Szkoły specjalne w Polsce nie są zagrożone

Stwierdzenie, że MEiN zamierza wygaszać szkoły specjalne, to duża nadinterpretacja. Takim tytułem jeden z tygodników wywołał niepotrzebny niepokój u wielu rodzin. Resort stanowczo dementuje medialne plotki o zamykaniu placówek kształcenia specjalnego. Przypomina, że od kilku lat trwają prace nad projektem edukacji włączającej.

Źródło: https://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,173910,26788956,men-chce-wygaszac-szkoly-specjalne-dzieci-z.html 

Ekspert Wysokich Obcasów stara się przekonać czytelników, że Ministerstwo Edukacji i Nauki pracuje nad projektem „Edukacja dla wszystkich – edukacja włączająca”, który spowoduje likwidację szkół specjalnych. Z kolei dzieci z niepełnosprawnościami będą sukcesywnie umieszczane w placówkach kształcenia ogólnego. 

W wywiadzie dla tygodnika sprawę komentuje psycholog dr Urszula Sajewicz-Radtke.

„Słyszałam ostatnią wypowiedź rzeczniczki, że wcale szkół specjalnych nie likwidują, bo one będą mogły przecież wypożyczać sprzęt potrzebny do edukacji dzieci z niepełnosprawnościami szkołom masowym i służyć radą w razie potrzeby, docelowo będą jednak wygaszane. Jak można zaprzepaścić doświadczenie tylu lat, wiedzę specjalistów, zaplecze sprzętowe i lokalowe i ograniczyć szkoły specjalne do bycia doradcą i wypożyczalnią!?”

Czy rzeczywiście rzecznik tak powiedziała? Sprawdziliśmy u źródła. Anna Ostrowska, rzecznik prasowa MEiN, poinformowała nas pisemnie, że o likwidacji nie ma mowy. 

W Modelu Edukacji Włączającej (MEW) nie zakłada się likwidacji szkół i placówek specjalnych. Rozwiązania zaproponowane w modelu przewidują utrzymanie dotychczasowych regulacji, a podjęcie decyzji dotyczącej miejsca kształcenia pozostawiają odpowiednio rodzicom albo pełnoletnim uczniom.

Anna Ostrowska, rzecznik MEiN

Krzywdzący nagłówek 

Zgodziła się z nami porozmawiać pani Iwona Bodurko-Dyśko, mama 15-letniej Patrycji, u której w trakcie rozwoju zdiagnozowano autyzm oraz upośledzenie umysłowe w stopniu znacznym. Jej dziecko jest pod stałą opieką szkoły specjalnej. 

Marta Szymoniak: Czyta Pani taki nagłówek i artykuł, z którego wynika, że Ministerstwo Edukacji planuje wygaszanie szkół specjalnych. Co w takiej sytuacji może czuć rodzic dziecka, dla którego te placówki są nieocenionym wsparciem i często jedynym możliwym wyjściem w przypadku ciężkiego upośledzenia intelektualnego. 

W pierwszej chwili budzą się we mnie ogromne pokłady złości i niedowierzanie, że ktoś mógł taką informację puścić w obieg. Przecież to byłby koszmar. Nie mogą mojej „Patryśki” umieścić w zwykłej szkole, bo ona tam zwyczajnie „zginie”. Ten nagłówek jest zwyczajnie krzywdzący i powoduje niepotrzebne nerwy. Proszę pamiętać, że moje dziecko, z poważnym upośledzeniem i autyzmem nie jest objęte tradycyjnym programem nauczania, nie komunikuje się werbalnie. Wymaga opieki wykwalifikowanych specjalistów i rehabilitacji. Ona doskonale funkcjonuje, ale w świecie stworzonym na miarę jej potrzeb, z kolegami na miarę swoich możliwości. 

Oficjalne założenia projektu MEiN

W MEiN rzeczywiście pojawiła się koncepcja projektu pod nazwą Edukacja dla wszystkich – edukacja włączająca. Jego realizacja zapewne wprowadzi trochę zamieszania w polskiej szkole. Jak czytamy na stronie ministerstwa, projekt zakłada między innymi: 

  • stworzenie międzyresortowego systemu działań na rzecz dzieci, uczniów i rodziny,
  • zagwarantowanie dostępu do pomocy psychologiczno-pedagogicznej dla dzieci i uczniów na terenie szkoły, placówki,
  • poprawienie jakości kształcenia wszystkich uczniów, w tym z niepełnosprawnościami.

Docelowo w każdym powiecie mają powstać międzyresortowe instytucje, roboczo nazwane Centrum Dzieci i Rodziny. Dzieci ze specjalnymi potrzebami będą mogły tam otrzymywać kompletne wsparcie – od chwili poczęcia po wejście na rynek pracy. 

Rzecznik MEiN dodaje również, że:

„Rodzice coraz częściej decydują, by ich dzieci uczęszczały do szkół ogólnodostępnych i uczyły się wspólnie z rówieśnikami blisko miejsca swojego zamieszkania. Zgodnie z decyzjami rodziców ponad 70 % uczniów z orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego obecnie uczy się w szkołach ogólnodostępnych. 

W związku z powyższym celem projektu edukacji włączającej jest wsparcie jakości kształcenia tych właśnie uczniów. MEiN zamierza wykorzystać potencjał placówek szkół specjalnych (kadry i wyposażenie) do wspierania szkół ogólnodostępnych.” 

Pilotaż przedstawionych rozwiązań rusza od września 2021 roku.

Zdaniem pani Iwony Bodurko-Dyśko stworzenie takich specjalistycznych centrów będzie dla rodzin ogromnym wsparciem. 

Rodzic dziecka borykającego się z dysfunkcjami natury sprawnościowej czy związanych z lekkim upośledzeniem, może spokojnie posłać go do placówki ogólnej i to zapewne te 70% dzieci. Pozostałe 30% to osoby takie jak moja córka. Jeśli tylko te centra mają pomóc w dostępie do wykwalifikowanych specjalistów, w pełni popieram ten projekt. 

Ministerstwo powinno jednak pamiętać również o samych szkołach specjalnych. Sama z pewnych względów, musiałam zapisać córkę do prywatnej placówki.  

Mama Patrycji nigdy nie zapisałaby dziecka do ogólnej szkoły, choć taką możliwość daje jej polskie prawo. Dlaczego? Córka potrzebuje spokoju (nie do osiągnięcia w tradycyjnej szkole), specjalnego sposobu komunikacji (nie mówi), rehabilitacji i pracy w małej grupie. 

Nie zdecydowała się też oddać dziecka do państwowej placówki ze względu na 2 ważne dla niej aspekty. Przede wszystkim nie chciała zgodzić się, aby bez jej zgodny na terenie szkoły Patrycja miała podawane leki (np. na uspokojenie w związku z histerią). Uważa, że obecnie nie ma takiej konieczności. Po drugie żaden brany pod uwagę obiekt nie miał odpowiedniego pokoju wyciszeń. Osoba trafia tam, kiedy nie potrafi zapanować nad emocjami, czasem bije i rzuca się na innych. Idealne miejsce powinno być usłane materacami w ciepłych, pastelowych kolorach, gdzie w tle słychać uspakajającą muzykę, a nad wszystkim czuwa opiekun, któremu dziecko ufa. 

Tymczasem w placówkach państwowych, które odwiedziła, była to ponura izolatka bez okien, wyścielona ciemnymi materacami. Takie miejsce nie sprzyja wycieszeniu agresji. 

Reasumując, trzeba jeszcze raz podkreślić, że projekt „Edukacja dla wszystkich – edukacja włączająca” nie zakłada likwidacji szkół specjalnych

Jak zaznacza mama Patrycji:  

Włączenie wszystkich dzieci do szkolnictwa ogólnego byłoby bardzo bolesne dla rodziców dzieci niepełnosprawnych. Mam przed oczami taki widok: rodzic czeka na dziecko zdrowe, które biegnie do niego i tuli się na przywitanie po zakończonych lekcjach i rodzic dziecka chorego, który na przywitanie niejednokrotnie zostanie uderzony lub obrzucony wulgaryzmami, choć wiemy, że dziecko robi to nieświadomie.

Do dziś tygodnik nie zdementował nieprawdziwych doniesień o zamykaniu szkół specjalnych. 

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy