Facebook – portal społecznościowy, czy organizacja inwigilująca?

Polityka giganta z Doliny Krzemowej budzi nieustanne kontrowersje. Po miesiącu od zmian w regulaminie wracamy do tematu. Komentatorzy powątpiewają w szczerość działań firmy, na rzecz dobra użytkowników. Zastanawiają się również nad możliwymi skutkami wprowadzonych zmian.

W siedzibie portalu Patrznaręce.pl, podczas panelu dyskusyjnego eksperci zastanawiali się nad działaniami i rolą Facebooka. Łukasz Łaguna – doktorant z Wydziału Prawa i Administracji przedstawił swoje stanowisko wobec portalu. Według nie FB to już nie jest prywatna firma, którą można porównać do restauracji, do której wchodzimy i możemy z niej wyjść. 

„W mojej ocenie Facebook ma szereg funkcji społecznych. Od funkcji towarzyskiej po funkcje informacyjną i stąd regulacje państwowe mogą być konieczne. Facebook ma gigantyczną władzę nad nami. Czy my jako społeczeństwo możemy sobie pozwolić, aby bezpieczeństwo informacyjne spoczywało w dużej mierze na zagranicznej, prywatnej firmie?”

Co nam oferują social media? 

Przede wszystkim, łączenie użytkowników w grupy komunikacyjne. Wymiana danych, informacji, opinii, wliczając w to zdjęcia, filmy, teksty. Niewątpliwie, skomplikowane mechanizmy działania wielkich portali śledzą każde nasze kliknięcie myszą. My, czasem nie myśląc o konsekwencjach dajemy Facebookowi, pełny dostęp do informacje o naszej aktywności. Trafiają one do ogromnego magazynu, w którym są zapisywane dane milionów użytkowników. Trzeba jasno powiedzieć, to co trafi na serwery portalu, zostanie tam na stał. A czy zostanie opublikowane czy nie, zależy od facebookowych decydentów. Zdaniem doktoranta Łaguny obecnie Facebook i inne media społecznościowe w sposób pełny i kompleksowy kontrolują to co my w nich publikujemy.

„Kryteriami oceny są standardy w mojej opinii bardzo niejasne i w sposób arbitralny narzucone. W mojej ocenie taki stan rzeczy obecnie ogranicza wolność słowa. My nie możemy publikować tego co chcielibyśmy i nie przez ustawy, których wymaga nasza Konstytucja a przez zagraniczny podmiot prywatny.”

Dziś social media to miejsce komunikacji całego świata. Niekiedy słyszy się żartobliwie, „Nie ma Cię na FB? To jakbyś nie istniał”. Według danych Napoleon Cat codziennie ponad połowa Polaków spędza średnio dwie godziny na portalu Zuckerberg’a.



„Państwo nie ma jakichkolwiek narzędzi prawnych ku temu, aby kontrolować kształtowanie świata przez firmę prywatną.”

Czy wspólne regulacje pomogą?

Każde uporządkowanie, społecznie nurtujących spraw, jest istotne dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. Rozwiązanie dobre, powstaje zatem pytanie, jak to zrobić?

„Gdyby Państwo, Unia Europejska, zdecydowały się na regulacje porządkujące wtedy nasza wolność słowa byłaby bardziej uwidoczniona, bo nie pozwolilibyśmy prywatnej organizacji zagranicznej na kształtowanie naszego światopoglądu.”

Organy Unii Europejskiej mogą wydać dyrektywy, określające w jaki sposób funkcjonowałyby media społecznościowe. Zatem określiłby one prawny status takich mediów. Dyrektywa zgodnie z prawem unijnym, zobowiązałaby wszystkie państwa członkowskie do wprowadzenia określonych regulacji. Biorą pod uwagę siłę UE na arenie międzynarodowej można przypuszczać, że Zuckerberg zaakceptowałby postanowienia dyrektywy.

Co My możemy zrobić?

Na pewno zintensyfikować kampanie informacyjne na temat bezpieczeństwie w sieci z naciskiem na social media. Konieczne jest poszerzenie wiedzy w zakresie skutecznego radzenia sobie manipulacjami ze strony tzw. „trolli internetowych”, których zamierzonym celem jest propagowanie nieprawdziwych przekazów.

Jako obywatele powinniśmy dążyć do debaty o działaniach social mediów, które ograniczają naszą wolność słowa i prawo do wyrażania własnych poglądów. Zmiana wprowadzona miesiąc temu przez firmę Zuckerberg’a do tego prowadzi.

Patrząc na ręce innym, mamy pewność, że działamy na rzecz naszego dobra.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy