Ukraińsko-węgierski konflikt o cmentarz wojenny w Przemyślu

Wielokrotnie w ostatnich latach głośno było o tzw. Panachydach w Przemyślu. Mowa o przemarszach w formie procesji przez miasto społeczności ukraińskiej miasta i przybyszów z Ukrainy na cmentarz wojskowy.  Spoczywają tam żołnierze ukraińscy zmarli na choroby w latach 1919-1920. Wspomniany marsz jest corocznie okazją do manifestacji ukraińskich.

 

W przeszłości zdarzało się, iż na jego czele szli w mundurach UPA pod falangami banderowskimi weterani tych formacji, co wywoływało protesty polskiej społeczności. Jednakże kilka lat temu działacze ukraińscy w Polsce zaczęli przy wsparciu władz Ukrainy zabiegać o sąsiednią działkę, która graniczy ze wspomnianym cmentarzem. Celem była rozbudowa ukraińskiego cmentarza w formie mauzoleum ukraińskich formacji walczących w XX w., czyli także członków OUN i UPA. Zresztą członkowie tej formacji, którzy zginęli w napadzie na Birczę w 1946 r. już spoczywają na wspomnianym cmentarzu, na części, o którą kosztem sąsiedniej działki poszerzono cmentarz ukraiński. 

Po II wojnie światowej wiele przemyskich cmentarzy wojennych uległo zapomnieniu, a braki w dokumentach po utracie archiwaliów, które znajdowały się we Lwowie uniemożliwiało ich odbudowę. Jednak staraniem Związku Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl wraz z partnerami z Instytutu Historii i Muzeum Wojny w Budapeszcie po dotarciu do źródłowych dokumentów okazało się, iż na działce, którą chcą pod siebie zagospodarować Ukraińcy spoczywa łącznie około 3-3,5 tys. osób. Wśród nich około 2,8 tys. to żołnierze armii austro-węgierskiej (w tym wielu Polaków tam służących), ale także żołnierze rosyjscy i niemieccy, którzy zginęli w I wojnie światowej w walce o Twierdzę Przemyśl. Z tej liczby, znanych jest 1,5 tys. nazwisk. 

Już w 2012 roku Wojskowe Centrum Edukacji Obywatelskiej w Warszawie sporządziło opinie Wojskowego Biura Badań Historycznych, gdzie stwierdziło w oparciu o kwerendę archiwalną, iż w tym rejonie znajdował się obóz jeńców nr 4 w Pikulicach (obecnie dzielnica Przemyśla). Formalnie został on utworzony na terenie byłych koszar rozporządzeniem Ministra Spraw Wojskowych z 26 lipca 1919 r. i funkcjonował do września 1921 r. 

W tym obozie przebywało 2036 jeńców bolszewickich i zaledwie 699 jeńców ukraińskich. W kwietniu 1920 r. skierowano do tego obozu około 4000 internowanych szeregowców „białej armii rosyjskiej” z korpusu gen. N. Bredowa, odizolowując ich od jeńców bolszewickich. Większość z internowanych żołnierzy korpusu Bredowa opuściła obóz w na przełomie lipca i sierpnia 1920 r. Natomiast jeńcy bolszewiccy opuścili obóz w marcu 1921 r.

Z dokumentów archiwalnych wynika, iż najprawdopodobniej tylko około połowy pochowanych stanowili jeńcy i internowani żołnierze ukraińscy, a drugą połowę – jeńcy bolszewiccy i internowani żołnierzy rosyjscy „białej armii”. Tak więc na cmentarzu, gdzie corocznie odbywają się Panachydy oraz gdzie spoczywają członkowie OUN i UPA polegli w Birczy, leży 124 Rosjan, 117 Ukraińców oraz nieznana liczba bolszewicy. Sam cmentarz nazywa się ukraiński.

Jednak konflikt ukraińsko-węgierski rozgorzał nie o wspomniany cmentarz ukraiński, pomimo zajęcia przez Ukraińców jego części z sąsiedniej działki i usunięcia na niej 10 kamiennych pomników oficerów węgierskich, ale o pozostałą część działki. 

To właśnie tam w ubiegłym miesiącu pod patronatem Wojewody Podkarpackiego i Marszałka Województwa przeprowadzono specjalistyczne badania w obecności specjalistów z Węgier. Potwierdzono poprzez punktowe wykopaliska, iż znajduje się tam cmentarz z 2015 roku, na którym było 7 mogił zbiorowych, 8 mogił rzędowych i jedna mogiła pojedyncza. Łącznie 219 mogił i 10 pomników. O sprawie cmentarza poinformowano ambasady Węgier, Austrii i Rosji, których obywatele spoczywają na zidentyfikowanym cmentarzu. Po rozpoczęciu prac odkrywkowych strona ukraińska zareagowała wydaniem oficjalnego oświadczenia przez ukraiński Instytut Pamięci Narodowej oraz Ministerstwo Kultury i Polityki Informacyjnej Ukrainy (później zamieściła je także w sieci ambasada Ukrainy w Warszawie). 

Polskiej stronie zarzucono podjęcie jednostronnych działań na działce, która rzekomo jest przedmiotem porozumień dwustronnych między Ukrainą a Polską. Ukraińcy twierdzą też, że ich eksperci nie zostali zaproszeni do Przemyśla ani jako uczestnicy tych prac, ani jako obserwatorzy, zaś o pracach dowiedzieli się z mediów. Oczywiście nic nie wspominając o blokowaniu ekshumacji na Ukrainie ofiar OUN i UPA. Strona ukraińska oświadczyła, że nie uznaje wyników polskich badań wykopaliskowych. Złożono też protest o podobnej treści do Ambasady RP w Kijowie. 

W międzyczasie na wspomniany cmentarz dwukrotnie przyjechała delegacja Węgier, na czele z parlamentarzystami tego kraju, którzy złożyli tam wieńce.

Cała sprawa ma już nie tylko element konfliktu polsko-ukraińskiego o pamięć, ale stała się konfliktem międzynarodowym. Widać już jasno, iż dla strony ukraińskiej jest nie do przyjęcia, aby obok cmentarza ukraińskiego na którym leżą także Rosjanie powstał monumentalny cmentarz żołnierzy austro-węgierskich. 

Tak więc po ponad stu latach na kościach poległych żołnierzy austro-węgierskich (w tym licznych Polaków) toczy się konflikt międzypaństwowy pod jakimi flagami będą leżeli ci, którzy walczyli w I wojnie światowej. Ukrainy wtedy jeszcze nie było na mapach.

fot. Mirosław Majkowski

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy