Czarnek gorszy od Giertycha

Jeszcze prof. Przemysław Czarnek nie został zaprzysiężony na ministra edukacji i nauki, a już jego kandydatura wzbudziła wielkie kontrowersje. Nauczyciele zaczęli protestować, ludzie nauki bulwersować a media pisały o „Czarnym poniedziałku” dla polskiej edukacji.


„Przeciwko nominacji Czarnka na MEN są już: uczniowie, rodzice, nauczyciele, środowiska naukowe, lewicowa opozycja, prawicowa opozycja, „obawy” ma też partia rządząca. I co? W związku z tym Czarnek zostanie jutro [w poniedziałek] zaprzysiężony” – napisała na Twitterze poseł Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Główny powodem oburzenia i zamieszania wokół jego kandydatury były kontrowersyjne opinie profesora Czarnka na temat osób LGBT oraz roli kobiet w społeczeństwie.

Jak podaje Michał Kolanko w swoim tekście na rp.pl, wielu polityków PiS wysokiego szczebla miało obawy co do nominacji byłego wojewody lubelskiego na szefa tego resortu. Według niektórych z nich, nie została ona dobrze „sprawdzona” przez Nowogrodzką. Liczą też, że po objęciu ministerstwa znany z wyrazistego języka poseł stanie się powściągliwy w wyrażaniu swoich opinii.

Tych nadziei nie podziela 100 ludzi nauki i kultury, którzy podpisali się pod listem otwartym do premiera Morawieckiego przeciwko wyborowi prof. Czarnka. „Wyrażamy zaniepokojenie decyzją o zamiarze powołania na stanowisko Ministra Edukacji i Nauki Pana Posła dr. hab. Przemysława Czarnka. Kandydat na to stanowisko wielokrotnie w publicznych wypowiedziach okazywał brak szacunku dla godności człowieka w odniesieniu do osób należących do mniejszości, w szczególności osób LGBT” – czytamy w liście.

Zaniepokojenie wyraziły również organizacje pozarządowe i młodzieżówki partyjne, które ogłosiły „Czarny Tydzień w polskiej edukacji”. Akcja internetowa wymyślona przez uczniów (jak podaje Gazeta Wyborcza) polegała na wrzucaniu memów wyrażających tęsknotę za wcześniejszą minister Anną Zalewską likwidującą gimnazja. Wpisy były opatrzone hasztagami: #ubraninaczarno #NIEdlaCzarnka #edukacjainaukawkryzysie.

Owa akcja przeniosła się do świata realnego za sprawą działaczy młodzieżówki Nowoczesnej. Zachęcali oni uczniów do tego, aby przez pierwszy tydzień po wyborze kontrowersyjnego ministra przychodzili na lekcje ubrani na czarno. „Ministrem ma zostać polityk, który sprowadza rolę kobiet do rodzenia i wychowywania dzieci, jak i kwestionuje potrzebę zdobywania przez nie wykształcenia. Ta zmiana to tak naprawdę pogrzeb całej oświaty!” – twierdzili działacze młodzieżówki Nowoczesnej.

Dzień przed planowanym zaprzysiężeniem Przemysława Czarnka pod gmachem Ministerstwa Edukacji Narodowej zebrało się kilkaset osób, aby wyrazić sprzeciw wobec nowego szefa resortu. „Żądamy edukacji. Nie indoktrynacji” krzyczeli uczestnicy manifestacji.

Sam bohater w wywiadzie dla Gazety Polskiej podkreślał, iż będzie wzmacniał etos nauczyciela. Chce to robić poprzez lepsze kształcenie pracowników oświaty oraz zwiększenie atrakcyjności ich pracy.

W odniesieniu do oskarżeń o homofobię i atak na środowiska LGBT stwierdził, iż jako minister będzie działał w ramach istniejącego prawa. „Od samej preambuły w prawie oświatowym, która nakazuje respektowanie wartości chrześcijańskich, aż do jego treści, gdzie są podane wszystkie inne rozwiązania dotyczące tego, kto i czego może uczyć w szkole. Nie ma tam mowy o edukatorach seksualnych i ideologii gender. Trzeba tego tylko konsekwentnie wymagać i przestrzegać” – stwierdził. Sytuacja, którą obserwujemy w związku z nominacją prof. Czarnka przypomina moment, kiedy wiadomo było, że Donald Trump został prezydentem, ale nie był jeszcze zaprzysiężony. Wtedy środowiska mu nieprzychylne organizowały protesty przeciwników tego wyboru. Teraz podobnie jest z nowym ministrem edukacji i nauki.

Nie zrobił jeszcze nic w swoim resorcie, a już chce się jego dymisji. To nawet Roman Giertych zapisany na kartach historii polskiego szkolnictwa nie miał na starcie tak wielu słów krytyki co poseł Czarnek.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy