Wymowna cisza na temat projektu #PolskieSzwalnie

Pandemia obnażyła niestety całkowite nieprzygotowanie wielu krajów czy organizacji do walki z wirusem. Brutalnie pokazała, że prawie cały europejski kontynent jest uzależniony od producentów azjatyckich. Poczynając od potrzebnych w produkcji prostych komponentów, na wyspecjalizowanym sprzęcie medycznym, ratującym życie ludzkie, kończąc. Łańcuchy dostaw działające dotąd poprawnie, nagle zostały przerwane. 

Świat zamarł. Rozpoczęło się gorączkowe poszukiwanie przede wszystkim środków ochrony osobistej, sprzętu medycznego, produktów leczniczych. Wyścig silniejszych, bogatszych ze słabszymi, uboższymi rozpoczęty w celu zapewnienia bezpieczeństwa przede wszystkim własnym obywatelom udowodnił, że idee wspólnotowe przegrywają z koncepcją sprawnego, narodowego państwa, skupionego na ochronie własnych interesów. 

O ile pierwsze działania państw europejskich podejmowane w celu jak najszybszego zapewnienia ochrony obywatelom były dość nieporadne, o tyle niewątpliwie z powszechnym entuzjazmem wsłuchiwano się w komunikaty przedstawicieli rządu polskiego zapewniające o tym, że polski przemysł odpowiednio szybko zareaguje na zapotrzebowanie wewnętrznego rynku medycznego i wytworzy potrzebne środki ochrony osobistej, medykamenty i specjalistyczny sprzęt. Te zapowiedzi były zresztą bardzo obiecujące.

Wydawało się, że we wskazane działania wpisze się również doskonale program #PolskieSzwalnie zakładający pobudzenie do aktywności podupadłych polskich szwalni i włączenie ich do produkcji bardzo potrzebnych i poszukiwanych maseczek ochronnych. Według jego założeń, już w 2020 r. ponad 200 szwalni miało zostać zorganizowanych w jedną silną grupę produkcyjną pod przewodnictwem siedmiu dużych producentów odzieży: 4F, LPP, PTAK, Pako Lorente, EM Poland, Rascal Industry, Modesta. Materiał do uszycia maseczek dostarczyła firma Texton S.A. ze Zgierza, a zapłaciła za niego Agencja Rozwoju Przemysłu. 

Projekt #PolskieSzwalnie został oficjalnie zainaugurowany 16 kwietnia 2020 r. w Kancelarii Prezydenta RP. Andrzej Duda objął przedsięwzięcie swoim patronatem. Projekt jest realizowany przez Agencję Rozwoju Przemysłu S.A., a za jego koordynację po stronie rządowej odpowiadała była wicepremier Jadwiga Emilewicz. Według informacji uzyskanej przez Gazetę Prawną szacunkowy koszt inwestycji opiewa na 420 mln złotych.

Podczas konferencji inauguracyjnej ogłoszono także budowę nowej szwalni maseczek ochronnych w Stalowej Woli „serca programu”. Zakład miał od momentu osiągnięcia optymalnej efektywności docelowo produkować 29 mln masek miesięcznie ze 100 mln deklarowanych. W międzyczasie, ze względu na to, że kryzys związany z dostępnością niechirurgicznych maseczek na rynku krajowym został zażegnany, pojawił się pomysł na szycie w Stalowej Woli maseczek o wyższych parametrach. To z kolei wiązało się z poniesieniem nowych, dodatkowych nakładów. 

Jak podaje wyborcza.biz, mimo zapowiedzi, po prawie roku od nich, fabryka nadal jednak nie działa na masową skalę. Niestety ARP nie potrafi także udzielić precyzyjnych informacji, kiedy rozpocznie się w niej w końcu produkcja. Podobno „dopina umowy”. Na szczegółowe pytania: ile środków wydatkowano już na ten projekt z budżetu państwa, jaki był dotychczasowy zakres prac przygotowawczych potrzebnych do uruchomienia linii produkcyjnych, ile wyniosły koszty osobowe, odpowiedzi brak. ARP zasłania się w tym przypadku tajemnicą przedsiębiorstwa.

Wydaje się, że mimo wyłączenia stosowania w czasie stanu epidemii przepisów ustawy Prawo zamówień publicznych co do pilnych zamówień, związanych ze zwalczaniem COVID-19 informacja o fakcie wydatkowania i wielkości środków publicznych przekazywanych na takie cele nie powinna być objęta tajemnicą. Co więcej, takiej transparentności powinno się tym bardziej oczekiwać od podmiotów z całkowitym udziałem w kapitale zakładowym Skarbu Państwa. 

Okres obecny, choć w swej istocie nadzwyczajny, nie może być czasem zmarnowanym, a co gorsza czasem marnotrawienia środków publicznych. Mimo wszystko należy oczekiwać jak najszybszego uruchomienia produkcji maseczek przez polskie szwalnie. W tym w Stalowej Woli, w oczekiwanej skali, tym bardziej że uznane zostały one za jedyny, podstawowy środek ochrony osobistej w miejscach publicznych. 

Polskie produkty powinny nasycić rynek krajowy, ale również być towarem konkurencyjnym i poszukiwanym na rynkach zewnętrznych. Należy też oczekiwać, że poznamy w końcu ostateczny koszt programu #PolskieSzwalnie.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy