Spokojnie, to tylko oszuści…

Preferencja „negativity bias”, znana w Polsce jako „efekt negatywności” – to przekonanie, że nieprzyjemne zdarzenia, negatywne emocje lub wstrząsające opisy, wywrą większy wpływ i przyciągną głębszą uwagę, niż ich pozytywne odpowiedniki. 

Głód złych wiadomości

Naukowcy z McGill University w Kanadzie, potwierdzają, że korupcja, przemoc czy katastrofy, są chętniej wyszukiwane i lepiej zapamiętywane przez czytelników. Odbywa się to prawdopodobnie na poziomie podświadomości, ponieważ w trakcie ankiet – uczestnicy badania zapewniają, że preferują dobre, pozytywne newsy – ale to media fundują im same negatywne historie. Następnie, już podczas trwania eksperymentu, wbrew wcześniejszym deklaracjom – sięgają po przygnębiające teksty. Naukowcy nadali już temu zjawisku określenie „zbiorowy głód złych wiadomości”. Przeprowadzone w Kanadzie testy pokazały, że proszeni o jak najszybsze naciskanie przycisków uczestnicy – błyskawicznie reagowali na słowa „rak”, „bomba” lub „wojna”, natomiast wolniej przyciskali słowa „dziecko”, „uśmiech” lub „zabawa”.

Never ending story

Mam ogromny problem z dalszą częścią artykułu – choć z powyższego wstępu wynika, że powinien znaleźć uznanie czytelników. 

Po serii artykułów o oszustwach na tzw. zdalny pulpit oraz internetowego wnuczka, także podmianach kart SIM czy wyłudzeniach chwilówek na tzw. klik lub też innych, świeżych pandemicznych podłościach – chciałabym dołożyć kolejny puzzel do negativity bias. Choć „chciałabym” nie jest właściwym słowem – nie jest w moim guście koncentrowanie się na złych newsach, ale licho nie śpi i warto znać zagrożenia.

Zbliża się okres świąteczny. Zamawiamy coraz więcej przesyłek i prezentów. Z racji pozamykanych galerii handlowych, masowo kupujemy w internecie. Oszuści – wychodząc naprzeciw aktualnej sytuacji i hołdując zasadzie „jest podaż, jest popyt”, dostosowali ofertę do tych szczególnych świątecznych okoliczności.

W tym przypadku,

oszustwo dotyczy przesyłek kurierskich, a dokładnie podszywania się pod DHL i wysyłania mailem zainfekowanych arkuszy kalkulacyjnych. Na skrzynkę mailową przychodzi wiadomość od adresu „DHL Parcel” i jest zatytułowana „Zwroty”. Kliknięcie w link powoduje zainfekowanie komputera, co oczywiście umożliwia przejęcie kontroli nad urządzeniem.

Firma DHL zdecydowanie odcina się od powyższych praktyk i w zamieszczonym na swojej stronie oświadczeniu stwierdza: 

Zauważyliśmy, że oszuści bezprawnie wykorzystujący nazwę i markę DHL próbują okraść klientów kupujących przez Internet. Oszuści wykorzystują do tego celu wiadomości e-mail i grafiki, które na pierwszy rzut oka wyglądają jakby zostały wysłane przez firmę DHL. W większości przypadków takie wiadomości zawierają informacje o internetowych transakcjach sprzedaży dóbr konsumpcyjnych, za które należy zapłacić, zanim zostaną doręczone. Informujemy, że firma DHL nie wymaga płatności tego rodzaju. Firma DHL pobiera opłaty jedynie za oficjalne transakcje związane z dostawą. Dziękujemy za przyłączenie się do naszych wysiłków na rzecz zwalczania oszustw internetowych. DHL dokłada wszelkich starań, aby chronić swoich klientów przed oszustwami. Jeśli podejrzewasz, że otrzymałeś oszukańcze wiadomości e-mail, SMS-y lub znalazłeś stronę internetową lub konto w mediach społecznościowych, które próbuje udawać DHL, zachęcamy do poinformowania nas o tym jak najszybciej, abyśmy mogli szybko podjąć działania mające na celu powstrzymanie oszustwa”.

Kampanie phishingowe

Zarówno media, instytucje państwowe czy same zainteresowane firmy, których logotypy zostały użyte do przestępstw – uczulają na coraz to nowe metody oszustów i apelują o rozwagę. Tyle, że z drugiej strony jesteśmy ustawicznie zachęcani do korzystania z on line i tych transakcji jest coraz więcej. Czasem wystarczy chwila nieuwagi, nie trzeba wykazać się wielkim niedbalstwem czy naiwnością, aby stracić oszczędności. Nadużycia takie otrzymały swoją nazwę. Są to 

kampanie phishingowe, czyli takie, w których przestępcy podszywają się pod inną instytucję lub osobę, by wyłudzić określone informacje. Nie będzie ich ubywać, bo mnogość firm oraz branż jest nieograniczona. 

Owszem, możemy i powinniśmy zwracać uwagę na nieoczywiste polecenia czy osobliwe prośby – i właściwie tylko to może nas uchronić przed stratą. 

Kilka dni temu, w sklepie znanej sieci RTV, przy odbiorze paczki i płatności kartą – poproszono mnie o wprowadzenie PIN-u do transakcji, bez uwidocznionej na wyświetlaczu urządzenia kwoty. Kiedy spytałam, dlaczego, poinformowano mnie, że tak się czasem zdarza i „muszę im zaufać”. Przeciwnie – nie muszę. Wypłaciłam pieniądze z bankomatu i zapłaciłam gotówką, co naraziło mnie na gniew czekających kolejkowiczów, ale to bez znaczenia.

Nie zawsze jesteśmy skoncentrowani, wypoczęci i czujni. Zdarzają się nam spadki formy i rozkojarzenie. Tyle, że może nas to drogo kosztować i dlatego -pomimo iż negativity bias nie jest moją ulubiona kategorią tematyczną – będziemy o nich pisać, aby oszczędności naszych czytelników były bezpieczne.

OBSERWUJEMY RÓWNIEŻ