Szkockie ”gwałcicielki” atakują zza krat

W Szkocji służby wpisując do akt płeć seksualnego oprawcy, biorąc pod uwagę jego zadeklarowaną tożsamość płciową, a nie biologiczną. W konsekwencji maleje liczba gwałcicieli, za to przybywa ”gwałcicielek”. Dzieje się tak pod wpływem polityki tamtejszej policji. W praktyce umożliwia się osadzonym popełnianie kolejnych zbrodni tym razem już za kratkami. Tymczasem w Polsce Ministerstwo Sprawiedliwości dąży do zaostrzania kar na tle seksualnym.

Być kobietą w Szkocji

Szkocka policja została poproszona przez feministyczny think-tank Murray (Blackburn) Mckenzie (MBM) o wyjaśnienie jak w tematyce gender traktuje się mężczyzn, podejrzanych o gwałty i zbrodnie na tle seksualnym. Odpowiedź była szokująca. Okazuje się, że wystarczy słowna deklaracja podejrzanego, że czuje się on kobietą, aby przestępca w kartotece został zarejestrowany jako płeć żeńska.

Jak podaje christianpost.com, Humza Yousaf, szkocki sekretarz sprawiedliwości powiedział w 2019 roku, że to tożsamość płciową (czyli to kim się czujemy) zamiast płci biologicznej należy koniecznie rejestrować w wszystkich danych statystycznych. Chyba że ma to szczególne znaczenie dla popełnionego przestępstwa. 

Z kolei, cytując za The Times, Fil Capaldi ze szkockiej policji zaistniałą sytuację tak skomentował: „Identyfikacja płciowa osób, które wchodzą w kontakt z policją, jest oparta na tym, jak się prezentują lub same deklarują, co jest zgodne z wartościami wyznawanymi przez naszą organizację”. Podkreślił też, że „szkocka policja nie wymaga żadnego dowodu lub certyfikatu, aby udowodnić tożsamość płciową”.

Jednym ze skutków takiej polityki stało się osadzanie zwyrodnialców w zakładach dla kobiet. Portal nczas.com podaje przypadek Karen White, który wcześniej jako mężczyzna o imieniu Stephen odsiadywał karę pozbawienia wolności za gwałt na dwóch kobietach. Kiedy zadeklarował, że czuje się kobietą imieniem Karen, przeniesiono go do kobiecego zakładu, gdzie dokonał kolejnych gwałtów.

W brytyjskiej prasie można przeczytać o wielu podobnych sytuacjach, jak np. sprawa Martina Pontinqa, który stał się Jessicą i również gwałcił więzienne współtowarzyszki.

Polskie prawo

Polskie prawodawstwo nie dopuszcza, aby mężczyzna czy kobieta byli inaczej traktowani niż to, wynika z ich aktu urodzenia. Trzeba pamiętać, że w Polsce ustalenie płci osoby transseksualnej na drodze sądowej stanowi podstawę do zmiany aktu urodzenia. Dokonuje się tego w formie wzmianki dodatkowej na podstawie przepisu art. 21 ustawy z 29 września 1986 r. Prawa o aktach stanu cywilnego.

Co istotne, Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiedziało zaostrzenie kar za popełnianie czynów zabronionych, szczególnie przestępstw na tle seksualnym, dotykających w szczególności dzieci oraz kobiety. Jak podaje serwis gazetaprawna.pl kluczowe propozycje to:

  1. Zmiana ogólnych zasad związanych z karami w kodeksie karnym. 15 lat pozbawienia wolności, 25 lat i dożywocie zastąpienie jedną karą pozbawienia wolności do 30 lat, a następnie dożywocie bez możliwości zwolnienia za dobre zachowanie.
  2. Padła propozycja wprowadzenia nowych typów kwalifikowania gwałtów:
    1. Posługiwanie się bronią palną wobec kobiety.
      • Obecnie od 2 do 12 lat więzienia. Po zmianie od 3 do 25 lat.
    2. Nagrywanie dźwięku i obrazu.
      • Obecnie od 2 do 25 lat więzienia. Po zmianie od 3 do 25 lat.
    3. Gwałt ze szczególnym okrucieństwem.
      • Obecnie od 5 do 15 lat więzienia. Po zmianie od 5 do 30 lat, a nawet dożywocie.
    4. Gwałt z następstwem śmierci człowieka.
      • Obecnie od 2 do 12 lat więzienia. Po zmianie od 8 do 30 lat lub dożywocie.

Feministyczne skrajności

Przykład ze Szkocji pokazuje, jak swoboda określania tożsamości płciowej może prowadzić do nieodwracalnych problemów i to nie tylko natury prawnej. Pozorna i niczym nieskrępowana wolność płci, która rzekomo ma prowadzić do równości, może uderzyć z dużym impetem w same kobiety.

Wciąż zabiegają o nią środowiska lewicowe, do których należą w dużej mierze feministki. Protestują przeciwko swobodzie określania tożsamości płciowej przez zwyrodnialców seksualnych, de facto same sprzeciwiają się prawu, o które same zabiegają. To doskonale obrazuje skrajną absurdalność lewicowych postulatów.

Zakłamane statystyki nie dość, że wskazują na większy udział kobiet w takich przestępstwach jak gwałt, to jeszcze zgodnie z głoszonym postulatem tolerancji, są one zamykane z gwałcicielami w jednej celi.

Podobnym przykładem są feministki w Stanach Zjednoczonych, które protestowały przeciwko poszerzaniu praw dla sportowców transpłciowych. Więcej na ten temat można przeczytać w artykule Agnieszki Opiłowskiej „Szaleństwo gender w wykonaniu Joe Biden’a.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy