Donald Trump nie rezygnuje z polityki

Trump pierwszy raz po rozpoczęciu kadencji Joe Biden’a wystąpił publicznie na zgromadzeniu politycznym. Co wynika z jego wypowiedzi i planów, które zaprezentował i jakie ma to znaczenie dla Republikanów?

Wielki powrót?

Donald Trump wygłosił przemówienie 28 lutego podczas dorocznej Konferencji Konserwatywnej Akcji Politycznej (Conservative Political Action Conference – CPAC) w Orlando na Florydzie. Ta Konferencja to największe tego typu spotkanie amerykańskich polityków i działaczy konserwatywnych, które może być postrzegane jako emanacja aktualnych prądów dominujących w partii republikańskiej. 

W wystąpieniu byłego prezydenta dało się słyszeć aluzje do jego prawdopodobnego startu w wyborach w 2024 roku. Co prawda nie zadeklarował jeszcze expressis verbis, że na pewno ponownie będzie się ubiegał o prezydenturę. Z drugiej strony oznajmianie tego tuż po rozpoczęciu kadencji Biden’a mogłoby być przedwczesne i wypalić tym samym efekt budowy politycznego napięcia przed następną kampanią wyborczą.

Trump nie byłby jednak sobą, gdyby nie mrugnął okiem do zgromadzonej publiczności i nie dodał „Tak właściwie to oni dopiero przegrali Biały Dom. Ale kto wie – kto wie? Może nawet zdecyduję, aby pobić ich po raz trzeci, OK?”. Tą wypowiedzią pokazał, że dalej utrzymuje się na ringu. Podkreślił również, że przeciwnik powinien był zostać zdyskwalifikowany za nieuczciwą walkę.

Krytyka Biden’a

To nie było jedyne oskarżenie byłego prezydenta USA względem obecnego. Można byłoby powiedzieć, że przede wszystkim negatywnie skomentowany został stosunek Biden’a do kwestii imigracji i kontroli granic, gdyby nie to, że jego poprzednik generalnie ocenia początek jego prezydentury jako najgorszy w historii Ameryki. Dodaje przy tym: „Wszyscy wiedzieliśmy, że administracja Biden’a będzie zła, ale nikt nie zdawał sobie sprawę jak bardzo zła i jak bardzo na lewo odejdzie”.

Kadencja Joe Biden’a jest według Trump’a odwróceniem amerykańskiej polityki od hasła „Najpierw Ameryka” do „Ameryka na końcu”. Przedmiotem krytyki w mediach społecznościowych ze strony Donald’a Trump’a Juniora stały się natomiast ideologiczne zapędy nowej administracji i wspierana przez nią „kultura przekreślenia” (cancel culture), czyli formowanie przekazu społecznego w duchu bliskim sowieckiej cenzurze i propagandzie.

Partia MAGA?

Słowa Trump’a spotkały się z gorącym aplauzem zgromadzonych w Orlando polityków i aktywistów. Wśród oklaskujących byłego prezydenta znalazł się m. in. konserwatywny senator Ted Cruz. Jego obecność była oznaką tego, że znaczna część partii republikańskiej ani myśli odciąć się od Trump’a.

Były prezydent z kolei uciął wszelkie medialne spekulacje na temat ewentualnego utworzenia własnej partii. Dostrzegł on, że takie działanie w nieunikniony sposób doprowadziłoby do podziału wśród prawicowych wyborców. „Czy to nie byłoby znakomite? Załóżmy nową partię, aby podzielić nasze głosy i nigdy nie wygrać” – ironizował. Poza tym ktoś kto pełnił urząd prezydenta USA musi mieć świadomość, że ostatnie wybory prezydenckie, które wygrał kandydat wywodzący się spoza dwóch największych dziś partii, odbyły się w połowie XIX wieku.

Zamiast tego były lokator Białego domu chce zreformować partię republikańską i mówi o jej zjednoczeniu. Można się domyśleć, że chciałby również oczyszczenia jej z polityków, którzy w niewystarczająco jasny sposób poparli go po „marszu na Kapitol” z 6 stycznia.

Kilku z nich nieźle się przy tym nagimnastykowało, jak na przykład lider mniejszości republikańskiej w senacie Mitch McConnell, który co prawda sugerował, że Trump przyczynił się do zaognienia sytuacji i wdarcia się nieupoważnionych osób do budynku Kongresu, ale uznał, że odebranie mu urzędu już po upływie kadencji byłoby niezgodne z amerykańską konstytucją.

Prezydent nazwał go w zamian „politycznym wyrobnikiem” który nie ma politycznego wglądu. Nie przeszkodziło to McConnell’owi powiedzieć w jednym z programów telewizyjnych, że poparłby Trump’a w wyścigu prezydenckim, gdyby ten został kandydatem partii.

Donald Trump ma przeciwko sobie wielu prominentnych członków „starszyzny plemiennej” Republikanów, ale należy pamiętać, że jako pierwszy prezydent USA w historii przetrwał on dwie próby dokonania impeachmentu i wcale nie wygląda by wyszedł z tych prób znacząco osłabiony. Wręcz przeciwnie – stara się wychodzić z ofensywą.

Zapowiada powrót do polityki MAGA („Make America Great Again”), a nawet jej rozbudowanie o postulat walki z lewackimi programami edukacyjnymi, a także rozbicia monopoli wielkich koncernów technologicznych.

Przedwczesne jest chyba wróżenie Trump’owi sukcesu wyborczego za 4 lata, natomiast nie można mu odmówić determinacji z jaką wkracza ponownie do wielkiej amerykańskiej polityki. Pytanie czy na stałe i czy siła woli jest w stanie pokonać naturalne ograniczenia jego wieku? Już teraz wiadomo, że łatwo nie będzie.

OBSERWUJEMY RÓWNIEŻ