Czy bez klękania można walczyć z rasizmem?

Akcja Black Lives Matter wprowadziła zwyczaj w sporcie klękania przed rozpoczęciem spotkań. Na moment przed meczem Polski na Wembley stawiamy pytanie: czy polscy piłkarze powinni uklęknąć na Wyspach, czy może pójść drogą czeską?

Walka z rasizmem, a wydźwięk polityczny

Idea klękania przed rozgrywkami sportowymi zapoczątkowała akcja walki z rasizmem, tak zwana BLM (Black Lives Matters). Polega ona na wyrażeniu wsparcia osobom kolorowym przez symboliczne uklęknięcie. Cel tej akcji jest niewątpliwie szczytny i godny pochwały, jednak wiele osób zwraca uwagę na bardzo silny, polityczny wydźwięk. Od maja ubiegłego roku w USA trwają protesty. Wywołała je śmierć George’a Floyd’a, który stracił życie podczas akcji aresztowania. W czasie protestów przeciw agresji policji oraz dyskryminacji nie raz dochodziło do zamieszek.

Koszykówka wspiera BLM…

Również w sporcie pojawiły się przykłady wyrażania symbolicznego wsparcia dla ofiar rasizmu. Właśnie przez klęknięcie lub deklarację na oficjalnych fanpage-ach wiele drużyn sortowych i organizacji dają wyraz wsparcia dla osób stygmatyzowanych z uwagi na kolor skóry.

…a czy piłka nożna musi?

Największe medialne zarzuty wobec BLM zdają się opierać o trzy kwestie:

Pierwsza dotyczy silnego upolitycznienia ruchu społecznego.

Druga dotyczy niektórych metod zwracania uwagi na problem rasizmu, na przykład przez wywoływanie zamieszek podczas demonstracji.

Trzecia wiąże się z kontrowersyjnymi okolicznościami oraz życiorysem zmarłego Georga Floyda.

Piłka nożna jeszcze przed akcją BLM wskazywała jasno, że walczy ze szkodliwym zjawiskiem rasizmu. Przykładem mogą być chociażby spoty UEFA, gdzie gwiazdy światowej piłki apelują o walkę z tym zjawiskiem.

Wszelkie przejawy rasizmu są zgodnie piętnowane zarówno przez zawodników tej dyscypliny jak i jej fanów. Przykładem takiej sytuacji może być akcja #weareallmonkeys. Była to odpowiedź na atak na jednego z brazylijskich piłkarzy, Dani’ego Alves’a, w którego podczas meczu, jeden z kibiców rzucił bananem.

Pomysł klękania przed meczem pojawił się również w Europie. Taki wyraz wsparcia ofiarom rasizmu przyjęło się między innymi w angielskiej Premier League. Co ciekawe, nie jest ono w pełni akceptowane. Przykładem obiekcji wobec tej formy wsparcia może być postawa Wilfreda Zahy. Jest on na Wyspach określany mianem pierwszego piłkarza, który nie klęknął przed meczem angielskiej ekstraklasy. https://www.youtube.com/watch?v=ea20TjCyt2k

Po meczu zdecydował się skomentować swoje zachowanie. Klękanie określił „upokarzającym” oraz zwrócił uwagę na to, że w jego odczuciu sam gest to za mało. Podkreślił także, że ma wrażenie, iż to działanie traci na znaczeniu i wydźwięku jaki miał pierwotnie, czyli walki z rasizmem.

Wątpliwości na temat sensu klękania przed meczem zyskały na mocy podczas mijającej przerwy reprezentacyjnej. Czesi, dzieląc środowisko sportowe odmówili klęknięcia.

Nie trzeba klękać by okazać szacunek”

Takim podpisem zatytułował powyższego tweeta jego autor. W podobnym tonie zdaje się wypowiadać prezes PZPN Zbigniew Boniek, który podczas wywiadu dla sport.pl pokreślił, że nie podoba mu się ta inicjatywa.

„Ja jestem absolutnie przeciwko takim akcjom. To jest bowiem populizm, bo za tym nic nie idzie. Piłkarze czasem klękną, a jakby się niektórych z nich spytać, dlaczego klęczą, to nawet by nie wiedzieli”

— Zbigniew Boniek, Prezes PZPN

Zaznaczył także, że nie było ustaleń na zgrupowaniu, w jaki sposób polscy piłkarze powinni się w tej sytuacji zachować. Zatem przed spotkaniem pozostaje otwarte i trochę retoryczne pytanie: czy można walczyć z rasizmem bez klękania?


Zdjęcie tytułowe: Kadr z transmisji meczu Polska- Anglia na antenie TVP Sport.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy