Rotmistrz

Nie trzeba podawać imienia i nazwiska bohatera poniższego artykułu. Już sam tytuł, choć to stopień wojskowy w kawalerii, faktycznie stał się samoistną „nazwą własną” tego człowieka. Mowa oczywiście o Witoldzie Pileckim, którego kolejną rocznicę śmierci dziś obchodzimy.

Urodził się 13 maja 1901 r. w Ołońcu w Rosji, dokąd zesłany został jego dziadek, Józef Pilecki, za udział w powstaniu styczniowym. Rodzina, by przeciwdziałać rusyfikacji swych dzieci, w roku 1910 powróciła na ziemię lidzką, skąd Pileccy się wywodzili. Witold począwszy od 1913 r. związany był z konspiracją skautingu w Wilnie. W 1918 r. wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej działającej wśród uczniów Gimnazjum im. Joachima Lelewela w Wilnie. Od grudnia 1918 r. należał do oddziałów Samoobrony Wileńskiej. W noc sylwestrową uczestniczył w walkach z dywersją komunistyczną, następnie bronił Wilna przed nacierającymi bolszewikami.

Po wycofaniu z miasta walczył w szeregach oddziału kawalerii dowodzonego przez słynnego zagończyka Jerzego Dąmbrowskiego „Łupaszkę”. Po demobilizacji oddziału ponownie wrócił do nauki. Nie było mu jednak dane spokojnie kontynuować edukację, bowiem już wkrótce ponownie chwycił za broń walcząc w wojnie polsko-bolszewickiej.

„Wykształcenie ojca było przerywane. Na każdy zew Ojczyzny stawał jako ochotnik do dyspozycji” – opowiadał mi w 2013 r. Andrzej Pilecki, syn Rotmistrza.

Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że Witold Pilecki był bohaterem wyłącznie na czas wojny. Odnajdywał się w rzeczywistości II Rzeczpospolitej. Z powodu braku środków finansowych musiał przerwać studia na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Zajął się zrujnowanym majątkiem rodzinnym w Sukurczach. Specjalizował się w uprawie koniczyny. Realizował się także w działalności społecznej jako naczelnik OSP, prezes mleczarni, utworzył kółko rolnicze. Ponadto malował i pisał wiersze.

Walczył w wojnie obronnej 1939 r. w szeregach 19 Dywizji Piechoty, po rozbiciu tej jednostki w ramach 41 Dywizji Piechoty. Po klęsce wrześniowej przedostał się do Warszawy, gdzie wziął udział w tworzeniu Tajnej Armii Polskiej – organizacji konspiracyjnej o charakterze chrześcijańsko-narodowym. Pilecki objął stanowisko inspektora pionu organizacyjnej i szefa sztabu.

19 września 1940 r. podczas łapanki na warszawskim Żoliborzu pod fałszywym nazwiskiem Tomasz Serafiński pozwolił się aresztować Niemcom w celu przedostania się do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Trafił tam jako więzień o numerze 4859.

Z oświęcimskiego obozu wysyłał regularnie meldunki o warunkach panujących w obozie. W celu konsolidacji obozowych grup konspiracyjnych utworzył Związek Organizacji Wojskowej, przedstawiający całe spektrum poglądów politycznych wśród osadzonych.

W nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. wraz z dwoma innymi więźniami zdołał zbiec z obozu koncentracyjnego, po czym szybko włączył się w nurt pracy konspiracyjnej, od 1944 r. w ramach tworzonej antysowieckiej kadrowej organizacji „NIE”. Wziął udział w Powstaniu Warszawskim, walcząc początkowo jako szeregowy żołnierz Zgrupowania „Chrobry II”, następnie zaś jako dowódca 2 kompanii I batalionu.

„Do końca był w tym oddziale, który utrzymywał pozycje i aż do kapitulacji nie oddał powierzonego mu odcinka” – opowiadał Andrzej Pilecki.

Po kapitulacji powstania rtm. Pilecki wraz z żołnierzami Zgrupowania „Chrobry II” trafił do obozu w Ożarowie, następnie do obozu jenieckiego w Lamsdorf, by ostatecznie znaleźć się w oflagu w Murnau. Po wyzwoleniu obozu przez Amerykanów 28 kwietnia 1945 r. Pilecki przedostał się do II Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa, gdzie został oficerem II Oddziału (wywiadu). Przygotowywał się do przerzutu do Polski w celu zorganizowania siatki wywiadowczej zbierającej informacje o sytuacji w kraju i przekazującej je do sztabu Andersa.

Do Polski wyruszył 22 października 1945 r. Stopniowo nawiązywał kontakty, zbierał informatorów i współpracowników z szeregów TAP, konspiratorów z obozu oświęcimskiego, zdobywał informacje o działalności NKWD i UB. Działał na rzecz „rozładowania lasów” – wyprowadzenia ludzi z leśnej partyzantki, dysponował szerokimi informacjami o związkach gospodarczych Polski ze Związkiem Sowieckim.

Aresztowano go 8 maja 1947 r. O torturach i brutalnym śledztwie świadczą słowa, które wypowiedział do żony podczas przerwy w procesie: „Oświęcim to była igraszka”. Sam proces rozpoczął się 3 marca 1948 r. Dwanaście dni później zapadł wyrok – rtm. Witold Pilecki został przez komunistyczne władze skazany na karę śmierci.

Wyrok wykonany został 25 maja 1948 r. o godz. 21.30 na terenie więzienia mokotowskiego w Warszawie, gdzie dziś powstaje Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Jego szczątki do dziś nie zostały odnalezione i zidentyfikowane.

Andrzej Pilecki podsumowywał postać ojca: „To była jednostka wybitna. Chociaż w tym czasie mnóstwo było patriotów, którzy oddali swoje życie za Ojczyznę, to ojciec był wyjątkowy. Miał wewnętrzną siłę do zniesienia i bólów, i przeciwności losu. Był bardzo mądry, nie poddawał się nigdy. Nie miał w nienawiści swoich przeciwników – Niemców czy Sowietów. Służył Polsce, kochał przyrodę, wiedział co to miłość bliźniego. Służba mojego ojca to największy jego atrybut, który powinniśmy praktykować”.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy