Czy nielegalni imigranci wrócą do domu?

Wielu z nas już zapominało o tłumach na ulicach Austrii, Niemiec czy Danii, gdzie kwiatami witano nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu czy z Azji. Przecież to się zdarzyło zaledwie sześć lat temu. 

Obecnie sytuacja gospodarcza związana z COVID na zachodzie Europy czy problemy z którymi boryka się Szwecja – zorganizowane grupy przestępcze, które rokrocznie dokonują ok. 200 zamachów o charakterze terrorystyczny, przy braku jej asymilacji – powodują w wielu społeczeństwach głęboką refleksję.

Jeszcze w marcu tego roku Dania ogłosiła, że w 2020 roku odesłała do Syrii 94 imigrantów, a w tym roku mają zapaść kolejne decyzje w sprawie następnych 550 osób. Służby tego kraju ciągle analizują sytuację pobytową kolejnych uchodźców. Wszystko zmierza do tego, że Dania, jeżeli pojawi się taka możliwość będzie chciała odesłać wszystkich którzy tam przybyli.

W podobnym kierunku zmierza obecna polityka Niemiec pod przywództwem kanclerz Angeli Merkel. Jeszcze w 2015 roku pani kanclerz wołała – „damy radę” i z dumą przyjęto w tym państwie ponad 900 tys. imigrantów. Tymczasem w społeczeństwie zaczęły narastać niechętne trendy związane z przedłużającą się obecnością tych osób, które dodatkowo kosztują dużo budżet tego państwa. 4 marca 2020 r., pod wpływem społecznej presji Angela Merkel stwierdziła wprost, iż sytuacja z 2015 r., czyli ówczesna „utrata kontroli” nad presja migracyjną nie może się więcej powtórzyć. Pojawiły się wprost głosy, iż granica zewnętrzna UE musi być bezwzględnie chroniona. 

W Grecji nadal od kilku lat przebywa ponad 100 tys. nielegalnych imigrantów z którymi nikt nie wie do końca co zrobić. Tylko w ubiegłym roku do Niemiec przybyło około 35 tys. imigrantów, którzy przekroczyli granicę na terenie innego państwa UE.

W ostatnich dniach właśnie kanclerz Niemiec stwierdziła, że przyjęci nielegalni imigranci powinni powrócić do Grecji, czyli do kraju UE, gdzie uchodźcy przekroczyli granicę Wspólnoty. Wspomniane powyżej słowa pani kanclerz mają dodatkowo podstawę prawną w orzeczeniu Trybunału UE, który w 2019 r. stwierdził, iż imigranci ubiegający się o azyl w Niemczech mogą zostać deportowani do innego kraju UE także wtedy, kiedy system opieki społecznej jest w nich gorszy. 

Według danych, w pierwszych miesiącach tego roku do Niemiec przybywało ok. tysiąca imigrantów miesięcznie, a którym już wcześniej w Grecji udzielono azylu.

Jak działania Niemiec i Dani w sprawie odsyłania imigrantów mają się do sytuacji Polski? Nasz kraj ma najdłuższą lądową granicę zewnętrzną UE. Sytuacja w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego na Ukrainie nie ma dużych perspektyw na stabilizację w najbliższych latach, a wprost odwrotnie sytuacja gospodarcza tego kraju i groźba wojny z Rosją sytuują to państwo jako potencjalny obszar, z którego może nastąpić presja migracyjna. 

Także niebezpieczną sytuację mamy na granicy białoruskiej. Co prawda groźba destabilizacji jest tam dużo mniejsza niż na Ukrainie, ale istnieje niebezpieczeństwo udostepnienia jego terytorium do przemieszczenia się nielegalnych imigrantów z Azji.

Inną kwestia są dane o perspektywach demograficznych w Azji i Afryce, gdzie w najbliższych latach ma przybyć co najmniej dwa miliardy ludzi, których pewna część zapewne będzie szukała „lepszego życia” w Europie. Obecnie w coraz większej liczbie państw UE dojrzewa trend, iż należy tworzyć system uniemożliwiający przekraczanie granic Wspólnoty, a nie tylko prowadzenie działań mających na celu ich zatrzymanie po przekroczeniu granicy.

Kryzys imigracyjny z którym mieliśmy do czynienia w latach 2015/16 dał wielu rządom lekcje, z których wyciągają one obecnie wnioski. Zasadniczo w Europie nie będzie już zgody na przyjmowanie kolejnych fal. Należy obawiać się, iż całość ciężaru takich działań będzie spoczywać na państwach mających zewnętrzną granicę UE, takich jak Polska.

W Polsce nadal podstawą systemu ochrony granicy jest zasada rozpoznawania przekroczeń i ich neutralizowania po przekroczeniu. Brak natomiast systemów uniemożliwiających przekroczenie granicy. Na razie istnieją umowy o readmisji nielegalnych uchodźców, którzy nielegalnie przekroczyli naszą wschodnią granicę. Jednakże co się stanie, gdy sytuacja na Ukrainie lub Białorusi się na tyle zdestabilizuje, iż państwa te nie będą realizować wspomnianej umowy lub z uwagi na skalę problemu wprost ja zawieszą? 

Musimy pamiętać, iż przy zmianie podejścia Niemiec do problemów nielegalnej imigracji państwo to może przy pomocy wojska uszczelnić naturalną barierę jaką jest rzeka Odra i w tym wypadku rzesze uchodźców pozostaną w Polsce. 

Wniosek dla naszego państwa jest jeden – należy zmienić system na granicy z systemu rozpoznawania przekroczeń na system uniemożliwiający przekraczanie, czyli budowy płotów granicznych.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy