Kopernik była kobietą. A Myszka Miki?

To mógłby być artykuł o american dream – ale nie jest. Dziś, w roku 2020 amerykańska wytwórnia, która przez ostatnich 100 lat, z taka umiejętnością lawirowała pomiędzy wszystkimi pojawiającymi się przeszkodami – stoi na krawędzi największego kryzysu finansowego i wizerunkowego.

The Walt Disney Comapany ma już prawie 100 lat. To nieprawdopodobne, ale już w roku 1923, w Kalifornii, bracia Walt i Roy, zaczęli kręcić niskobudżetowe filmy dla dzieci.

Jak w przypadku praktycznie każdej branży –

sukcesem ich działalności, było znalezienie i wypełnienie niszy. W przypadku braci Disney, problemem, który dostrzegli, było marginalizowanie i bagatelizowanie potrzeb dzieci. Panowie postanowili ową niszę wypełnić i tak powstało imperium.

Nie od razu pojawił się spektakularny sukces, niemniej determinacja założycieli oraz konsekwentna ucieczka do przodu, zagwarantowały im sukces finansowy i prestiżowy oraz miłość milionów widzów na Świecie.

Należy w tym miejscu dodać, nie bez dumy, że nasze rodzime Studio Filmów Rysunkowych Bielsko-Biała, czy Se-Ma-For powstały zaledwie 20 lat później, a miłość polskich dzieci, sprawiedliwie dzieliła się pomiędzy kaczora Donalda, Śnieżkę, Bolka i Lolka, czy Reksia.

Ucieczki do przodu

Za upadek finansowy, odpowiada pandemia Covid19, za wizerunkowy – szereg kontrowersyjnych decyzji obecnych władz. Na wstępie pisałam o ucieczkach do przodu. Wytwórnia przez wszystkie lata stosowała politykę racjonalizatorską. Bracia mieli wybitną intuicję w testowaniu nowości, grali va banque, pozostawiając konkurencję w tyle.  W latach 30, czyli na początku swojej drogi, kiedy zyski spadały, potrafili zaryzykować i zainwestować w udźwiękowienie oraz pokolorowanie filmów. Pomysł oczywiście zaskoczył a bajecznie kolorowa produkcja zyskała nie tylko zachwyt widzów, ale też dała wytwórni pierwszego Oscara. Potem otrzymali ich jeszcze ponad 20. Innym – bardzo ryzykownym pomysłem Disneya, było zainwestowanie w parki rozrywki. Dziś wiemy, że Disneylandy to żyła złota, niemniej w momencie ich powstania, można było uznać to za szalony pomysł dekoncentracji i rozmieniania się na drobne. Jak to więc możliwe, że firma z tak nieprzeciętną intuicją – znajduje się dziś na tak niestabilnej pozycji?

O jeden most za daleko

Po pierwsze – pamiętajmy, że nie ma już braci. Walt zmarł w roku 1966 a Roy 5 lat później, w 1971 roku. Obecnie – od lutego 2020 roku, dyrektorem generalnym wytwórni, jest Bob Chapek.

Najprościej byłoby spuentować, że imperium ma kłopoty, ponieważ pandemia zamknęła parki rozrywki, produkcje filmowe zostały wstrzymane, kina zamknięte a kryzys czai się za rogiem. Tyle, że kłopoty zaczęły się już w połowie 2019 roku.

Opisywana przeze mnie historyczna innowacyjność oraz pionierstwo firmy, objawiły się współcześnie choćby organizacją parady LGBT z okazji Dnia Dziecka. 1 czerwca 2019 Disneyland w Paryżu, zorganizował imprezę pt. Magiczna Duma, na którą zapraszał na oficjalnej stronie: „ubierz się jak ze snów, czuj się wspaniale i ciesz się parkiem jak nigdy dotąd w kolorach tęczy”. Organizacja imprezy nie była pierwszym kamyczkiem wrzuconym do ogródka tradycyjnych wartości.

W roku 2017, Disney wypuścił kasowy hit „Piękna i bestia”, w którym umieścił postać homoseksualną. Wątek nie był zbyt zawoalowany, skoro moja 9 letnia wtedy córka wychwyciła go momentalnie, opowiadając, że jeden pan przez cały film próbował pocałować drugiego pana. Film – skądinąd fenomenalny, pokazał, że to nadal Disney decyduje, kiedy i jakie granice są przekraczane. Z takiej postawy wytwórnia uczyniła swój atut i to zawsze zamieniało się w złoto.

Nieważne co mówią – ważne, żeby mówili

Obliczone na skandal postaci Le Fou i Gastona, między którymi jest wyczuwane romantyczne napięcie, spowodowały, że w USA wiele kin odmówiło projekcji a w Rosji podniesiono kategorię wiekową do 16+. Rozgłos – co zrozumiałe przyczynił się do spektakularnego sukcesu kasowego. Tyle, że Disney to marka rodzinna, familijna i kultowa właśnie przez tradycyjne wartości.

Co z takim dylematem robi Disney? To co zawsze – ucieka do przodu. Podczas gdy świat zastanawia się, czy homoseksualne wątki to dobry pomysł w filmie dla dzieci – Disney jest już kilka kroków dalej. W styczniu 2020 roku wypuszcza serial „The Owl House”, oraz oficjalnie potwierdza, że główna bohaterka, Luz Noceda, to pierwsza biseksualna główna postać w historii studia.

Kolejny kontrowersyjny bohater, to homoseksualny chłopiec z krótkometrażowego   filmu „Out”. Szefostwo wytwórni bazuje na sprawdzonym triku, który polega na stałym dostarczaniu nowych bodźców i sensacji, tak aby rozgłos nigdy nie mijał.

Pytanie tylko, czy w pędzie do pomnażania majątku tak specyficznej i delikatnej branży, można stosować metody, które działają w firmach informatycznych, budowlanych czy konsultingowych.

Nie wiadomo, czy Disney ostatecznie się nie „zakiwa” a pandemia mu w tym nie pomoże. Jak mówi nasze przysłowie: „póty dzban wodę nosi, póki mu się ucho nie urwie”.

Jak podaje BBC – ponad 100 tys. pracowników parków rozrywki, ma kłopoty z uzyskaniem pełnej pensji, a wytwórnia namawia zatrudnionych, by ubiegali się także o świadczenia rządowe.

Pensje obniżył sobie zarząd z dyrektorem generalnym na czele a dodatkowo razem z kłopotami finansowymi pojawiły się niesnaski wewnątrz firmy, związane z prowadzoną polityką. Czy niezatapialny Disney nadal będzie żył długo i szczęśliwie?

OBSERWUJEMY RÓWNIEŻ