Rossmann – podwójna cena za podwójną jakość?

Czy Rossmann ma prawo różnicować ceny tych samych produktów w różnych krajach Unii Europejskiej? Drogeria i UOKiK przerzucają się argumentami. Jedni mówią, że problemu nie ma, drudzy – że być może będzie trzeba uregulować go podobnie jak w przypadku tzw. podwójnej jakości.

UOKiK pyta

Ale od początku. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zauważył, że ceny niektórych produktów w polskich sklepach tej sieci są znacząco wyższe niż w Niemczech. Urząd rozumie, że ceny w Polsce kształtuje przede wszystkim wolny rynek, jednak zwraca uwagę na to, że ich nieuzasadnione różnicowanie jest zjawiskiem negatywnym i źle odbieranym przez klientów. W konsekwencji może to doprowadzić do ich odpływu do innych sieci handlowych.

Rossmann odpowiada

Drogeria z zarzutami się nie zgadza i wskazuje różnice wpływające na kształtowanie cen na obu rynkach.

Po pierwsze, Rossmann Polska oraz Rossmann Niemcy to odrębne firmy. Niemiecka spółka co prawda ma udziały w Polsce, ale współwłaścicielem jest AS Watson, sprzedawca produktów zdrowotnych i kosmetycznych.

Po drugie, Polacy na potęgę korzystają z akcji promocyjnych czy możliwości, jakie daje mobilna aplikacja, czego Niemcy podobno nie robią.

„Porównując tym samym tzw. ceny półkowe – nie biorąc pod uwagę promocji, które są niezwykle popularne w Polsce i praktycznie nieobecne w Niemczech (…) jest obciążone błędem metodologicznym.Nasze analizy pokazują, że porównując średnie ceny sprzedaży (całkowita wartość sprzedaży / całkowita ilość sprzedaży), ceny w Rossmann SDP są niższe niż ceny na rynku niemieckim” – komunikat sieci Rossman

Po trzecie – cenę kształtują również dostawcy, co doprowadza do tego, że „cena, po której Rossmann Polska kupuje towar jest więc często odmienna od ceny, po której ten sam towar w Niemczech kupuje Rossmann Niemcy”.

Może się wydawać, że przytoczone argumenty rozwiewają wątpliwości. Jednak UOKiK sygnalizuje, że w przyszłości może dojść do podobnych zmian w prawie jak w przypadku tzw. podwójnych standardów jakości.

„Być może, jeśli różnicowanie cen będą pojawiały się równie często jak w przypadku jakości produktów, niezbędne będzie również uregulowanie takiej sytuacji” – czytamy w komunikacie UOKiK (za PAP).

Ten sam, ale nie taki sam

Przypomnijmy, że w Brukseli powstała dyrektywa dotycząca nieuczciwych praktyk handlowych, która zapewnia taki sam poziom ochrony wszystkim konsumentom, bez względu na miejsce zakupu lub sprzedaży na terenie Unii Europejskiej. 

Zapewne każdy z nas zna historie związane z produktami, które przedstawiane były jako takie same, ale w różnych krajach miały inne składy. Proszek do prania, cola mniej słodka, piwo bardziej gorzkie… Unia Europejska podjęła kroki, by te problemy wyeliminować i tak powstała wspomniana dyrektywa, która będzie obowiązywać w całej UE od 28 maja 2022 r.

Ponadto Komisja Europejska przeprowadziła badania wraz ze Wspólnym Centrum Badawczym. Miały na celu porównanie jakości produktów spożywczych wprowadzanych do obrotu pod tą samą marką. W pierwszej części w 2019 roku różnice dla około 30% badanych produktów wynikały ze składu, choć etykiety były identyczne. W tegorocznych badaniach sprawdzano, czy te różnice w składzie mogą być postrzegane przez ludzkie zmysły.

Badanie przeprowadzono jako projekt pilotażowy. Testowano dwadzieścia produktów, które wykazały różnice w składzie w pierwszej części badania. Próbki każdego produktu zostały zakupione w pięciu – dziesięciu różnych państwach członkowskich. Ponieważ testerzy zostali specjalnie przeszkoleni do takich testów, jest prawdopodobne, że przeciętny konsument niekoniecznie wyczuje te same różnice.

„Znaczące różnice w zawartości cukru w płatkach śniadaniowych mogą być postrzegane jako wpływające na ogólną słodycz produktu. Natomiast, gdy różnice w składzie były niewielkie, eksperci nie byli w stanie ich dostrzec, np. mniejsze różnice w zawartości tłuszczu w chipsach ziemniaczanych. 

To, czy mogły być one wykryte przez ekspertów, zależało nie tylko od tego, czy różnice w składzie były duże czy małe, ale także od rodzaju użytych składników: różnica między różnymi syntetycznymi substancjami słodzącymi w oranżadzie mogła być wykryta, podczas gdy różne naturalne substancje słodzące w bezalkoholowych napojach gazowanych nie były wykryte. 

Jednocześnie należy zauważyć, że konsumenci nie opierają swojej decyzji o zakupie produktu wyłącznie na doznaniach sensorycznych, ale mogą na nią wpływać również inne elementy, takie jak koszty.” – komunikat Komisji Europejskiej (tłum. własne).

Wprowadzenie w błąd?

Jak mówi mecenas Andrzej Bałaga, stosowanie podwójnych standardów jakości żywności to nieuczciwa praktyka rynkowa wprowadzająca konsumenta w błąd. 

„Zgodnie z proponowaną zmianą art. 6 dyrektywy unijnej dotyczącej nieuczciwych praktyk przedsiębiorców wobec konsumentów, praktykę handlową uznaje się za wprowadzającą w błąd, jeżeli w konkretnym przypadku powoduje ona lub może spowodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej transakcji, której inaczej by nie podjął. Prezes UOKiK będzie mógł nałożyć na przedsiębiorcę stosującego w Polsce tego rodzaju praktyki karę w wysokości nawet do 10% rocznego przychodu uzyskanego przez producenta.”

mecenas Andrzej Bałaga

Czy podobne kary pójdą za międzynarodowymi korporacjami stosującymi zróżnicowane standardy cenowe wobec obywateli państw członkowskich – na razie nie wiadomo. Obecnie, jak mówi UOKiK, „ingerencja prawna możliwa jest tylko w przypadkach nadużyć w kontekście pozycji dominującej i porozumień niedozwolonych, których cenę może decydować nie rynek, ale np. w następstwie niedozwolonych porozumień”.

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy