Śluby panieńskie

W czasie pandemii zmalała ilość udzielanych ślubów. Działalność urzędów stanu cywilnego skłoniła nawet Rzecznika Praw Obywatelskich do interwencji w sprawie. Czy ograniczenia w udzielaniu ślubów nie opierają się na zbyt słabej podstawie prawnej?

Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego w roku 2020 spadła drastycznie liczba zawieranych w Polsce małżeństw. Zawarto ich jedynie 145 tys. wobec 183 tys. w roku 2019. Oczywiście główną przyczyną aż tak dużego spadku jest pandemia.

Długotrwały lockdown daje się we znaki nawet najbardziej aktywnym w mediach społecznościowych politykom koalicji rządzącej.

O ile w przypadku ślubów konkordatowych największym problemem są przeszkody w zorganizowaniu wesela, o tyle dodatkowe nieprzewidziane komplikacje mogą czekać osoby chcące wziąć ślub w urzędzie stanu cywilnego. Sytuacja stała się tak poważna, że skargi trafiły nawet do Rzecznika Praw Obywatelskich, który pod koniec kwietnia interweniował w tej sprawie kontaktując się z dyrektor Departamentu Spraw Obywatelskich MSWiA.

Chodzi o praktykę wyznaczania ceremonii zawarcia związku cywilnego tylko na dwa dni w tygodniu – piątek i sobotę – a także o rezerwowanie jednego dnia tylko dla jednej pary, mimo że uroczystość w USC trwa tylko ok. 15-20 minut. RPO chce dowiedzieć się, czy takie praktyki faktycznie mają miejsce, a jeśli tak – jaka jest ich podstawa prawna. Powołuje się przy tym na opinię skarżącej, w myśl której zaistniała sytuacja jest ograniczeniem możliwości zawarcia związku, sam zaś urząd „nie nadąża za oczekiwaniami i potrzebami społeczeństwa”.

Sytuacja zarówno, jeżeli chodzi o śluby konkordatowe, jak i ceremonie świeckie, jest coraz trudniejsza. Może ona nieść ze sobą niewidoczne jeszcze w nawale medialnych informacji negatywne konsekwencje działań związanych z przeciwdziałaniem epidemii. Systematycznie rodzi się bowiem coraz więcej dzieci ze związków pozamałżeńskich.

Według GUS-u odsetek ten wynosi już w Polsce 25%, podczas gdy jeszcze na początku lat 90-tych było to 6-7%. Rosnąca liczba rodziców, którzy nie decydują się na krok w postaci małżeństwa przyczyni się do nasilenia się związanych z tym problemów społecznych, takich jak nieodpowiednie dbanie o dobrostan dziecka, obciążenie funduszu alimentacyjnego, większa liczba nieradzących sobie z problemami dnia codziennego samotnych matek i wiele innych, które każdy obdarzony wyobraźnią jest w stanie już teraz sobie zwizualizować.

Słabym pocieszeniem jest w tym kontekście fakt, że dość znacząco spadła również w stosunku do 2019 roku liczba rozwodów – z 63 do ok. 50 tysięcy. Raczej na pewno nie wynika ona bowiem z tego, że małżonkowie rozmyślili się przed podjęciem tak drastycznego kroku, ale w większości wypadków wyłączną przyczyną jego odłożenia są względy epidemiologiczne. Czarny humor nakazuje też spostrzec, że mniejsza liczba ślubów zwiastuje w najbliższych latach jeszcze mniejszą liczbę rozwodów.

Najgorszą sytuacją jaka w tym kontekście mogłaby spotkać nasz kraj jest utrzymanie się liczby nowo zawieranych małżeństw na niskim poziomie poniżej 150 tysięcy albo osiągnięcie przez nią jeszcze niższych rejestrów. GUS informuje, że w Polsce wciąż liczba urodzeń jest zdeterminowana liczbą zawieranych małżeństw. Biorąc pod uwagę podwyższenie mediany wieku rodzenia dzieci o 6-8 lat w stosunku do początku lat 90-tych, można z niepokojem stwierdzić, że jest to kolejny ładunek dołożony do tykającej już nie od dziś bomby demograficznej.

Jeżeli w dodatku w wyrokach sądy masowo będą stwierdzały, że wszystkie wymienione powyżej przeszkody czynione przy zawieraniu nowych małżeństw (przede wszystkim obostrzenia w organizacji wesel) nie miały odpowiedniej podstawy prawnej, a do mainstreamu przedostaną się wyniki badań naukowych, z których będzie wynikał brak zasadności wprowadzania lockdownów z punktu widzenia epidemiologicznego – polska scena publiczna dozna zapewne niejednego wstrząsu.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy