Sąd zwolnił Sławomira Nowaka z aresztu

Czy to obraz niedokończonej reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości?  Zasadniczo nie powinno się krytykować orzeczeń sądu, chyba że są one już prawomocne. To ważna zasada demokratycznego państwa prawnego, w którym sądy wyposażone w atrybuty imperium z woli suwerena sprawują w bezstronny i obiektywny sposób wymiar sprawiedliwości. Niestety postanowienie z 12 kwietnia br. Sądu Okręgowego w Warszawie wydane w sprawie nieprzedłużenia tymczasowego aresztowania wobec Sławomira N. raczej do kategorii takich nie należy.

Sędzia SO Agnieszka Domańska, mimo, jak się wydaje, należycie uzasadnionego wniosku prokuratora, nie przedłużyła byłemu ministrowi transportu aresztu o kolejne trzy miesiące. Chociaż jeszcze 4 marca br. Sąd Apelacyjny w Warszawie, rozpoznając zażalenie obrońców Sławomira Nowaka na stosowany dotychczas areszt, jednoznacznie podkreślił, że jego tymczasowe aresztowanie jest konieczne i nie może być zastąpione żadnym innym wolnościowym środkiem zapobiegawczym. Sąd zastosował wobec podejrzanego wolnościowe środki zapobiegawcze – dozór policji, zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu oraz poręczenie majątkowe w wysokości 1 mln zł, które pierwotnie miało zostać wpłacone w ciągu 14 dni od ogłoszenia postanowienia. Kolejnym postanowieniem SO w Warszawie w dniu 21 kwietnia br. wstrzymał wykonanie swojego wcześniejszego rozstrzygnięcia w zakresie dotyczącym tegoż poręczenia majątkowego, do czasu rozpoznania zażalenia prokuratury przez Sąd Apelacyjny w Warszawie.

Takie decyzje organu wymiaru sprawiedliwości wywołały burzę medialną i polityczną nie tylko w naszym kraju, biorąc pod uwagę wielowątkowy i międzynarodowy wymiar całej sprawy. Czy można je traktować jako eksces orzeczniczy? Z całą pewnością nie. Przynajmniej w okresie ostatnich niespełna trzech lat zupełnie nieprzypadkowo zapadają coraz bardziej „dziwaczne” orzeczenia, które ze sprawiedliwym wymiarem sprawiedliwości nie mają raczej nic wspólnego. Dziwnym trafem, w zdecydowanej większości przypadków na salach rozpraw, anarchistyczne zachowania uderzające w fundamenty państwa i władze wybrane legalnie, w demokratycznych wyborach, są aprobowane przez składy sędziowskie, wywodzące się z organizacji sędziowskich przypominających upolitycznione związki zawodowe. Co więcej, nawet pospolite przestępstwa zaczynają urastać w tym czasie do rangi niezwykłych czynów, usprawiedliwionych dziejową potrzebą walki o praworządność i demokrację.

Czy obecny stan „zgnilizny polskiego wymiaru sprawiedliwości” jest faktycznie odzwierciedleniem efektów ciągłego hamowania starań o głęboką reformę trzeciej władzy państwowej, jak podkreśla wiceminister sprawiedliwości Janusz Kowalski? Niestety od kilku lat zaufanie obywateli do sędziów jako grupy zawodowej wciąż spada. I trudno wiązać taki spadek wprost ze zmianami w krajowym wymiarze sprawiedliwości.

Wpływ na takie postrzeganie polskiego sędziego mają niewątpliwie przede wszystkim ostentacyjne zachowanie takich osób piastujących urząd sędziego jak: sędzi Igora Tulei, unikającego stawiennictwa przed organami ścigania własnego państwa, uczestników ubiegłorocznego warszawskiego Marszu Tóg, czy sędzi Ireny Kamińskiej byłej prezes sędziowskiego stowarzyszenia Themis, autorki słynnej już wypowiedzi o sędziach jako „nadzwyczajnej kaście ludzi” czy funkcyjnych członków stowarzyszeń sędziowskich, nawołujących publicznie wprost do wypowiedzenia posłuszeństwa Państwu Polskiemu.

Również zakwestionowanie niezależności i samego statusu Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, jako organu powołanego do walki z patologiami w środowisku sędziowskim i orzekających w niej sędziów, zasiało wiele wątpliwości u obywateli oczekujących dobrych zmian. Wszystko to z aktywnym współudziałem organów Unii Europejskiej oraz innych organizacji międzynarodowych, pod sztandarem z pięknie brzmiącym hasłem walki o praworządność.

Niestety polski wymiar sprawiedliwości potrzebuje głębokiej reformy. Takie są też oczekiwania społeczeństwa. I to nie kosmetycznych, lecz gruntownych. Obejmujących zmianę procedur czy organizacji wewnętrznej sądów – aby każdy poszukujący ochrony mógł znaleźć w podwojach budynku każdego polskiego sądu sprawiedliwość, skutecznie i sprawnie.

Pierwsze zdecydowane działania w tym względzie, zainicjowane przez Ministra Sprawiedliwości, wstrzymały weta prezydenckie. Później było już coraz gorzej. Obecnie jest to nieustanne cofanie się przed skoordynowanymi działaniami organów UE, wsłuchujących się tylko w racje oponentów reform. Być może, przełomowym w tym względzie stanie się oczekiwane rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego (niestety na razie rozpoczęte posiedzenie w dniu 28 kwietnia br. zostało bezterminowo odroczone), odnośnie rozstrzygnięcia kwestii relacji między Konstytucją a aktami prawa unijnego.

Niewątpliwie aby były trwałymi, zmiany muszą też zajść w samych sędziach. A to proces zależny tylko od nich samych. Należy im przypomnieć, że pełnią oni służbę w imieniu Narodu i Państwa, która powinna być sprawowana godnie, zawsze z poszanowaniem obowiązującego prawa i indywidualnych uprawnień stron postępowań, niezależnie od własnych sympatii czy antypatii, w tym politycznych. Te powinny zawsze pozostać na zewnątrz sali rozpraw. A jeśli ktoś o tym zapomina, powinien odłożyć swój łańcuch sędziowski i zawiesić togę na przysłowiowym kołku …  


Źródło zdjęcia tytułowego: twitter.com/LenaLenowicz

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy