Problemy z edukacją – Bon edukacyjny

Omawianym niejednokrotnie problemem jest czek edukacyjny.Bon oświatowy, to nic innego jak dokument, którym uczeń lub jego opiekunowie płacą za jego naukę w wybranej przez siebie szkole. Wydawany jako alternatywa lub uzupełnienie dostępu do szkolnictwa państwowego. 

Historia pomysłu datowana jest na lata 50. XX w., kiedy ekonomista Milton Friedman zaproponował pobudzenie w ten sposób konkurencji pomiędzy szkołami i usprawnienie ich działania. Bon edukacyjny pozwala na większe zróżnicowanie budżetowe, pomagając uczniom biedniejszym na naukę we wcześniej nieosiągalnych szkołach prywatnych. Według Friedmana, biedni mają powód do poparcia wyboru szkoły, jako że ich dzieci zazwyczaj chodzą do szkół gorszych. Dlatego największa poprawa jakości dotyczyłaby właśnie tego sektora.  

Znany konserwatywny liberał Stanisław Michalkiewicz przypomniał, że partia AWS „Solidarność” miała to w swoim programie wyborczym na przełomie wieków, ale będąc u władzy obietnic wyborczych nie zrealizowała. Michalkiewicz pisał także o pryncypiach tego projektu: 

„Czek oświatowy nie jest konieczny dla przeprowadzenia prywatyzacji sfery usług edukacyjnych, ale jest dla niej pożyteczny ze względów psychologicznych. Dzięki czekowi oświatowemu nauczyciele szybciej i lepiej uświadomiliby sobie, że tak naprawdę pracodawcą nie jest „państwo”, tylko rodzice uczniów. 

Z kolei rodzice mogliby lepiej zrozumieć, że to na nich przede wszystkim spoczywa odpowiedzialność za właściwe wykształcenie dzieci. Przy powszechnym zrozumieniu tych rzeczy sam proces prywatyzacji sfery usług edukacyjnych przebiegałby sprawniej i bez społecznych niepokojów”.  

Według G. Sormana, przeciw czekowi na wykształcenie jednomyślnie protestują amerykańskie związki zawodowe nauczycieli. Ich zdaniem będzie to system dyskryminacyjny, zachęcający rodziców, by wybierając szkołę, kierowali się kryterium rasy (już dziś często się tak dzieje w jednolitych etnicznie dzielnicach). Związkowcy sugerują, że ani rodzice, ani dzieci nie będą umieli wybrać najlepszych szkół, lecz dadzą się zwodzić pozorami. Tymczasem podane do publicznej wiadomości wyniki, uzyskane przez szkołę są dobrym miernikiem jej jakości.

Noblista G. S. Becker w „Ekonomii życia” implikuje, że kalifornijski program finansowania szkolnictwa znany jako poprawka nr 174, zakłada przekazanie bonów o wartości 2600 dolarów wszystkim uczniom w celu umożliwienia im uczęszczania do szkół prywatnych, gdyby tylko chcieli. Program został oprotestowany przez dwa narodowe związki zawodowe nauczycieli, wielu polityków i inne grupy, a następnie z hukiem odrzucony podczas listopadowego referendum. Obecny system finansowania szkolnictwa publicznego jest nieefektywny i stanowi błędne koło. Najpierw nakłada podatki na gospodarstwa domowe, aby zapewnić środki na rzecz szkół publicznych, a następnie, w sposób pośredni, zwraca podatki rodzinom, których dzieci uczęszczają do szkół publicznych. 

W Polsce z naszych podatków na dzieci przeznacza się ponad 52 mld zł rocznie. Na jednego ucznia przypada ponad 9000 zł. Nie są to jednak jedyne koszty. W kraju nad Wisłą, wg. ekspertów, z usług korepetytorów korzystało 50% maturzystów. W Polsce powszechne są tradycyjne korepetycje, kursy, zwłaszcza językowe. Dochodzą do tego tzw. korupcyjne korepetycje, czyli nie płacenie podatków przez udzielających lekcji. Czyli mamy szarą strefę, nie najlepiej mówiącą o polityce oświatowej państwa polskiego.

Przekazanie szkół organizacjom i stowarzyszeniom pozarządowym odbywa się coraz częściej na terenie Polski. Standardowym przykładem jest gmina Jarocin która oddała oświatę w prywatne ręce. 

Ekonomista Tomasz Cukiernik wymienia cały szereg pozytywnych zmian, które są wynikiem reformy: 

  • Po pierwsze, większe zróżnicowanie wynagrodzeń nauczycieli, często wyższych niż te wcześniejsze, wynikające z Karty Nauczyciela. Między pedagogami, którzy zaczęli pracować w trybie zadaniowym, doszło do zdrowej rywalizacji i konkurencji, a to wymusiło stałe podnoszenie kwalifikacji i kompetencji. 
  • Po drugie, w przekształconych szkołach widoczna jest poprawa w wynikach nauczania. W efekcie uczniowie nie muszą już chodzić na korepetycje, bo lekcje są na dużo wyższym poziomie. Wyniki nauczania w szkołach prowadzonych przez stowarzyszenia są wyższe niż średnia powiatu czy województwa. 
  • Po trzecie, mamy do czynienia z racjonalizacją wydatków na oświatę. Jarocin nie musi dopłacać do bieżącego funkcjonowania szkół znaczących środków ponad kwotę subwencji oświatowej, dzięki czemu ma pieniądze na inwestycje, takie jak budowa sal gimnastycznych (w latach 2002-2010 powstało osiem nowych sal), budowa boisk, termomodernizacje przedszkoli i szkół, remonty wewnętrzne placówek czy na realizację dodatkowych, nieobowiązkowych zajęć.

Spory w doktrynie jaka jest rola instytucji publicznych a jaka jest rola prywatnych przedsiębiorców – kapitalistów wydaje się być niekończący. Edukacja dla jednych przedstawicieli nauk, może podlegać prawom rynku, dla innych powinna zostać wyłączona spod pręgierza finansowego jako dobro społeczne. 

Problem edukacji w Polsce i na świecie, bywa przedmiotem zmasowanej krytyki, jak również stanowi kolejny element układanki w jakiej funkcjonują obywatele w społeczeństwie. Nurtujące tematy to również związki zawodowe, przywileje branżowe i motywacja do pracy w zawodzie przepełnionym misją.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy