Turcja idzie przez Izrael na wojnę ze Stanami

Dyrektor ds. Komunikacji Turcji skrytykował Stany Zjednoczone, które uznały izraelskie ataki na Palestyńczyków za samoobronę. Zwrócił także uwagę na brak reakcji USA na wydarzenia w Palestynie.

Napięcia w dzielnicy Sheikh Jarrah we Wschodniej Jerozolimie rosną od zeszłego tygodnia. Wtedy izraelski sąd nakazał eksmisję rodzin palestyńskich, która jednak później została odroczona. Będzie rozpatrywana apelacja od wyroku sądu niższej instancji.

Palestyńczycy protestujący solidarnie z mieszkańcami konfliktowej dzielnicy stali się celem sił izraelskich. Eskalacja spowodowała naloty Izraela na Strefę Gazy. Zginęły dziesiątki ludzi, a setki zostało rannych.

Ataki terrorystyczne to nie samoobrona

Dyrektor ds. Komunikacji Turcji Fahrettin Altun skrytykował Stany Zjednoczone za uznanie izraelskich ataków za samoobronę wobec odwetu Palestyńczyków.

„Masakrowanie cywilów. Zmuszanie Palestyńczyków do opuszczenia swoich domów i zajęcia ich ziem. Atakowanie meczetów. Mordowanie niewinnych dzieci. Od kiedy wszystkie te okrucieństwa uważa się za samoobronę? Czy Stany Zjednoczone nie będą reagować na te masakry i akty terrorystyczne?” – napisał na Twitterze Altun.

Erdogan liczy szable

Według biura prasowego Prezydenta Turcji, Erdogan rozmawiał z królem Malezji oraz przywódcami Kataru, Kuwejtu i Jordanii, szukając zdecydowanego stanowiska narodów muzułmańskich wobec Izraela.

Jak podaje agencja Reuters’a, w środę odbyła się rozmowa telefoniczna między Erdoganem a Prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Prezydent Turcji stwierdził, że społeczność międzynarodowa powinna „dać Izraelowi silną i odstraszającą lekcję” przeciwko jej postępowaniu wobec Palestyńczyków.

W oświadczeniu po spotkaniu stwierdzono, że Erdogan zasugerował Putinowi, że należy rozważyć utworzenie międzynarodowych sił ochronnych, aby chronić Palestyńczyków. Wezwał też Radę Bezpieczeństwa ONZ do szybkiej interwencji, przekazując „zdecydowane i wyraźne przesłanie” Izraelowi.

Propalestyńskie protesty w USA

W Stambule i Ankarze tysiące ludzi wzięło udział w demonstracjach wbrew obowiązującej w czasie pandemii godzinie policyjnej. Protestowano przeciwko izraelskim nalotom na meczet Al-Aksa i śmiertelnym nalotom w Gazie. 

Do manifestacji dołączyły też inne kraje świata arabskiego. Oprócz nich protesty odbywały się również w Stanach Zjednoczonych. W Waszyngtonie czy Nowym Jorku, setki ludzi zgromadziły się machając palestyńskimi flagami, przywdziewając kefije i trzymając znaki z napisem „Ocal Sheikh Jarraha”

Demonstranci wezwali prezydenta Joe Biden’a do potępienia przemocy wobec Palestyńczyków i wywarcia nacisku na Izrael, aby powstrzymał planowane wysiedlenia palestyńskich mieszkańców Wschodniej Jerozolimy.

Odpowiedź Białego Domu

We wtorek rzecznik Departamentu Stanu USA, Ned Price, powiedział, że Waszyngton również uważa, że ​​Palestyńczycy mają prawo do bezpieczeństwa.

„Jesteśmy głęboko zaniepokojeni eskalacją między Izraelem a tymi, którzy wystrzeliwują rakiety z Gazy i wzywamy do powściągliwości i spokoju. Izrael ma prawo do obrony i reagowania na ataki rakietowe; naród palestyński również ma prawo do bezpieczeństwa i dążenia do niego, tak jak robią to Izraelczycy” – stwierdził Price.

Sekretarz prasowy Białego Domu, Jen Paski, powiedziała dziennikarzom podczas briefingu prasowego, że Stany Zjednoczone „uważnie monitorują” sytuację.

„Wystrzeliwanie rakiet i pocisków zapalających ze Strefy Gazy w kierunku Izraela jest niedopuszczalne i należy je potępić. Jest to więc coś, co nasz zespół ds. Bezpieczeństwa narodowego ściśle monitoruje, rzecz jasna cały rząd. Z pewnością prezydent jest na bieżąco i również bacznie obserwuje” – powiedział Paski.

Trump potępia „słabość” Biden’a

Donald Trump również zabrał głos w tej sprawie. Zajmując proizraelskie stanowisko w obliczu eskalacji przemocy ze strony Palestyńczyków. Były prezydent USA oskarżył następcę o „słabość” i brak poparcia dla państwa żydowskiego.

„Pod rządami Biden’a świat staje się coraz bardziej brutalny i niestabilny, ponieważ słabość Biden’a i brak wsparcia dla Izraela prowadzi do nowych ataków na naszych sojuszników” – powiedział Trump w oświadczeniu przekazanym przez Times of Israel.

Okrzykując swoją własną administrację „Prezydencją Pokojową”, Trump powiedział, że za jego rządów przeciwnicy Izraela wiedzieli, że za zaatakowanie Izraela nastąpi „szybka kara.

„Ameryka musi zawsze stać po stronie Izraela i jasno powiedzieć, że Palestyńczycy muszą zakończyć przemoc, terror i ataki rakietowe oraz jasno powiedzieć, że Stany Zjednoczone zawsze będą zdecydowanie wspierać prawo Izraela do samoobrony” – stwierdził Trump.


Źródło zdjęcia tytułowego: twitter.com/yasinozturkusa

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy