Spór o wilcze towarzystwo

Sąsiedztwo wilków mocno podzieliło mieszkańców bieszczadzkich wsi. Ślady ich obecności są dość widoczne. Co jakiś czas powraca dyskusja nad regulacją populacji drapieżnika, który obecnie podlega bezwzględnej ochronie.

Realne zagrożenie

Kilka dni temu w ogólnopolskich mediach pojawiła się informacja o ataku wilków w nadleśnictwie Brzozów na pracujących drwali. Poszkodowani dość szczegółowo zrelacjonowali całe wydarzenie dla lokalnej telewizji tv.podkarpacie.pl. Podczas zwykłego dnia pracy, przy dźwięku włączonej piły do jednego z nich podeszły dwa wilki. Mężczyźni podkreślali, że oba zachowywały się dziwnie – warczały i zupełnie zignorowały odgłosy maszyn. Jeden miał stać w odległości 8 metrów, drugi podszedł na 3 m. W oddali pilarze dostrzegli jeszcze trzeciego osobnika, który przyglądał się zajściu z ok. 30 m, ale nie wykazywał cech agresywnych. Odeszły dopiero po kilkunastu minutach.

Wójt gminy Brzozów zwrócił się z prośbą do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska o możliwość odstrzału podejrzanych wilków. Takie zezwolenie otrzymał. Jak tłumaczył nam Łukasz Lis, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Rzeszowie, zabito dwa wilki, które widziano w pobliżu miejsca zdarzenia. Nie wykazywały one żadnego strachu w obecności człowieka. Całe wydarzenie wywołało wśród okolicznych mieszkańców ogromne poruszenie.

Nietypowe zachowania

Rzecznik RDOŚ w rozmowie z patrzanarece.pl przyznał, że prócz słynnego ataku wilka na dwoje dzieci i turystkę, nie mieli żadnych tego typu zgłoszeń. Zdarzenia, o którym wspomniał miały miejsce w 2018 roku i dotyczyły jednego agresywnego osobnika, który pokąsał dwoje dzieci w miejscu uczęszczanym przez turystów oraz kobietę na polu namiotowym. Udało się go namierzyć i zabić. Ekspert Doktor Sabina Pierużek-Nowak wyjaśniła wówczas dla TVN24, że nietypowe zachowanie drapieżnika mogło wynikać z dwóch powodów: albo od szczeniaka miał duży kontakt z człowiekiem, albo był chory. Z badań nad populacją wilka wynika, że stronią od bezpośredniego kontaktu z człowiekiem i nigdy nie atakują.

Stanowisko w sprawie ataku wilków na drwali zajął dr. hab. Robert Mysłajek z Zakładu Ekologii Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego i Stowarzyszenia dla Natury „Wilk”. W rozmowie z PAP podkreślił, że do wypowiedzi obu panów podchodziłby bardzo ostrożnie:

„To dobry przykład pochopnych interpretacji zachowania wilków. W opinii pilarzy zachowanie wilków było agresywne, ale z ich relacji wynikało też, że nie doszło do bezpośredniego ataku. Ich wypowiedzi podchwyciły lokalne media, które relację pilarzy przedstawiły jako twardy dowód na agresję i atak na ludzi”

— dr. hab. Robert Mysłajek, Zakład Ekologii Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego

Profesor dodał, że zabite wilki okazały się być 10-miesięcznymi samicami. Sekcja zwłok wykazała, że były bardzo wygłodniałe. W tym wieku powinni opiekować się nimi rodzice. Należałoby zbadać, dlaczego tak nie było i młode wilki wyruszały na wędrówki w poszukiwaniu jedzenia.  Dodał też, że „trudno oczekiwać od pilarzy wiedzy, jak odróżnić podrośnięte szczenię od dorosłego wilka, a zachowania agresywne – od strachu, u wilków wygląda to podobnie”. 

Czy jest się kogo bać?

Łukasz Lis, rzecznik RDOŚ, podkreśla, że mieszkańcy gmin bieszczadzkich nie powinni mieć powodów do nadmiernych obaw o swoje bezpieczeństwo. Zdaje sobie jednak sprawę, że wilki to gatunek problemowy. Są widywane w wioskach, atakują zwierzęta gospodarskie i psy. Okoliczni mieszkańcy są bardziej narażeni na obecność tych drapieżników. Powinni zatem przestrzegać wypracowanych przez ekspertów reguł.

Na stronie Stowarzyszenie dla Natury Wilk, prowadzonej przez dr hab. Sabinę Pierużak-Nowak opublikowano wytyczne jak postępować z niepłochliwymi wilkami. Zgodnie z nimi:

Nie ma zagrożenia dla człowieka, gdy:

  • wilki przechodzą w pobliżu zabudowań nocą,
  • wilk przechodzi w zasięgu wzroku w pobliżu osad/ rozproszonych budynków w dzień,
  • wilk nie ucieka natychmiast po zauważeniu pojazdów lub ludzi. Zatrzymuje się i przygląda.

Wątpliwości powinny budzić sytuacje, gdy:

  • wilk jest obserwowany przez kilka dni w odległości poniżej 30 m od zamieszkałych budynków (powtarzające się zdarzenia przez dłuższy czas),
  • wilk wielokrotnie sam podchodzi do ludzi na odległość poniżej 30 m. Przejawia zainteresowanie ludźmi.

Wówczas należy zgłosić ten fakt odpowiednim służbom.

Do RDOŚ w Rzeszowie w 2020 roku wpłynęło 141 zgłoszeń dotyczących ataków wilków na zwierzęta gospodarskie. Instytucja ta w Imieniu Skarbu Państwa wypłaca rekompensaty za szkody wyrządzone przez drapieżniki.

Zdaniem Fundacji WWF Polska, zajmującej się ochroną wilków w Polsce, atakują one zwierzęta domowe, ponieważ znacznie ogranicza się im miejsca do polowań np. przez budowę infrastruktury drogowej. Nie mogąc uzyskać naturalnego pokarmu, stawiają na łatwe cele.

Spór o regulację populacji wilka

Wilki w Polsce podlegają ścisłej ochronie. Ich populacja liczy obecnie ok. 2000 osobników. Jeszcze w 2001 roku było ich tylko ok. 500.

Gminy należące do Związku Bieszczadzkich Gmin Pogranicza wystosowały pismo do Ministra Klimatu i Środowiska o wprowadzenie regulacji populacji Wilka w Polsce. Ich zdaniem drapieżniki zagrażają życiu zarówno mieszkańców jak i zwierząt. Zwracają też uwagę, że rządowe rekompensaty z tytułu szkód nie są wystarczające. Pismo sugeruje, że mieszkańcy nie chcą mieć styczności z wilkami.

Zdaniem pana Mateusza, znanego przewodnika bieszczadzkiego i mieszkańca tych okolic duży wpływ na nasze podejście do wilków mają emocje i stereotypy, a nie fachowa wiedza.  Niewiedza sprzyja radykalnym rozwiązaniom i żądaniom, które często nie maja racji bytu. Z drugiej strony zrozumiały jest strach mieszkańców, kiedy wilki pojawiają się w pobliżu domów. Jak zwykle trzeba znaleźć złoty środek. Ostatni przypadek dotyczący bliskiego spotkania pilarzy z wilkami dowiódł, że decyzja o odstrzale wilków nie była przemyślana. Wystarczyło je uśpić i wówczas przebadać. W tym przypadku sekcja zwłok wykazała, że były to osobniki bardzo głodne i to mogło być powodem ich nietypowego zachowania. 

Niemniej warto przypomnieć sytuację sprzed kilku lat w Bieszczadach, kiedy to wilk, jak się później okazało hybryda, pokąsał dwoje dzieci w miejscu dużego ruchu turystycznego.

Za każdym razem, gdy dochodzi do rzadkiej sytuacji zagrożenia życia, to podnoszą się głosy, że trzeba coś z tym zrobić.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy