Tak (nie) chroni się dzieci w Norwegii

Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał 1 lipca trzy wyroki skazujące Norwegię za łamanie prawa. Wszystkie dotyczyły sposobów działania Barneverent’u, czyli Urzędu Ochrony Praw Dziecka. Jedna ze spraw miała związek z odebraniem noworodka matce w niespełna godzinę po porodzie. W pomoc prawną poszkodowanym rodzinom od lat angażuje się Ordo Iuris. 

Powód odebrania dziecka 

Według ustaleń TVP.Info, Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał już 11 wyroków w sprawie działania Berneverent’u, a wiele zawiadomień pozostaje jeszcze nierozstrzygniętych. Media szczególnie zainteresowały się sprawą kobiety, której w 2017 roku odebrano dziecko w 43 minuty po porodzie. Dziecko udało się odzyskać dopiero 3 lata później. Kobieta szukała sprawiedliwości przed trybunałem w Strasburgu. 

Norweski Urząd Ochrony Praw Dziecka odebrał noworodka nastoletniej matce z powodu jej problemów z narkotykami oraz w obawie, że nie będzie w stanie zapewnić mu godnych warunków życia, skoro sama nie potrafi o siebie zadbać:

„W czasie ciąży skarżącej zaoferowano pomoc. Sąd Rejonowy uznał, że nie była konsekwentna w swoich postanowieniach i nie radziła sobie z codziennymi obowiązkami. Dla skarżącego wyznaczono kuratora, który regulował za nią rachunki i wypłacał 3 razy w tygodniu kieszonkowe. Skarżąca nie pojawiała się w szkole oraz nie uczestniczyła w szkoleniach zawodowych. Nie utrzymywała kontaktów z rodziną, która mogłaby ją wspierać” – wynika z orzeczenia Trybunału. 

Dziecko tuż po porodzie trafiło do babci ze strony ojca, gdzie matka mogła je odwiedzać dwa razy w tygodniu. Po orzeczeniu sądu trafiło jednak do rodziny zastępczej. Wówczas kontakt został ograniczony tylko do 6 spotkań w ciągu roku, które mogły trwać maksymalnie dwie godziny.  

Norweskie prawo 

Jak wskazano w orzeczeniu trybunału, zgodnie z paragrafem 4-8 Ustawy o opiece nad dziećmi z 1992 r. (barnevernloven), noworodek może zostać objęty opieką publiczną, jeżeli istnieją poważne braki w codziennej opiece nad dzieckiem lub zagraża to jego bezpieczeństwu. Prawa do kontaktu między dzieckiem objętym opieką publiczną a jego rodzicami reguluje paragraf 4-19, który stanowi, że zakres praw do kontaktu jest ustalany przez Powiatową Radę Opieki Społecznej. 

Mając na uwadze problemy przyszłej matki Urząd Ochrony Praw Dziecka uznał, że dziecko musi zostać zabrane. 

Skarżąca zarzuciła, że postępowanie dotyczące opieki publicznej, zwłaszcza utrudniony kontakt z dzieckiem, ograniczyły jej prawo do poszanowania jej życia rodzinnego zgodnie z Art. 8 Konwencji Praw Człowieka. 

Art. 8 Konwencji Praw Człowieka.

1. Każdy ma prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, domu i korespondencji.  
2. Organ władzy publicznej nie może ingerować w wykonywanie tego prawa, z wyjątkiem przypadków zgodnych z prawem i koniecznych w społeczeństwie demokratycznym w interesie bezpieczeństwa narodowego, bezpieczeństwa publicznego lub dobrobytu gospodarczego kraju, w celu zapobiegania nieporządkom lub przestępstwom, w celu ochrony zdrowia lub moralności, lub w celu ochrony praw i wolności innych.  

Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że naruszenie praw polegało tutaj na daleko idącym ograniczeniu kontaktu matki z dzieckiem po jego odebraniu. Zobowiązał rząd Norwegii do wypłaty 25 tys., euro na rzecz poszkodowanej. 

Barnevernet a sprawa polska 

Działaniom norweskiego Urzędu Ochrony Praw Dziecka od kilku lat przygląda się polski Instytut Ordo Iuris. W styczniu 2021 roku wydał obszerny raport (ponad 162 strony), w którym eksperci wytknęli szereg błędów popełnianych zarówno wobec rodzin norweskich jak i przebywających tam cudzoziemców. W dokumencie pojawiły się konkretne wskazówki, co należałoby zmienić w sposobie działania Barnevernet, tak by nie była to instytucja wspierająca rodziny jedynie z nazwy. Główne zarzuty jakie padły w raporcie: 

  • „Pracownicy Barnevernet nie wykorzystują posiadanych przez siebie informacji do dobrania odpowiednich dla stwierdzonych dysfunkcji w życiu rodzinnym środków pomocy. To z kolei prowadzi do dowolności i arbitralności przy pozbawianiu rodziców prawa do sprawowania opieki nad własnymi dziećmi. Podejmowane interwencje mają zatem często charakter nieproporcjonalnej ingerencji w życie rodzinne.
  • Pozbawianie rodziców pieczy nad ich dzieckiem na podstawie błahych zdarzeń bądź poważnych, aczkolwiek niepotwierdzonych oskarżeń, jest zjawiskiem nagminnym w działalności Barnevernet.
  • W praktyce, działania podejmowane przez Barnevernet bardzo często w ogóle nie służą rozwiązaniu problemów z jakimi boryka się rodzina. Ignorowane są przypadki radykalnej i samodzielnej stabilizacji trybu życia (podjęcia stałej pracy, porzucenie nałogów) przez rodziców pozbawionych wcześniej pieczy nad dzieckiem.
  • Krytyce należy poddać również sądownictwo norweskie, które aprobując praktykę ustalania kontaktów rodziców biologicznych z dzieckiem jedynie kilka razy do roku, przyczynia się do utraty przez dzieci pochodzące z mniejszości poczucia przynależności do rodzimej wspólnoty etnicznej czy religijnej”.

Więcej informacji można znaleźć w raporcie, dostępnym tutaj.

Azyl dla Norweżki w Polsce

W grudniu 2018 roku na skutek działań podjętych w ramach Programu Interwencji Procesowej Ordo Iuris, polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych udzieliło azylu zbiegłej z Norwegii Silje Garmo, której córeczka została bezpodstawnie odebrana przez Barnevernet. Zarzucono jej nadużywanie leków. Aby podobny los nie spotkał drugiego dziecka, przyjechała do Polski. W wyniku tych działań Norwegia wydaliła polskiego konsula, dra Sławomira Kowalskiego, zaangażowanego w pomoc i ochronę dzieci. 

Silije Garmo w rozmowie z TVP Info tak skomentowała aktualne wyroki Trybunału:  

„Ta historia przypomina moje własne doświadczenia, których wspomnienie będzie mnie prześladowało do końca (…) Nie wiem, czy w naszym przypadku kiedykolwiek doczekamy się sprawiedliwości w Strasburgu”. 

Norweskie zarzuty wobec Polski 

Raport Ordo Iuris trafił w ręce norweskich władz, które zdają się bagatelizować jego znaczenie i zawarte w nim wskazówki. W przekazie medialnym polski instytut pokazywany jest jako jednostka skrajnie konserwatywna, łamiąca prawa kobiet. 

To przerażające i głęboko niepokojące, że organizacja taka jak Ordo Iuris stale uzyskuje dostęp do ważnych organów w całej Europie” – pisze serwis Vårt Land

Ilość spraw, jakie wpływają do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przeciwko Barnevernet pokazuje, że raport polskiego instytutu nie był bezpodstawny. 

Warto dodać, że nie tylko Norwegia ma w tej kwestii poważne niedociągnięcia. Kilka miesięcy temu opisywaliśmy kłopoty polskiego małżeństwa w Szkocji, którym próbowano odebrać ich nienarodzone jeszcze dziecko, o czym można przeczytać tutaj.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy