Zbrodnie niemieckie w Działdowie

Działdowo zostało zajęte przez wojska niemieckie już 2 września 1939 r. Kilka dni później uaktywnia się zbrodnicza formacja Selbstschutzu. Była to paramilitarna organizacja, w skład, której wchodzili przedstawiciele mniejszości niemieckiej mieszkający na terenie II Rzeczpospolitej. Czym zajmowali się członkowie Selbstschutzu? 

„Organizacja ta zajmowała się przede wszystkim dokonywaniem samowolnych egzekucji na obywatelach polskich, a tylko, dlatego, że uważano ich za element przestępczy. Rabowano ich mienie, uznawano za sabotażystów, wrogów państwa niemieckiego. Organizacja miała na celu przeprowadzanie akcji „oczyszczania” z elementu polskiego, żydowskiego, w szczególności członków inteligencji, duchowieństwa katolickiego, polskich działaczy i patriotów” – pisał Andrzej Rutecki, wiceprezes Stowarzyszenia „Pamięć i Tożsamość” zajmującego się przywracaniem pamięci o KL Soldau. 

Służby niemieckie jeszcze przed wybuchem wojny tworzyły listy proskrypcyjne, na podstawie, których niemieccy sąsiedzi mordowali swoich polskich sąsiadów, dążąc do biologicznego wyniszczenia Polaków i zniszczenia polskości. Na listach znajdowali się nauczyciele, księża, pastorzy, działacze społeczni, naukowcy, studenci, lekarze i pisarze. Oficjalnie działalność Selbstschutzu rozpoczęła się 26 września 1939 r., choć na wielu terenach, również w Działdowie, lokalne struktury powstawały już wcześniej. Formalne rozwiązanie tej organizacji nastąpiło 26 listopada 1939 r.

Na początku 1940 r. w działdowskich koszarach zorganizowany został Obóz Jeniecki Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa. Pomimo nazwy nie był on przeznaczony dla jeńców wojennych, ale dla ludności cywilnej aresztowanej przez gestapo. Kierowano do niego więźniów politycznych, między innymi w kwietniu 1940 r. trafili tam przedstawiciele polskiej inteligencji z północnego Mazowsza, łącznie kilka tysięcy osób. Działdowski obóz był dla nich przejściowym – ostatecznie trafiali do obozów Mauthausen-Gusen i Ravensbrück. 

„Obóz w Działdowie był również miejscem, gdzie zamordowano 1558 osób niepełnosprawnych i umysłowo chorych z Prus Wschodnich (w większości zapewne Niemców) i około 300 z północnego Mazowsza (Polaków i Żydów). Zbrodni tej dokonano od 21 maja do 8 czerwca 1940 r. przy pomocy tlenku węgla i komory gazowej zaimprowizowanej na samochodzie ciężarowym” – pisał dr Marcin Przegiętka z Instytutu Pamięci Narodowej w tekście „Niemiecki obóz Soldau (Działdowo) w okresie II Wojny Światowej”.

Niemiecki obóz w Soldau był również miejscem męczeństwa polskiego duchowieństwa katolickiego. Księży i siostry zakonne więziono tam od jesieni 1939 r. do jesieni 1941 r. 

„Z mojego okna było widać duży plac, po którym spacerowali księżą. Tam nie było można chodzić. Jednak jak to dzieci, gdzieś tam poszliśmy, coś tam się udało zobaczyć. W środku chodził Niemiec i trzymał pejcz. Widać było, że ci księża byli wyczerpani, ledwo chodzili, jak to mówili, chodzili nosem po ziemi” – wspominała Krystyna Gajewska (ur. 1932 r.), więzień obozu działdowskiego. 

8 marca 1941 r. do Działdowa przewieziony został abp Antoni Julian Nowowiejski, ordynariusz diecezji płockiej. Towarzyszył mu bp Leon Wetmański, sufragan płocki. Pierwszy z nich poddawany był licznym torturom, obiecywano mu zwolnienie w zamian za podeptanie krzyża. Został zamordowany prawdopodobnie 28 maja 1941 r. w pobliskim lesie. Z kolei bp Wetmański podzielił jego los 10 października 1941 r. Obaj zostali wyniesieni na ołtarze w grupie 108 błogosławionych męczenników II wojny światowej przez papieża Jana Pawła II 13 czerwca 1999 r. 

Do dziś nie wiadomo do końca ile osób został zamordowanych w KL Soldau. Nie zachowała się pełna dokumentacja obozowa, prawdopodobnie celowo zniszczyli ją Niemcy. Wiosną 1944 r., gdy zbliżał się front wschodni, Niemcy otworzyli masowe groby w pobliskich lasach i spalili szczątki ofiar egzekucji, uniemożliwiając zarówno identyfikację poszczególnych ciał, ale też ustalenie dokładniejszej liczby pomordowanych. Pierwsze szacunki mówiły o 20 tysiącach więźniów i trzech tysiącach ofiar śmiertelnych. Najnowsze publikacje mówią z kolei o 200 tysiącach osób, które przeszły przez obóz oraz 30 tysiącach zamordowanych.

Prawda o KL Soldau oraz licznych mniej znanych niemieckich obozach koncentracyjnych zasługuje na odkrycie, przypomnienie i upowszechnienie wśród społeczeństwa. 

Henryka Taube, urodzona w 1936 r. więźniarka obozu, mówiła po latach: 

„Obóz w Działdowie był przedsiębiorstwem niemieckim, nie nazistowskim. Niemiecki obóz koncentracyjny w Działdowie, dosłownie”.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy