Co z tą inflacją?

Niezbyt pożądana, bo uderza w portfele wszystkich Polaków. Zgodnie z raportem Głównego Urzędu Statystycznego w sierpniu w Polsce wyniosła 5,5% i była najwyższa od 20 lat. Tym samym, obok Litwy i Estonii, wygrywamy niechlubny ranking krajów o najwyższej inflacji HICP w Unii Europejskiej.

Przed dwoma miesiącami podczas pamiętnej konferencji prasowej prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński wygłosił tezę, jakoby inflacja nie miała wpływu na zasobność portfeli Polaków. Argumentem było to, że płace rosną szybciej niż ceny w sklepach. Nie byłoby w tym kontrowersji, gdyby nie fakt, że wzrost cen dotyczy wszystkich, a wzrost płac – niestety niekoniecznie.

„Bardzo zasmucił nas ten wskaźnik”

Tym razem jednak galopujący wzrost cen „zasmucił” także prezesa Glapińskiego.

„Bardzo zasmucił nas ten wskaźnik. Jednak bardzo dokładnie badaliśmy jego składowe i w całości pochodzi on od czynników niezależnych od NBP, wyłącznie ze strony szoków podażowych. Ewentualny wpływ na tego typu czynniki mogą istnieć wyłącznie po stronie polityki fiskalnej – podatkowej, akcyzowej itd. NBP nie ma takiej czarodziejskiej różdżki, przy pomocy, której można obniżyć inflację wynikającą ze wzrostu cen paliw, innych surowców, żywności, energii elektrycznej i tak dalej”. – Prezes NBP Adam Glapiński, konferencja prasowa 15.09.2021 r.

Drogo, coraz drożej

Wystarczy pójść do sklepu i kupić podstawowe artykuły, żeby poważnie zacząć się martwić wzrostem cen. Obserwujemy go bowiem w różnych kategoriach dóbr i usług.

Jak się kształtował – pokazuje raport GUS.

  • transport – 17,8%
  • użytkowanie mieszkania lub domu i nośniki energii – 6,9%
  • restauracje i hotele – 6,6%
  • rekreacja i kultura – 5,8%
  • edukacja – 4,8%
  • łączność – 4,2%
  • żywność i napoje bezalkoholowe – 3,9%
  • wyposażenie mieszkania i prowadzenie gospodarstwa domowego – 3,3%
  • zdrowie – 3,0%
  • napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe – 1,8%
  • inne towary i usługi – 1,8%

Wzrost skrajnego ubóstwa

I może te dane dałoby się jeszcze udźwignąć i stwierdzić, że wyższe ceny pokryje się z wyższych zarobków, gdyby nie zatrważające dane o wzroście ubóstwa w Polsce.

Odsetek osób skrajnie ubogich w 2020 roku wyniósł 5,2%, co oznacza wzrost o 1,2% względem poprzedniego roku. Skrajnym ubóstwem dotknięte są przede wszystkim gospodarstwa domowe osób mających niski poziom wykształcenia i tych mieszkających na wsi. Tam poziom ubóstwa wynosi ok. 9,5% w stosunku do zaledwie 2% w miastach.

„Pogorszenie się sytuacji materialnej części gospodarstw domowych i wzrost ubóstwa skrajnego w Polsce wiąże się z wprowadzeniem od marca 2020 r. zamrożenia części gospodarki i ograniczeń w kontaktach społecznych, w odpowiedzi na pojawienie się w Polsce koronawirusa i rozwój pandemii COVID 19.”

– komunikat z badań GUS

Stopy procentowe bez zmian

Trudno przejść do porządku dziennego nad danymi, które z jednej strony wskazują na pogorszenie się jakości życia wielu Polaków, z drugiej zaś na wzrost cen, który dotyka także, a może głównie tej grupy.

Prezes NBP Adam Glapiński zapewnia jednak, że inflacja jest problemem przejściowym, a ceny wrócą do normy w 2022 roku. Jest też przeciwny podwyżce stóp procentowych, gdyż jego zdaniem byłby to szkolny błąd prowadzący do stłumienia wzrostu gospodarczego. Rada Polityki Pieniężnej popiera ten kierunek i na ostatnim posiedzeniu nie zdecydowała się na taki ruch.

„Wydaje się, że w 2022 roku będziemy mieli do czynienia z podwyżką stóp procentowych. Potencjalnie nie powinny być one wysokie, ale na pewno się trzeba na to przygotować. Zwłaszcza osoby posiadające kredyty hipoteczne mogą płacić za raty dużo więcej”

– Paweł Borys, Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju

Prognozuje w rozmowie z RMF FM Prezes PFR.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy