Granice między dekomunizacją a depolonizacją

Po 1990 roku w Polsce wiele razy podejmowano problematykę dekomunizacji przestrzeni publicznej z reliktów poprzedniego systemu. Jednakże dokonana 20 grudnia 1989 roku zmiana Konstytucji PRL poprzez zmianę nazwy państwa na Rzeczpospolitą Polskę i wykreślenie kilku artykułów związanych z dziedzictwem komunistycznym potwierdziła ciągłość prawną państwa uznanego przez społeczność międzynarodową 5 lipca 1945 r.

Tak więc do porządku prawnego implementowano porządek prawny okresu PRL, w tym instytucji takich jak Wojsko Polskie czy też Milicję Obywatelską, która istniała do dnia 6 kwietnia 1990 roku, tj., do czasu, kiedy powołano Policję. A w oparciu o art. 141 pkt. 1 wspomnianej ustawy funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej stali się policjantami.

Najdalej idącym projektem próbującym dokonać dekomunizacji przestrzeni publicznej był projekt ustawy Klubu Parlamentarnego Konfederacji Polski Niepodległej z 1992 roku w formie „Ustawy o Restytucji Niepodległości”. Został on jednak przez większość sejmową odrzucony. Zakładał m.in., iż:

„Legalne władze Rzeczypospolitej – Prezydent i Rząd RP – działały w okresie od 18 września 1939 r. do 22 grudnia 1990 r. na emigracji, ale ich bezpośredni wpływ na rozstrzyganie spraw krajowych, ograniczony już w czasie wojny, ustał prawie zupełnie w 1945 r., po aresztowaniu Krajowej Rady Ministrów i samorozwiązaniu się Rady Jedności Narodowej.”

Ale nawet on w ustępie 3 zakładał, iż:

„Zachowuje się moc wszystkich ustaw oraz ratyfikowanych umów międzynarodowych i opartych o nie aktów prawnych, powstałych przed dniem uchwalenia obecnej ustawy, chyba że w przeciągu najbliższych siedemdziesięciu siedmiu tygodni uchwałą sejmową zostaną one uznane za nieważne od samego początku w całości lub części, lub zawarte w nich przepisy będą zmienione przez ustawę”.

Pragmatyka prawna i funkcjonalna uniemożliwiała uznanie dorobku prawnego PRL-u i jego instytucji za nielegalne a jedynie dążono do zmian prawnych nawiązujących do legalnego rządu polskiego funkcjonującego na emigracji w Londynie. Po wyborze Lecha Wałęsy na prezydenta RP ostatni prezydent RP na Uchodźctwie Ryszard Kaczorowski przekazał sukcesje prawną II RP wraz z insygniami Rzeczypospolitej do kraju.   

Kolejną generalną próbą rozliczenia się z dziedzictwem komunizmu w formie materialnej była ustawa z dnia 1 kwietnia 2016 roku o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy jednostek organizacyjnych, jednostek pomocniczych gminy, budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej oraz pomnik.

Wprowadziła ona zasadę, iż jednostki samorządu terytorialnego nie mogą:

  • upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny,
  • ani w inny sposób takiego ustroju propagować,
  • za propagujące komunizm uważa się także nazwy odwołujące się do osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944–1989.

W artykule 5a doprecyzowano w pkt.1. iż: „Pomniki nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować”.

I tutaj pojawia się zasadnicza kwestia, a mianowicie czy orzeł bez korony jest propagowaniem komunizmu lub ustroju totalitarnego? Według niektórych ekspertyz IPN tak. A co w takim razie z herbami np. województwa mazowieckiego czy też wielkopolskiego, które mają w herbie orła bez korony, podobnie jak pomnik „Ognia” na Podhalu czy też pomnik Powstańców Wielkopolskich w Inowrocławiu. Zresztą takich pomników z orłem bez korony w Polsce jest tysiące.

Kolejna kwestią są usuwane z pomników krzyże Orderu Krzyża Grunwaldu otrzymywane przez żołnierzy za walkę z Niemcami, a nie za propagowanie komunizmu. Wydaje się, iż sprawę tą rozstrzygnęła minister w rządzie Jarosława Kaczyńskiego Anna Kalata w odpowiedzi na interpelację nr 6196 w dniu 23 lutego 2007 roku pisząc m.in.

„Sprzeciw wobec przywrócenia Orderu Wojennego Krzyża Grunwaldu nie oznacza dyskryminacji ludzi, którzy tym orderem zostali kiedyś odznaczeni za udział w walce o niepodległość Polski, a przede wszystkim żołnierzy 1 i 2 Armii Wojska Polskiego uczestniczących w walkach frontowych z Niemcami od 12 października 1943 r. do 8 maja 1945 r.”

Anna Kaleta

Tak więc wspomniane odznaczenie chociaż już nienadawane, jest legalnym odznaczeniem wojskowym nadawanym za walkę z Niemcami, a nie za propagowanie komunizmu i nie powinno podlegać dekomunizacji.

Ostatnią i najważniejszą kwestia jest sprawa umieszczania na pomnikach nazwisk żołnierzy i milicjantów. Okazuje się, iż w okólniku widniejącym na stronach IPN umieszczanie upamiętnień żołnierzy czy też milicjantów nie są w sprzeczności z normami art. 1 ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej. W wielu przypadkach urzędnicy IPN nie stosują tego okólnika w praktyce i wnioskują do Wojewódzkich Inspektorów Nadzoru Budowlanego o nakazy usunięcia nazwisk żołnierzy i milicjantów z pomników.

Jednakże najistotniejszą sprawą, która może wzruszyć setki decyzji IPN poprzez procesy sądowe jest nakaz usuwania nazw Wojska Polskiego (ludowego) i Milicji Obywatelskiej z przestrzeni publicznej. Zachodzi tu zasadnicza kwestia czy opinia historyczna kreuje normę prawną w Polsce?

Okazuje się, iż poprzez zmianę nazwy Milicja Obywatelska na Policję ta ostatnia przejęła dorobek prawny milicji, a sama milicja funkcjonująca legalnie od 1945 roku, a w swojej misji miała nie propagowanie komunizmu a ochronę porządku prawnego w Polsce.

Jeszcze drastyczniej sytuacja wygląda z nazwami jednostek Wojska Polskiego, gdyż zostało one powołane do ochrony i obrony państwa polskiego, a przez uznanie rządu „w Warszawie” w 1945 roku przez społeczność międzynarodową (w tym przez USA i Wielką Brytanię) oraz poprzez uznanie w nowelizacjach konstytucji RP ciągłości tej formacji po 1990 roku jest ona nadal legalna. Nie była ona nigdy powołana do promocji komunizmu, co wyklucza jej podległość pod ustawę o dekomunizacji.

Oczywiście z moralnego i historycznego punktu widzenia, wiele kwestii może budzić wątpliwości, ale z punktu widzenia prawa ich nie budzi. Dlatego też likwidacja upamiętnień w Bieszczadach oraz na terenach, gdzie grasowały terrorystyczne oddziały OUN i UPA stawiane ku pamięci milicjantów i żołnierzy z pozycji prawa jest nielegalne.

Na wspomnianych terenach główną motywacją zgłaszania się do milicji nie była chęć utrwalania władzy ludowej, a ochrona życia ludności i terytorium państwa (nawet w formie niesuwerennego). Odnośnie do żołnierzy sprawa jest jeszcze bardziej czytelna, a mianowicie w walkach z UPA uczestniczyli poborowi żołnierze, których nikt się nie pytał, czy chcą iść do wojska i gdzie mają walczyć. Ginęli za obronę życia Polaków. Naruszanie dzisiaj pomników ku czci żołnierzy i milicjantów na terenach działania OUN i UPA staje się faktycznie formą depolonizacji historycznej tych terenów.

–>Pomnik w Lesku pozbawiany „nielegalnego” orła

Zdjęcie tytułowe: Pomnik Powstańców Wielkopolskich w Inowrocławiu z „legalnym” orłem

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy