Widmo wojny domowej we Francji

Prawicowy francuski tygodnik opublikował listy otwarte wyrażające niechęć francuskich żołnierzy do działań prezydenta Macrona. Zebrano ponad 130 tys. podpisów. Czy Francję czeka powtórka z historii a może to tylko element przedwyborczych rozgrywek?

Valeurs Actuelles

„Aktualne wartości” to nazwa tygodnika na łamach, którego opublikowano listy. Pierwszy z nich pojawił się 21 kwietnia w 60 rocznicę wojskowego puczu przeciwko polityce dekolonizacyjnej ówczesnego Prezydenta gen. Charlesa de Gaulle’a. Wojskowi w swym liście wyrażają szczególne zaniepokojenie wobec rządowej polityki asymilacyjnej, która jest sprzeczna z francuskimi wartościami. Według nich „antyrasizm” ma wywołać destabilizację i doprowadzić do wojny rasowej.

Wiążą to z narastającą radykalizacją islamską oraz „hordami podmiejskimi”. „Antyrasizm” traktują jako niedopuszczanie do krytykowania społeczności muzułmańskiej. Krytyki, którą władza ma interpretować jako rasizm.

„Niebezpieczeństwa narastają, przemoc rośnie z dnia na dzień. Kto by przewidział dziesięć lat temu, że profesor pewnego dnia zostanie ścięty, gdy opuści uniwersytet?” – czytamy we fragmencie listu, który nawiązuje do brutalnego morderstwa profesora Francois Fillona.

Szczególnie dramatyczny wydźwięk ma zakończenie: „Jak widać, nie czas już na zwlekanie, bo w przeciwnym razie wojna domowa położy kres temu narastającemu chaosowi, a liczba zgonów, za które ponosisz odpowiedzialność, będzie liczona w tysiącach.”

Pod apelem podpisała się grupa emerytowanych francuskich generałów. Kolejny list z 9 maja zebrał 130 tys. podpisów osób z różnych rodzajów francuskich sił zbrojnych. Znaczna część z nich ma za sobą doświadczenia wojen w Afganistanie, Mali i Afryce Środkowej. Jego ton jest wyraźnie łagodniejszy i w swojej treści kładzie nacisk na walkę z terroryzmem, co popiera znaczna część społeczeństwa Francji.

Wnioski jednak są podobne – Francja jest na skraju załamania i bez radykalnych zmian w strukturach zarządzania, kraj może wejść w stan chaosu. Reakcja władz państwowych była natychmiastowa i zdecydowana. Ministerstwo sił zbrojnych oświadczyło, że wobec autorów i sygnatariuszy listu będą wyciągnięte konsekwencje prawne, gdyż prawo francuskie zabrania wojskowym angażowania się w sprawy polityczne kraju, nawet na emeryturze.

Autorzy apelu podkreślają jednak, że jeśli zajdzie potrzeba obrony Francji nawet z użyciem siły, nie zawahają się stanąć murem w obranie jej interesów.

„Dyskryminacja, która poprzez pewien antyrasizm ma jeden cel: wywołać na naszej ziemi niepokój, a nawet nienawiść między społecznościami. Dzisiaj niektórzy mówią o rasizmie, rdzenności i dekolonialnych teoriach, ale tymi terminami, ci nienawistni i fanatyczni zwolennicy dążą do wojny rasowej. Gardzą naszym krajem, jego tradycjami, jego kulturą i chcą zobaczyć, jak rozpada się, zabierając jego przeszłość i historię. Atakują poprzez negowanie pomników, historycznych sukcesów wojskowych i cywilnych, analizując słowa sprzed wielu wieków.”  – podsumowują żołnierze w drugim liście.

Walka polityczna – O Marine Le Pen

W wyborach prezydenckich w 2017 roku nikt nie dawał Marie Le Pen większych szans na wygraną. W zbliżających się wyborach krajobraz polityczny Francji uległ zmianie. Protesty żółtych kamizelek, masowa imigracja, zamieszki i zamachy terrorystyczne, pandemia Covid-19, czy wreszcie nowa polityka zagraniczna gabinetu Macrona obniżyły notowania obecnego prezydenta.

Na wzrost poparcia Frontu Narodowego może mieć również wpływ zmiana wizerunku samej Le Pen, która zaczęła unikać kontrowersyjnych tematów, a w swojej wizji polityki np. wobec UE wydaje się przyjmować postawę koncyliacyjną. Jej eurosceptycyzm przybrał formę wsparcia wizji „Europy ojczyzn” w kontrze do forsowanego przez Macrona planu przekształcenia Unii w zintegrowaną federację.

Zmianie uległ także jej stosunek do waluty euro. Stwierdziła, że nie będzie występować przeciwko woli większości Francuzów popierających członkostwo w strefie. Dała również poparcie dla listów wojskowych. To daje Macronowi tylko niewielką przewagę w stosunku do Le Pen, co wkrótce może się zmienić. Według sondażu Harris Interactive dla dziennika „L’Opinion” przewaga obecnego prezydenta nad oponentką wynosi ledwie cztery punkty procentowe.

Wszystko wskazuje na to, że przyszłoroczne wybory będą jednymi z najciekawszych i najważniejszych we współczesnej historii Francji. Ich wynik wpłynie na układ sił politycznych na starym kontynencie, a już na pewno na relacje francusko-polskie.

OBSERWUJEMY RÓWNIEŻ