Czy bieda w Polsce miała twarz dziecka?

Tak, jak ciężko jest znaleźć człowieka, o którym będziemy wypowiadać się w samych superlatywach, tak niezmiernie rzadko pojawia się temat, który nie budzi kontrowersji i ciężko przypisać mu złe intencje. Program Rodzina 500+ jednak jest po prostu dobry. Jako że przymiotnik „dobry”, ma wielką pojemność znaczeniową a jego stopniowanie to: „dobry – lepszy-najlepszy” – na tym etapie pojawia się już kilka obiekcji i zarzutów.


Czym jest 500+?

To flagowy, najbardziej rozpoznawalny program partii Jarosława Kaczyńskiego. Jako świadczenie wychowawcze dla wybranych rodzin, został wprowadzony w kwietniu 2016 roku, a od lipca 2019 roku, przysługuje już na każde dziecko do ukończenia 18. roku życia. Bez względu na dochód osiągany przez rodzinę. Program został wprowadzony przez rząd Beaty Szydło, ale są już rozbieżności, z czyjej inicjatywy. Jedni mówią, że pomysłodawcą był sam prezes Jarosław Kaczyński, inni, że wdrożono pomysł jednego z czołowych autorytetów z dziedziny polityki społecznej – prof. Juliana Auleytnera. On sam, w rozmowie z Business Insider tłumaczy:

Ulgi podatkowe są skomplikowane i widać je dopiero na rocznych bilansach. Polacy są przyzwyczajeni do żywego pieniądza, którym mogą zarządzać. Do tego nie zapominajmy, że gotówka z punktu widzenia ekonomicznego i politycznego inaczej się sprzedaje niż hasła o zwrotach podatkowych. Zresztą pieniądze bezpośrednio dane do ręki nakręcają koniunkturę, poprawiają sytuację materialną dziecka i pomagają nam zwalczać problem z ubóstwem”.



Abstrahując od tego, kto program zaproponował jako pierwszy – jego rewolucyjność i popularność polegała właśnie na tym, aby do rąk potrzebujących trafiła „żywa gotówka”.

 Przed rokiem 2016 zasadniczo nie było polityki prorodzinnej

To opinia polityków PiS, którzy wskazują, że program 500+ był kamieniem milowym w pomocy rodzinie. Rządy PO-PSL wprowadziły kartę dużej rodziny, oraz kilka ulg podatkowych na dzieci. Przeciwnicy wykazują jednak absurdalność niektórych zapisów, które działały dyskryminująco: rodziny uzyskujące niewysoki dochód nie miały z czego ulg odliczyć. Jak bardzo nie starano by się bronić koalicji PO-PSL, w tym zakresie – już same dzisiejsze wypowiedzi czołowych polityków z tamtego okresu, potwierdzają sukces PiS.

Leszek Miller, podczas wywiadu w TVP Info zaskoczył wypowiedzią: „od początku uważałem, że to jest bardzo dobry program nie tylko w sensie socjalnym, ale jest też korzystny dla polskiej gospodarki, bo dostarcza pieniądze na rynek” Chwalił wprowadzenie go w formie gotówkowej, uznając za przyczynek do ożywienia gospodarczego. Padły też słowa, które w środowisku lewicy odbiły się natywnym echem:

„500+ ma tę zaletę, że pomału bieda w Polsce przestaje mieć twarz dziecka. Przez wiele lat tak niestety było”

LESZEK MILLER



500+ pojawia się praktycznie w każdej debacie publicznej, czy kampanii. Stało się niewątpliwie języczkiem u wagi wszelkich polemik politycznych. Jest materią bardzo delikatną. Politycy partii rządzącej, wiedząc, że społeczeństwo ich za to kocha. często podkreślają zmiany, jakie zaszły w rodzinach za jego sprawą, a w każdej kampanii pojawiają się wdzięczni beneficjenci. Opozycja z kolei, balansuje na grząskim gruncie – „pochwalić, ale się nie cieszyć”. Podczas posiedzenia Krajowej Rady Politycznej SLD w kwietniu 2019, Włodzimierz Czarzasty mówił, że program chwali, ponieważ przed jego wprowadzeniem 400 tysięcy dzieci nie dojadało, a teraz problem ten został zmniejszony o 95%. Dodał również, że jest za tym, aby program pozostawić, tyle, że w formie zmodyfikowanej, tak aby państwo stać było na jego kontynuowanie a pomoc otrzymywali Ci, którym żyje się najgorzej.

To zresztą jest najczęściej powtarzany argument przeciwników 500+ jego faktyczne dotarcie do najbardziej potrzebujących. W tej chwili, bez ustalonej granicy dochodów, pieniądze otrzymują również te rodziny, które wsparcia nie potrzebują, a wręcz nie odczuwają momentu wpływu środków na konto.

Pomimo, iż politycy prawicy apelowali o rezygnację ze świadczenia przez osoby o dobrej sytuacji finansowej – nie ma żadnych narządzi, które mogłyby ich do tego zmusić.

Raport Forum Obywatelskiego Rozwoju

O ile politycy są powściągliwi w ocenach programów, bojąc się narazić wyborcom (powstały nawet hasła wyborcze „co raz dane, nie zostanie odebrane”) – o tyle raport przygotowany przez Forum Obywatelskiego Rozwoju – nie pozostawia na programie suchej nitki. W publikacji o nazwie: „Rodzina 500 plus” – ocena programu i propozycje zmian” – skupiają się na wielu aspektach. Na plan pierwszy wysuwa się brak zwiększenia liczby narodzin oraz „wypchnięcie” 100 tys. kobiet z rynku pracy. Raport zawiera szczegółowe koszty utrzymania programu, uznając je za niegospodarność. Do końca roku 2019 wydatki państwa na ten cel przekroczyły już 70 mld zł a licznik bije nadal. Wzrost demograficzny, jaki zanotowaliśmy w latach 2016-2017, szybko po roku zmienił się w spadek narodzin a 500+ nie miało istotnego wpływu na decyzje o posiadaniu pierwszego czy kolejnych dzieci. W bilansie do raportu, autorzy przekują, że „poziom dzietności jest pochodną wielu czynników, przede wszystkim oceny ogólnej sytuacji finansowej i perspektyw na rynku pracy, na którą „500+” nie ma większego wpływu, a także jakości opieki i edukacji dla dzieci, elastycznych urlopów, leczenia niepłodności oraz zmniejszania asymetrii obciążenia obowiązkami domowymi kobiet i mężczyzn”.  Tak samo krytycznie oceniają rezygnacje z zatrudnienia, kobiet szczególnie o niskich dochodach, niższym wykształceniu i z małych miejscowości, dla których koszt świadczenia np. przy 2-3 dzieci przewyższa koszt jej potencjalnych zarobków.

Nic co dane, nie zostanie odebrane

Na chwilę obecną sytuacja programu nie jest przesądzona. Pierwsze, nieśmiałe próby zmian podjęła w lipcu tego roku minister Jadwiga Emilewicz.  Pani minister poinformowała, że rozważane jest odejście od dotychczasowej formy wypłaty świadczenia – czyli pieniężnej.

Rząd natomiast zastanawia się nad wprowadzeniem tzw. bonu 500 plus, tak jak w przypadku Polskiego Bonu Turystycznego. Fala krytyki, jaka spotkała ten pomysł, również ze środowiska PiS, spowodował, że pewnie nieprędko znów ktoś się odważy podjąć wyzwanie.

Propozycje zmian zostały publicznie i dosadnie skrytykowane przez byłą premier Beatę Szydło, wydaje się więc, że modyfikacje programu mogą się dokonać dopiero po ewentualnym przejęciu władzy przez inne partie.

Pomimo, że 500+ – z powodu inflacji, podwyżek i wzrostów opłat, to tak naprawdę teraz jakieś 250+ – „co raz dane – nie może zostać odebrane” i tak żadna rodzina nie odda tych pieniędzy bez walki. Wyłącznie polityczny samobójca mógłby w tej chwili ogłosić powrót do odpisów podatkowych i ulg dla rodzin.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy