Gdzie te kontrowersje? Nowa – stara lista lektur

Już pierwszego września bramy szkół otworzą się przed uczniami, a wraz z nimi za dawno niewidziane mury wkroczą zmiany – między innymi w kanonie lektur. Czy rzeczywiście ministerstwo edukacji funduje dzieciom skręt w prawo i wykreśla, co popadnie zastępując dotychczasowe treści książkami promującymi konserwatywne wartości? Analizujemy listę lektur i pokazujemy, że wcale nie nastąpiła rewolucja, o jakiej mówią krytycy.

Po co komu lektury?

Czytamy, żeby mieć szersze spojrzenie na świat. Czytamy, żeby się odprężyć. Czytamy, żeby się do siebie zbliżyć, bo przecież znajomość tych samych dzieł literackich zbliża choćby podczas rozmów przy herbacie z przyjaciółmi. Zamiłowanie do czytania powinniśmy rozwijać w sobie od najmłodszych lat, bo wtedy kształtujemy wrażliwość i nabieramy wzorców. Czy nowy kanon lektur w tym przeszkodzi? Zupełnie nie.

Indoktrynacja bez indoktrynacji

W ramach edukacji wczesnoszkolnej (klasy I-III) uczniowie nadal mogą cieszyć się pozycjami literackimi, które są ponadczasowe i znane przez pokolenia. Baśnie Andersena, Karolcia, Dzieci z Bullerbyn, Doktor Dolittle czy O psie, który jeździł koleją pozostają propozycjami lektur do wspólnego i indywidualnego czytania. Dodano tutaj Psie troski, czyli o wielkiej przyjaźni na cztery łapy i dwa serca Toma Justyniarskiego – za co ministra Czarnka nie ganią nawet oponenci polityczni, bo to bardzo wartościowa lektura zwracająca uwagę na prawa zwierząt.

Na liście lektur obowiązkowych w klasach IV-VI nie zmieniło się nic. Do uzupełniających dodano Pinokio czy Kubusia Puchatka, co nie wydaje się nazbyt kontrowersyjne. Ciekawostką dla ostatnich klas szkoły podstawowej jest to, że przeniesiono z wykazu lektur uzupełniających do wykazu lektur uzupełniających w zakresie rozszerzonym w liceach ogólnokształcących i technikach fragmenty wywiadu rzeki z Janem Pawłem II „Przekroczyć próg nadziei”. Tyle zatem zostało z ogłaszanej wszem i wobec „religijnej i patriotycznej indoktrynacji”.

Dalej nie robi się straszniej. W liceach i technikach wprawdzie z listy pozycji obowiązkowych wykreślono wiersze Marcina Świetlickiego, a z zakresu rozszerzonego na przykład Żywoty Świętych Piotra Skargi, ale zachowano równowagę. Do lektur uzupełniających dodano bowiem wiersze niedawno zmarłego, wybitnego krakowskiego poety Adama Zagajewskiego, a także dzieła Jarosława Iwaszkiewicza, współtwórcy grupy poetyckiej Skamander.

Rzecz o encyklice

Jako, że zewsząd słyszymy zarzuty, że młodzież w liceum będzie czytała wyłącznie encykliki Jana Pawła II, wynurzenia Zofii Kossak – Szczuckiej i opowieści o kardynale Wyszyńskim spieszymy powiedzieć, co następuje. Te propozycje pojawiły się wyłącznie na liście lektur uzupełniających. A nauczyciel wcale nie musi z nich korzystać. To od niego zależy, które uzna za wartościowe i ważne w realizacji programu nauczania. Może się więc zdarzyć, że nie wybierze żadnej z nich.

Minister Przemysław Czarnek już kilka miesięcy temu w wywiadzie dla radia Wrocław tłumaczył, o co chodzi z lekturami uzupełniającymi:

„Ta korekta dotyczy w 99% listy lektur uzupełniających. My zatem proponujemy, nie nakazujemy, to jest jedna rzecz. Po drugie, zdaje się, jeżeli dobrze pamiętam, że na tej liście lektur, w tym kanonie lektur, który zawiera szereg pozycji, są tylko cztery pozycje dotyczące Jana Pawła II. Są to uzupełniające lektury, jeszcze tylko we fragmentach, więc jak na największego z rodu Polaków w całym tysiącleciu państwa polskiego i narodu polskiego, cztery lektury w całym kanonie lektur od podstawówki po szkoły wyższe i jedno opowiadanie o dzieciństwie Karola Wojtyły, największego z rodu Polaków, to naprawdę nie jest zbyt dużo.” – minister Przemysław Czarnek.  

Pojawiają się też głosy, że lista lektur jest niedostosowana do współczesności, a język użyty w wielu dziełach stanowi blokadę dla odbiorców, gdyż jest… przestarzały i zbyt trudny.

Doprawdy, czy rzeczywiście chcemy, żeby najdłuższą i najbardziej angażującą intelektualnie formą dla kolejnych pokoleń były memy z treściami tak rozbudowanymi jak ilość znaków w sms-ie? Idąc tym tropem w kanonie powinna zostać wyłącznie literatura współczesna – i to raczej na poziomie Mroza, bo któż zrozumie Houellebecq’a…

Aktualną listę lektur i wszystkie wprowadzone zmiany można znaleźć tutaj.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy