Życie przez Internet

Kiedy w lutym otworzono szkoły dla klas 1-3, ministrowie powtarzali, że pozostałe roczniki powinny wrócić z początkiem kwietnia. U progu wiosny zamiast powrotu, mamy niemal całkowite zamknięcie gospodarki. Zdesperowani rodzice chcą przywrócić dzieciom normalny tryb nauki.  

Okiem rodzica

Moja córka uczy się w klasie drugiej. Jest w tej szczęśliwej sytuacji, że po feriach, a przed trzecią falą pandemii udało się jej wrócić do szkoły aż na 9 tygodni. Na wieść o powrocie do nauki zdalnej, jej świat całkowicie się załamał. Długo ocieraliśmy łzy i tłumaczyliśmy, że może to tylko chwilowe i po Wielkanocy znów spotka się z rówieśnikami.

Młodsze roczniki mają szczęście, że w styczniu udało im się wrócić do szkoły. Politycy w końcu zdali sobie sprawę, że w klasach podstawowych nauczanie zdalne jest najmniej efektywne. Skutkami pandemii najbardziej dotknięci są starsi uczniowie i to o nich trwa batalia rodziców. Od czerwca 2020 roku zbierają głosy pod petycją „NIE dla zdalnej edukacji”. Do tej pory odpisało ją ponad 80 tys. osób.

Problemy związane z e-nauczaniem są chyba już wszystkim znane. Przypomnijmy nasz raport z przeprowadzonych w grudniu 2020 roku badań, dostępny tutaj. Wśród największych zagrożeń eksperci wymieniają:

  • brak fizycznego kontaktu z rówieśnikami,
  • całkowita izolacja,
  • zatracenie się w cyfrowym świecie bez dostępu do prawdziwego kina, teatru, wycieczek integrujących uczniów.

Działania MEIN

Policzyliśmy, że Przemysław Czarnek tylko od stycznia 2021 roku przynajmniej sześciokrotnie zabrał głos w sprawie powrotu do trybu stacjonarnego starszych klas szkół podstawowych. Za każdym razem jego wypowiedź brzmiała podobnie: „Zakładamy, że uczniowie wrócą do szkół za 2 tygodnie, o ile sytuacja nam na to pozwoli”.

Rodzice przestali brać te zapewnienia na poważnie. Niemal jednocześnie, kiedy minister zdrowia zapowiadał kolejne obostrzenia, szef resortu edukacji deklarował powrót do szkół w trybie hybrydowym tuż po Świętach Wielkanocnych, czyli 11 kwietnia.

Wysiada psychika 

Troskliwi rodzice to bardzo dobrzy obserwatorzy. Wiedzą, że sami muszą pogodzić pracę z nauką zdalną swoich dzieci. Ale pojawił się większy problem. Wiąże się on z osamotnieniem i próbami samobójczymi wśród nieletnich. Jak podaje serwis gazetawrocławska.pl ostatnio doszło pod Wrocławiem do próby samobójczej dziesięciolatka. Chłopca w stanie ciężkim przewieziono do szpitala. Podobna tragedia miała miejsce w połowie marca, w miejscowości Psary. Trzynastolatka nie udało się jednak uratować.

Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że tylko w ubiegłym roku na swoje życie targnęło się 116 dzieci. Dr Łukasz Srebnicki, specjalista psychoterapii dzieci i młodzieży z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego na łamach „Rzeczpospolitej” stwierdził:

„Problemy z nastrojem i zaburzenia depresyjne zaczynają mieć coraz młodsze dzieci (…). Problemem jest także to, że teraz całe życie – szkolne i towarzyskie – toczy się w systemie online. – Dzieci przyzwyczajone są, że w internecie nagrodę otrzymuje się bardzo szybko. Jeśli jednak ich działania nie spotkają się z aprobatą, dziecko szybko się załamuje”.   

Plany MEiN

Resort edukacji przedstawił plan odbudowy polskiej szkoły po pandemii. Pytanie tylko czy nie będzie już na to za późno. Program skierowany jest dla chętnych uczniów z klas IV-VIII szkoły podstawowej i zakłada organizację zajęć dodatkowych z wiedzy ogólnej. Postawiono jeden warunek – lekcje muszą odbywać się w murach szkoły. Czy to na pewno dobry krok? Może lepiej byłoby przeznaczyć te pieniądze na realizację aktywnej lekcji historii, polskiego, czy przyrody, ale w parku, muzeum lub murach teatru?

Zdaniem pani Magdy, mamy dwójki dzieci, szkoły podstawowej w Skawinie:

„Żaden plan odbudowy dla naszych dzieci nie jest potrzebny. Niech rząd da im tylko normalnie żyć i uczyć się w gronie rówieśników, spotykanych w szkolnej ławce. Jest tylko jeden pozytywny aspekt zdalnego nauczania. Moje córki zrozumiały jak ważną rolę pełni dla nich szkoła. One nie oczekują w tej chwili nic poza możliwością powrotu do ławki, do przyjaciół. Przeraża nas to wszystko. I to nie tylko moje zdania, a głos wielu rodziców”.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy