„Nie wiem, co tu podpisuję”. Joe Biden a demencja

Nie milkną pytania o kondycję psychiczną prezydenta USA. Przypuszczenia o demencji starczej Joe Bidena wzmocniły się po ostatnich wydarzeniach z jego udziałem.

Jeszcze w trakcie kampanii wyborczej zwracano dużo uwagi na kondycję psychofizyczną kandydata demokratów. Jego kontrkandydat Donald Trump dworował sobie ze swojego oponenta nazywając go „Sleepy Joe”. Już wtedy pojawiły się przypuszczenia, że ubiegający się o prezydenturę Joe Biden może mieć problemy związane z demencją.

Te przypuszczenia rozwiał wtedy dr Kevina O’Connor’a z The George Washington UniversityOpublikował on podsumowanie stanu zdrowia Bidena. Określił on byłego wiceprezydenta jako „zdrowego, energicznego 77-letniego mężczyznę, który jest zdolny do skutecznego wykonywania obowiązków prezydenckich, pełniąc takie funkcje jak głowa państwa i głównodowodzący”.

Co podpisuję?

Po serii gaf na szlaku kampanii, niektórzy krytycy sugerowali, że Joe Biden był psychicznie niezdolny do pełnienia funkcji prezydenta. Już pierwszy dzień nowo urzędującego prezydenta Wolnego Świata dał powody do kwestionowania diagnozy dr O’Connor’a. Wszystko za sprawą filmiku, który w sposób wirusowy rozszedł się po mediach społecznościowych.

42-sekundowy klip wideo pokazuje Bidena podczas ceremonii podpisania rozporządzeń. Obok Bidena stoi wiceprezydent Kamala Harris. Według autora filmiku Biden miał powiedzieć: „Nie wiem, co podpisuję”. Wiceprezydent Harris miała stwierdzić: „Podpisz to mimo wszystko”. Dochodzenie w tej sprawie przeprowadziło m.in. USA Today. Zdaniem ekspertów z nagrania nie wynika, żeby Biden właśnie takie słowa powiedział.

„Po 24 sekundach on (Biden) przegląda dokument i wypowiada zdanie, które brzmi dla mnie jak „spójrz, co tu podpisuję”. Wiceprezydent jednocześnie przesuwa pierwszą teczkę na krawędź biurka. W tym momencie nie dostrzegam żadnej wypowiedzi wiceprezydent– twierdzi profesor Rob Maher na wydziale inżynierii elektrycznej i komputerowej Uniwersytetu Stanowego w Montanie oraz ekspert w dziedzinie analizy kryminalistycznej dźwięku.

Wszystko przez ten cholerny wiatr

Po trzykrotnym potknięciu się na schodach Air Force One, zdrowie fizyczne i psychiczne prezydenta Bidena wróciło na tapetę. Pojawiają się coraz głośniejsze głosy uznające go za niezdolnego do pełnienia tak ważnej funkcji.

„Na zewnątrz było dość wietrznie. Jest bardzo wietrznie. Prawie sam upadłem, wchodząc po schodach” – tłumaczy upadek Bidena zastępca sekretarza prasowego Białego Domu Karine Jean-Pierre.

W mediach społecznościowych zaroiło się od przeróbek tego wydarzenia. Jedną z nich opublikował na swoim Twitterze Donald Trump Jr. W filmiku, który dodał, wygląda na to, że prezydent upadł na schody prowadzące do Air Force One po uderzeniu piłką golfową przez Trump’a. Później opublikował kolejny tweet sugerując, że upadek jest oznaką „niedoboru neurologicznego i demencji”.

Ronny Jackson, kongresman i były lekarz Białego Domu, wyraził na swoim Twitterze poważne zaniepokojenie stanem zdrowia Bidena, twierdząc: „coś jest nie tak”.

„Służyłem jako lekarz w Białym Domu pod Trzema Prezydentami. Widziałem, czego potrzeba fizycznie i psychicznie, aby wykonać tę pracę. Mogę wam teraz powiedzieć, że sposób, w jaki Biden ukrywa się przed opinią publiczną, jest wielkim objawem alarmującym. Coś jest nie tak!”

— Ronny Jackson, kongresman i były lekarz Białego Domu

„Demencyjny Joe” nie zwalnia tempa

Tak Howie Carr w swoim felietonie na łamach Boston Herld nazywa najstarszego prezydenta USA. W tekście przywołuje szereg sytuacji, kiedy to Biden przekręcał słowa, „gaworzył” lub nie wiedział co się dzieje.

„Demencyjny Joe podpisał wiele zarządzeń wykonawczych. Większość z nich mogłaby równie dobrze zostać napisana w sanskrycie, biorąc pod uwagę całe jego zrozumienie jakiejkolwiek nieszczęsnej antyamerykańskiej polityki, pod którą się podpisuje.” – żartował autor.

Kilka dni temu urzędujący prezydent po raz kolejny walnął gafę zwracając się podczas jednej z wypowiedzi do swojej wiceprezydent – „Prezydent Harris”. Nie byłoby nic w tym dziwnego, wszak i w Polsce np. do wicepremiera zwracamy się „panie premierze”. W tym przypadku jednak media przypomniały, iż Biden już kiedyś nazwał Kamalę Harris „prezydentem elekt”. Gdy dodamy do tego teorie spiskowe o tym, iż wkrótce wiceprezydent Harris przejmie kontrolę, skandal mamy gwarantowany.

Konferencji prasowej nie będzie?

Te wszystkie gafy sprawiają, że Biden jest pierwszym prezydentem od dziesięcioleci, który sprawował urząd przez pięćdziesiąt dni bez organizowania konferencji prasowej.

„Jest tylko jedno możliwe wytłumaczenie. Zespół Bidena nie ufa mu, jeśli chodzi o spełnienie jednego z najprostszych wymagań współczesnego urzędu politycznego. Ale wiedzą, że nie mogą zakwestionować wyboru” – pisze na łamach Telegraph Dominic Green.

W kontekście prezydenckich konferencji prasowych, George W. Bush po raz pierwszy spotkał się z prasą w 34 dniu swojej prezydentury. Barack Obama odbył swoją pierwszą konferencję prasową w dniu 20. Donald Trump w dniu 27.

To ma się zmienić w czwartek 25 marca, kiedy podczas 64. dnia urzędowania Biden zorganizuje formalną konferencję prasową, na której będzie odpowiadać na pytania dziennikarzy.

OBSERWUJEMY RÓWNIEŻ