Atak hakerski na pocztę szefa kancelarii premiera

Prywatna poczta członka Rady Ministrów oraz Facebook jego żony zostały zaatakowane. Wiadomości zostały opublikowane na rosyjskim Telegramie. Michał Dworczyk zapewnia, że na swojej skrzynce nie miał wiadomości państwowych. Media już snują teorie o ataku ze wschodu.

Sytuacja nie tak poważna jak ją malują

Tuż po ujawnieniu kryzysowej sytuacji rzecznik rządu opublikował na swoim Twitterze oświadczenie w sprawie zhakowanej poczty. Zapewnił w nim, że nie wiadomo, kiedy doszło do ataku oraz że część maili została spreparowana i ma na celu wyłudzenia informacji tak zwanego phishingu.

Mimo zapewnień o braku wycieku informacji zagrażających bezpieczeństwu kraju, ogromne zamieszanie i masa dezinformacji wymusiły na ofiarze ataku wystosowanie drugiego oświadczenia.

Niebezpieczne zjawisko

Michał Dworczyk przypomina, że takie sytuacje to nowa rzeczywistość osób publicznych na całym świecie. Celem hakerów jest szerzenie dezinformacji i osłabienie funkcjonowania państwa. I to wydaje się, że zostało osiągnięte. W sieci trwa burza, a sam rzecznik rządu stał się obiektem żartów oraz krytyki.

Wraz z rozwojem technologii komunikacyjnych rośnie liczba zagrożeń. Mnogość różnego rodzaju źródeł wiedzy (niekoniecznie wiarygodnych) sprawia, że bardzo ciężko wykryć przestępców w sieci.

Jak widać na tym przykładzie, nawet jeśli konto Facebook jest zweryfikowane jako prawdziwej osoby, w tym przypadku żony Dworczyka, to wystarczy chwila, aby się pod kogoś podszyć i rozpowszechniać fałszywe informacje.  

Przy tej okazji przypominamy i zachęcamy do zapoznania się z naszym poradnikiem „Jak dbać o cyberbezpieczeństwo” autorstwa Kajetana Rajskiego.

Kto za tym stoi?

Tego nie wiadomo, ale oczy mediów skierowały się na wschód. A to co najmniej z kilku powodów. Pierwszy, najbardziej oczywisty, który podkreślił w oświadczeniu sam rzecznik, to przestrzeń publikacji rzekomej zawartości poczty. Jest to rosyjska aplikacja Telegram.

Kolejnym jest Białoruś. Polska aktywnie działa na rzecz demokratyzacji Białorusi i walczy o przestrzeganie praw człowieka w tym kraju. O konfliktach dyplomatycznych z naszym wschodnim sąsiadem pisałem już w materiale „Przewodnicząca Związku Polaków na Białorusi z zarzutami.” Wciąż pojawiają się w tej materii nieprzyjemne sytuacje, takie jak chociażby kontrowersyjne zatrzymanie zarejestrowanego w Polsce samolotu Rianera na terenie Białorusi.

Wisienką na torcie kryzysu dyplomatycznego wydaje się być niedawno ogłoszony na 17 września  „Dzień jedności narodowej”. Polska strona odebrała to jako formę prowokacji, gdyż jest to data napaści ZSRR na Polskę podczas II Wojny Światowej. Jak możemy przeczytać w komunikacie MSZ:

„Ustanowienie Dnia Jedności Narodowej dla uczczenia faktu włączenia Białorusi w skład Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich to gloryfikacja sowieckiego dziedzictwa oraz próba odcięcia Białorusi od jej prawdziwych korzeni. To akt podważający niezależność i suwerenność Białorusi.”

Oprócz tego padają także podejrzenia na inne kraje, którym obecnie zależy na rozbiciu jedności Polski oraz dezorganizacji działań rządu. Przykładem mogą być współpracujące z Rosją Niemcy budujące gazociąg Nordstream II, któremu Polska jest stanowczo przeciwna. Obecną sytuację geopolityczną Polski trafnie definiuje profesor Andrzej Zapałowski w artykule „Polska na nowo staje się obszarem rywalizacji mocarstw”.

Z kolei ekspert ds. geopolityki, doktor Leszek Sykulski stwierdza, że „Bezsensowne jest szukanie winnych tej sytuacji na własną rękę. To mógł być każdy, a powielając plotki szkodzimy jedności państwa”.

Ekspert zastanawiając się nad tym komu zależało na ujawnieniu prywatnej korespondencji szefa kancelarii premiera widzi kilka możliwości.

„Może to być element gry wewnętrznej czy to byłych oficerów służb specjalnych, którzy poczuli się skrzywdzeni przez obecny rząd, czy też ewentualnie może to być wynik politycznej walki wewnętrznej w Polsce.”

Drugi scenariusz, na który zwraca uwagę dr Sykulski, czyli zewnętrznego źródła ataku, wydaje się być dość interesujący z uwagi na bardzo „medialne” działania hakerów.

„Jeśli służby specjalne wrogiej nacji zdobyłyby skrzynkę pocztową rzecznika, to nie rozpowszechniałby wiedzy o posiadanym dostępie. Zbierałyby one informacje i czekały na ewentualne „potknięcie” rzecznika i opublikowanie wrażliwych dla państwa informacji przez prywatną pocztę.”

Sytuacja związana z zajęciem przez hakerów poczty ministra Michała Dworczyka może zatem prowadzić do wniosku, że włamanie miało być wiadomością lub ostrzeżeniem dla Polskiego rządu. Niezależnie od kierunku skąd pojawiło się to ostrzeżenie, ekspert podkreśla, że bezpieczeństwo cyfrowe najwyższych urzędników państwa stoi na niebezpiecznie niskim poziomie.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy