Podatek od reklam w mediach – nowa odsłona sporu

Po miesiącu od gwałtownych protestów środowisk medialnych, sprawa nowej daniny publicznej ponownie ożyła. Tym razem za sprawą wypowiedzi wiceministra finansów Piotra Patkowskiego. Oznajmił, że wpływy z podatku zostaną przeznaczone na walkę z fake newsami.

Pierwsze podejście rządu

O założeniach nowego podatku pisaliśmy już tutaj. Przypomnijmy, że zgodnie z projektem, który na początku lutego znalazł się w wykazie prac legislacyjnych rządu, wpływy z podatków miałyby trafić do NFZ, Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków oraz stworzonego w tym celu Funduszu Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów. Opodatkowane miałyby być wpływy zarówno z opłat za reklamy internetowe, jak i konwencjonalne.

Lutowy protest nie przyniósł spodziewanych skutków – wręcz przeciwnie, reakcje w mediach społecznościowych pokazały, że internauci nie stanęli gremialnie za strajkującymi dziennikarzami. Większość z nich nie odebrała projektu nałożenia dodatkowej opłaty od reklam w mediach jako próby ograniczenia wolności słowa w Polsce. Choć na jeden dzień pierwsze strony wielu gazet oraz ekrany telewizorów i komputerów zamieniły się w czerń, nie przekuło się to zbytnio na zmianę emocji społecznych.

Do połowy lutego można było zgłaszać opinie i uwagi do rządowego projektu w fazie prekonsultacji. Rzecznik rządu Piotr Müller po upłynięciu tego terminu zapowiedział w rozmowie z TVP1, że ministerstwo zaproponuje nowy projekt uwzględniający po części zaproponowane uwagi.

Ogółem zgłoszono 150 uwag. Dotyczyły one m. in.: podwyższenia progów przychodów od reklam, po przekroczeniu których miałby być naliczany podatek, obniżenia jego stawki a także zmiany przeznaczenia pozyskanych w ten sposób do budżetu środków.

Burzliwa debata na posiedzeniu Komisji

Jak podaje PAP, podczas posiedzenia sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu wiceminister finansów Piotr Patkowski zapowiedział, że projekt nie przybrał jeszcze ostatecznego kształtu i wciąż trwają rozmowy z zainteresowanymi podmiotami. Dodał, że celem podatku jest relatywne wzmocnienie mniejszych mediów względem gigantów internetowych z grupy GAFA (Google, Amazon, Facebook, Apple) i podniesienie opłacalności publikowania rzetelnych i merytorycznych treści. Jego zdaniem miałoby to doprowadzić do zmniejszenia przewagi sprzedażowej dziennikarstwa opierającego się na większej ilości kliknięć, przy często miernej jakości publikowanych artykułów.

Radykalnie przeciwne stanowisko zajęła poseł Koalicji Obywatelskiej Iwona Śledzińska-Katarasińska. Stwierdziła, że „nie zna ani jednej opinii żadnego środowiska zainteresowanego czy znającego sytuację w mediach w Polsce, które by o tym projekcie wypowiedziało się pozytywnie”.

Wątpliwości w koalicji

Po posiedzeniu komisji wiceminister kultury Jarosław Sellin z aprobatą wyraził się o istocie proponowanych zmian. Zauważył, że nie ma konstytucyjnych przeszkód do nakładania na media obowiązków o charakterze fiskalnym.

„Obowiązek fiskalny, a wolność słowa czy wolność mediów z tytułu obowiązków fiskalnych, w żaden sposób nie jest zagrożona i nie narusza art. 54 Konstytucji” – dodał.

Wcześniej Ministerstwo Kultury unikało wyrażania w zdecydowany sposób swojego stanowiska.  Według informacji PAP, minister Gliński odsyłał w tej sprawie dziennikarzy do Ministerstwa Finansów tłumacząc, że to ono zajmuje się projektem. Mówił też co prawda o wielkich korporacjach unikających płacenia podatków, ale z rezerwą dodawał, że projekt jest na bardzo wstępnym etapie prac, i nie jest pewne w jaką stronę pójdą ostatecznie przyjęte przez rząd rozwiązania.

W Zjednoczonej Prawicy nie ma jednomyślności co do proponowanych rozwiązań. Drobne uwagi do projektu mają nawet posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Joanna Lichocka, przy całej aprobacie dla nowych przepisów, domagała się podwyższenia progów podlegających podatkowi przychodów:

„Uważam, że to jest za niski poziom przychodów, że to dotykać by mogło wtedy rzeczywiście regionalne stacje radiowe, telewizyjne i niewielkie media. Uważam, że ten próg przychodów należy podnieść i to zdecydowanie. Tak, żeby rzeczywiście polskie lokalne, regionalne, małe i średniej wielkości media nie były obarczone tą składką”.

Jeszcze w lutym bardzo ostry sprzeciw wobec projektu zgłaszało porozumienie Jarosława Gowina, natomiast Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry miałaby uzależniać swoje poparcie od wzajemnej aprobaty dla ich propozycji, której celem jest ochrona wolności słowa w internecie.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy