Legislacyjna prowizorka, czyli na jakim prawie opiera się system oświaty w czasie pandemii?

Lekarze twierdzą, że dzieci i młodzież są jedynie wektorem zagrożenia. W takim razie pod szczególną ochroną powinni być rodzice, dziadkowie czy nauczyciele. Jednak to nie jest ujęte w ustawie. Nie ma zatem podstaw do zamykania szkół, chyba że zmienione zostanie prawo.


Komu Covid zagraża w szkole?



Dzieci i młodzież (szczególnie te najmłodsze) nie są w stanie zachować dystansu społecznego. Bawią się wspólnie, grają, spędzają czas w grupie rówieśników. To część ich rozwoju społecznego, która została już raz zabrana podczas lockdown’u. W rozpoczynającym się roku szkolnym większość uczniów nie mogła doczekać się powrotu do szkolnych murów, choć zastali w niej nieco inną rzeczywistość. Dezynfekcja, nakaz noszenia maseczek w przestrzeni wspólnej, zmiana sposobu poruszania się po szkole. Rząd, podążając za wytycznymi ekspertów, podjął decyzję o możliwości tradycyjnej formy kształcenia, zostawiając furtkę dla hybrydowej lub zdalnej nauki, która obowiązuje na uczelniach wyższych i w szkołach średnich.


Rodzi się pewna wątpliwość.


Skoro wedle badań wirusologów, lekarzy, wirus najmniej zagraża dzieciom i młodzieży, nie ma podstaw do tego, żeby placówki oświatowe były zamykane. A tak się dzieje.

Najbardziej narażoną grupą są tutaj nauczyciele oraz pracownicy oświaty. Punkt sporny polega na tym, że w ustawie o przeciwdziałaniu Covid nie ma o tym ani słowa.

Od strony prawnej


Minister na podstawie nowelizacji do Prawa oświatowego (dokładnie chodzi o art. 30b i art. 30c), która została wpisana w art.28 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 otrzymał szereg nadzwyczajnych kompetencji.

~(ustawa „O rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19”)

Art. 30b [Czasowe ograniczenie lub czasowe zawieszenie funkcjonowania jednostek systemu oświaty]

W przypadkach uzasadnionych nadzwyczajnymi okolicznościami zagrażającymi życiu lub zdrowiu dzieci i młodzieży minister właściwy do spraw oświaty i wychowania, w drodze rozporządzenia, może czasowo ograniczyć lub czasowo zawiesić funkcjonowanie jednostek systemu oświaty na obszarze kraju lub jego części, uwzględniając stopień zagrożenia na danym obszarze.

Na podstawie Art. 30b Minister ma nieograniczoną władzę. Od jego podpisu uzależniony jest tryb pracy szkół.

Art. 30c [Delegacja ustawowa, wyłączenie stosowania niektórych przepisów] 

W przypadku, o którym mowa w art. 30b, minister właściwy do spraw oświaty i wychowania, w drodze rozporządzenia, może wyłączyć stosowanie niektórych przepisów niniejszej ustawy, ustawy o systemie oświaty oraz ustawy o finansowaniu zadań oświatowych w odniesieniu do wszystkich lub niektórych jednostek systemu oświaty, o których mowa w przepisach wydanych na podstawie art. 30b, w szczególności w zakresie przeprowadzania postępowania rekrutacyjnego, oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów, przeprowadzania egzaminów, organizacji roku szkolnego i organizacji pracy tych jednostek, a także wprowadzić w tym zakresie odrębne unormowania, tak aby zapewnić prawidłową realizację celów i zadań tych jednostek.

„Ponieważ ustawy nie można zastąpić aktem wykonawczym. Akt wykonawczy, jakim jest rozporządzenie, jest wydawany na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Tymczasem art. 30b i 30c Prawa oświatowego zdają się wprowadzać zasadę – jeżeli ustawa uchwalona przez reprezentujących Naród nie działa, to Minister ją uchyla i wprowadza rozporządzeniem według własnego uznania takie prawo, aby było dobrze. Jest to wysoce kontrowersyjne, zwłaszcza że ocena sytuacji upoważniającej do działania Ministra również leży jednoosobowo w jego rękach”.

Mecenas Witold Pyzik

Mecenas podkreśla, że należy rozważyć zmianę Prawa oświatowego w zakresie art. 30b i 30c tak, aby nie zmieniały one konstytucyjnego sensu i roli rozporządzenia. Pewne rozwiązania związane z funkcjonowaniem systemu oświaty w czasie stanu epidemii, zamieszczone obecnie w rozporządzeniach, powinny znaleźć się w ustawie. Epidemia może jeszcze długo potrwać, a utrzymywanie” legislacyjnej prowizorki” podważa autorytet prawa. Zwłaszcza w kontekście kolejnych wyroków sądów, wskazujących na wadliwość przepisów ustawy o przeciwdziałaniu COVID-19.

Treść przepisów upoważniających do wprowadzenia rozwiązań nadzwyczajnych, powinny być uaktualniane o obecny stan wiedzy na temat COVID-19.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy