„Cenzura na Facebooku była jest i będzie”

Zmiany umożliwiające usuwanie treści przesyłanej prywatnie są niewielkie. Tak uważa radca prawny Witold Pyzik. Facebook już przed październikową zmianą regulaminu miał ogromne możliwości manipulacji treściami zamieszczanymi na swoim portalu.

„Na pierwszy rzut oka zmieniło się niewiele”

To pierwsze słowa mecenasa Pyzika na pytanie o to, co zmieniło się na Facebooku od początku października. Zmiany dotyczyły punktu trzeciego regulaminu, a dokładniej podpunktu drugiego. Już od momentu samych zapowiedzi wprowadzanych nowelizacji regulaminu w sieci można było znaleźć ogrom spekulacji. Mecenas Pyzik sprowadza je do jednej wspólnej narracji pytającej o to: „jak daleko posunięta cenzura wchodzi na Facebooka?”

Treść Regulaminu sprzed października brzmi:

 „Użytkownik nie może wykorzystywać naszych produktów do wykonywania czynności ani udostępniania treści, które są:

-niezgodne z prawem,

-wprowadzające w błąd,

-dyskryminujące lub oszukańcze.”

Dodaje on także, że jeśli takowa treść zostaje zablokowana, to jako Facebook:

„Możemy usunąć lub zablokować treści, które naruszają powyższe postanowienia”

Oznacza to według radcy prawnego, że była to swego rodzaju cenzura. Trzeba pamiętać, że to Facebook ustala swoje standardy społeczności, które akceptujemy wraz z pierwszym logowaniem. 

Po 1 października wedle opinii mecenasa nic się nie zmieniło w kwestii rozumienia prawnego. Facebook nadal ma takie uprawnienia jakie miał, a kryteria oceny treści nie ulegają zmianie. 

Treść Regulaminu po październikowych zmianach brzmi: 

„Możemy też usunąć lub ograniczyć dostęp do Twojej zawartości usług lub informacji, jeśli uznamy to za konieczne w celu uniknięcia konsekwencji prawnych ze strony Facebooka.”

To jedno zdanie jak relacjonuje radca Pyzik ma wiele słów o istotnych znaczeniach prawnych. Portal zaznacza, że nie tylko będzie kontynuował cenzurę części treści, które udostępniamy, ale od października uzyskuje możliwość cenzury naszej zawartości prywatnej na Facebooku. 

„Facebook może usuwać nie tylko to, co produkujemy na „ścianie”, ale też nasze pliki, które sobie wgrywamy na Facebooka, które przechowujemy w prywatnych konwersacjach, które po prostu w jakiś sposób, uwaga, Facebooka narazić na odpowiedzialność prawną.”

mecenas Witold Pyzik

Ta klauzula, to zabezpieczenie dla Facebook’a przed konsekwencjami prawnymi związanymi z niekontrolowaną aktywnością użytkowników. Jednak kluczowe pojęcie jakie musimy analizować w kontekście tego regulaminu to określenie „Twoja zawartość”. 

„Facebook wchodzi jeszcze głębiej niż dotychczas w kwestie kontrolowania treści użytkowników, a więc nie tylko to co jest publiczne i jawne innym użytkownikom, ale też to co użytkownik posiada.” – dodaje Witold Pyzik.

Zbędna panika

Według Witolda Pyzika temat zmian regulaminu to kwestia rozdmuchana przez osoby operujące treściami naruszającymi regulamin lub osobami bardzo szanującymi prywatność. Jeszcze przed zmianami regulaminu mecenas spotkał się z kasacjami treści z prywatnych, zamkniętych grup na Messengerze:

„Cenzura na Facebooku była jest i będzie. Jest to portal prywatny, użytkownik zakładający konto na Facebooku zawiera niejako umowę z dostawcą usługi i zobowiązuje przestrzegać się zasad polityki prywatności, standardów społeczności. Jeżeli ktoś, zobowiązuje się przeczytać te dokumenty, akceptuje to, że tylko określonymi treściami może się posługiwać, a nie ma swobody wypowiedzi szeroko rozumianej. Tak naprawdę trudno jest mieć pretensje do Facebooka, że coś cenzuruje. On pilnuje przestrzegania tych zobowiązań użytkownika, które zostały zaciągnięte w chwili zakładania konta.”

Analizując zmiany regulaminu Facebooka na przestrzeni lat, można zaobserwować, że zmierza on w kierunku stopniowego ograniczenia wolności użytkownika.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy