Górale versus Rząd – 0:1

Zamieszanie wokół „góralskiego veta” sprawiło, że wielu z nas miało nadzieję na wielkie otwarcie stoków narciarskich pomimo obostrzeń. Tymczasem w Beskidach jak i na Podhalu sprawy obrały inny kierunek. Rządowe zapowiedzi kar okazały się bardzo skuteczne.

1 lutego Wisła miała otwierać się na całego

Branże hotelarska, narciarska i gastronomiczna z rejonów górskich zapowiedziały z początkiem lutego wielkie otwarcie, o czym pisaliśmy już tutaj. Najbardziej aktywna na tym polu była Wiślańska Organizacja Turystyczna. Zdaniem pani Karoliny Wantuch prezes WOT, na ten moment otworzyło się ok 30%-40% firm.

Z informacji na stronie urzędu miasta Wisły wynika, że na dzień 3 lutego otworzyły się jedynie 3 z 15 zjazdowych stacji narciarskich skupionych w SkiPass Wisła. Wszystkie oferują szkolenia: Klepki, Nowa Osada, Skolnity Wisła.

Zakopane – 3 restauracje i 1 sto(że)k

Sytuacja w Zakopanem jest jeszcze bardziej skomplikowana. Cała Polska żyła informacjami na temat „góralskiego veta”. Jak się okazało, wielu przedsiębiorców nie podziela haseł głoszonych przez Sebastiana Pitonia (samozwańczego reprezentanta protestujących górali) – mówi Tymoteusz Mróz, prezes Stowarzyszenia Lokalna Organizacja Turystyczna – Made in Zakopane.

„Wszyscy przeciwstawiamy się obostrzeniom, ale formuła góralskiego veta i sam sposób prowadzenia retoryki, który przez lidera projektu jest prowadzony jest czymś, z czym ludzie się nie utożsamiają. Ten ruch miał raczej marginalny wpływ na lokalnych przedsiębiorców. Chcemy być postrzegani jako poważna grupa prowadząca biznes turystyczny, a nie mamy przekonania, że góralskie veto to oddaje. Podkreślmy jeszcze raz, że Pitoń działa w imieniu swoim i kilkunastu osób deklarujących udział w góralskim vecie. To nie jest reprezentant Podhala.”

Przyznać jednak należy, że z powodu medialnego zamieszania wokół pana Pitonia, fani białego szaleństwa mieli nadzieję na otwarcie najpopularniejszych stoków narciarskich. Kiedy tak się nie stało – poczuli rozczarowanie.

Obecnie na terenie Zakopanego i Bukowiny Tatrzańskiej funkcjonuje jeden mały stok, mieszczący się nieopodal Wielkiej Krokwi. Mogą z niego skorzystać osoby, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z zimowym szaleństwem i zapiszą się na szkolenie. 

Grupa Tatry Super Ski, zrzeszająca 19 stacji narciarskich 1. lutego wydała oświadczenie, w którym zapewnia, że nie zgadza się z decyzjami rządu, jednak w obawie przed utratą finansowej pomocy, będzie przestrzegać obowiązującego prawa.

„Choć naszym największym marzeniem jest ponowne otwarcie bramek stoków Tatry Super Ski, musimy zachować rozsądek. Jako obywatele i przedsiębiorcy nie możemy dać się ponieść emocjom i wznowić działalności wbrew obowiązującym przepisom. Działanie niezgodnie z prawem – nawet jeśli się z nim nie zgadzamy – nie leży w naszej naturze”.

Zarząd Grupy Tatry Super Ski

Branża gastronomiczna w Zakopanem, również nie otworzyła się w takim stopniu, jak zapowiadały media. Na Podhalu działają teraz 3 lokale, które przyjmują gości na miejscu. Należy do nich restauracja Góraleczka oraz Schronisko Bukowina, funkcjonujące jeszcze kilka dni temu jako Schronisko Smaków Magdy Gessler. Restauratorka zerwała umowę franczyzy po tym jak lokal postanowił przyjmować gości w środku. Trzeci obiekt, Zajazd Furmański, również przyjmuje klientów w lokalu, jednak w przeciwieństwie do pozostałych, nie afiszuje się z tym na swoich stronach.

Skuteczność rządu

Zdaniem Tymoteusza Mroza górale chcieliby otwierać swoje firmy, ale rząd skutecznie zablokował taką możliwość. Łączyłoby się to z odcięciem przedsiębiorstw od wszelkich dotacji, nie tylko płynących z tarcz branżowych. Na ten krok decydują się tylko ci, którzy nie mają nic do stracenia.


Zdjęcie tytułowe: facebook.com/GoralskieVeto

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy