanie nadzwyczajnym, aby można było na ich podstawie ewentualnie – na ściśle określony czas – czegoś obywatelom zakazać”

Z kolei adwokat Anna Cichoń z Krakowa w rozmowie z nami podkreśliła, że jedynym legalnym, a więc zgodnym z ustawą zasadniczą sposobem, aby wprowadzić w kraju choćby zakaz przemieszczania, jest ogłoszenie najpierw stanu wyjątkowego, a następnie ogłoszenie tego w drodze ustawy.

„Ponieważ wolność przemieszczania się jest jedną z podstawowych wolności człowieka i obywatela, dopuszczalne jest ograniczanie jej jedynie w razie ogłoszenia któregoś ze stanów wyjątkowych przewidzianych w art. 230 konstytucji RP. Wtedy ustawodawca może posunąć się na tyle daleko, by wprowadzić ograniczenia w wolności poruszania się, prowadzenia działalności gospodarczej. Muszą one bezwarunkowo być wprowadzone w drodze ustawy, nierozporządzenia. Stąd dotychczasowe mandaty, które był nakładane rok temu w czasie tzw. lockdownu zostały podważone przez sądy i uznane za niemające podstawy prawnej, bo zabrakło tych dwóch elementów”

— adwokat Anna Cichoń

Warto na koniec przytoczyć słowa dr Ernesta Kuchara, który w rozmowie z PAP, stwierdził, że: „Epidemia to rozpędzony pociąg – nie da się go nagle zatrzymać. To proces a nie jednorazowe wydarzenie. My go możemy tylko spowolnić” 

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy