Rosja odcina się od globalnego internetu. Rewolucja 2021 roku [cz. 1]

Internet jest symbolem i głównym przejawem globalizacji, ale i wolności…

Mogłoby się wydawać, że w świecie różnych kultur, religii, poglądów społeczno -gospodarczych, to właśnie sieć jest czymś w pełni uniwersalnym i niezależnym, a przepływ informacji nie zna ograniczeń. Nic bardziej mylnego.

Eksperci wskazują, że jesteśmy obecnie świadkami defragmentacji globalnej sieci. Nie tylko Rosja, ale też Chiny i Iran tworzą swój własny, wewnętrzny i niezależny Internet, który pozwoli zwiększyć kontrolę nad dostępem do informacji. Tendencja do cenzurowania Internetu jest obecna na całym świecie. 

Pojawienie się sieci internetowej spowodowało, że ludzie przestali uzyskiwać informacje wyłącznie z prasy, telewizji i radia, ale posługują się w tym celu portalami społecznościowymi. Siła kreowania opinii w Internecie jest obecnie tak duża, że jego pacyfikacja stała się dla wielu podmiotów koniecznością. Nawet przy wyborach w USA doszło do zablokowania kont urzędującego prezydenta na Tweeterze, FB i Istagramie. 

Wiele wskazuje, że utrudnianie dostępu do niekoncesjonowanych, lub niewygodnych wiadomości stanie się standardem. Dlatego trzeba się przygotować na to, że nadchodzą nowe czasy, w których wolność w Internecie będzie już tylko wspomnieniem. Za to dotarcie do ukrywanych przez władze informacji dla stanie zwykłego człowieka będzie praktycznie niemożliwe.

Rosja rozważa możliwość odcięcia się od globalnego Internetu

W kwietniu 2019 rosyjska Duma Państwowa, a kilka miesięcy później Rada Federacji i Prezydent przyjęli ustawę o działaniu rosyjskiego segmentu Internetu (RuNetu) w warunkach odłączenia go od globalnych serwerów. 

Inicjatorzy ustawy dowodzili, że chodzi o ochronę Internetu w sytuacji, gdy np. Stany Zjednoczone odetną RuNet od globalnej sieci. Przedstawiciele władz nazwali projekt „ustawą o suwerennym RuNecie”. 

Rosja poprzez stworzenie niezależnego Internetu chciała uniemożliwić obcym siłom przeprowadzanie cyberataków oraz prowadzenie wojny politycznej w mediach społecznościowych, m.in. poprzez tak zwane „farmy trolli”, o co Rosjanie sami już nie raz byli oskarżani. Koszty realizacji RuNetu szacowane są na ok. 30 mld rubli (ponad 467 mln dolarów).

Ustawa przewiduje również stworzenie specjalnego centrum monitoringu, które będzie zarządzać Internetem w sytuacjach krytycznych. Centrum to powstanie w podległej Roskomnadzorowi (Federalny Urząd Nadzoru Komunikacji, Technologii Informatycznych i Mediów) częstotliwości radiowych. Ponadto w Rosji powstał wykaz punktów wymiany ruchu internetowego między sieciami rosyjskimi i globalnymi. 

Cały ruch internetowy będzie przechodził tylko przez punkty, które znajdą się w rejestrze. A żeby się w nim znaleźć, punkty muszą spełniać odpowiednie kryteria opracowane przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa.

Krytycy ustawy wskazują, że przepisy zwiększają kontrolę władz nad Internetem, gdyż część kompetencji, które dotąd mieli operatorzy internetowi, przypadnie państwowemu regulatorowi. Takie rozwiązanie daje przede wszystkim większe bezpieczeństwo, zapewnia lepszą ochronę przed cyberatakami i niezależność. Z drugiej strony, władze będą mogły z jeszcze większą łatwością zaprowadzić cenzurę. RuNet pozwoli przede wszystkim kontrolować zawartość sieci oraz ograniczyć napływ informacji z zewnątrz. 

Jeszcze w trakcie prac nad ustawą pojawiły się obawy, że prawdziwym jej celem jest stworzenie warunków pozwalających na odebranie Rosjanom dostępu do zewnętrznego ruchu internetowego (czyli tych stron i serwisów internetowych, które znajdują się na serwerach poza Rosją) i na filtrowanie ruchu wewnętrznego.  

Co to jest Roskomnadzor?

Od 2008 roku w Federacji Rosyjskiej funkcjonuje wyspecjalizowana agencja Roskomnadzor zarządzająca „rejestrem stron zakazanych”. Blokowanie stron umieszczonych w rejestrze jest od 2012 roku obowiązkowe dla wszystkich dostawców Internetu na terenie Rosji. W kolejnych latach do rejestru dodano m.in. szereg haseł z rosyjsko – i angielskojęzycznej Wikipedii dotyczących szeroko pojętej tematyki samobójstw oraz narkotyków. 

W 2014 roku podczas protestów na Ukrainie i kryzysu krymskiego Roskomnadzor zablokował szereg rosyjskich niezależnych portali informacyjnych – Lenta.ru, Grani.ru, Jeżedniewnyj Żurnał (Ежедневный журнал) oraz strony opozycyjnych polityków Garri Kasparowa i Aleksieja Nawalnego. Od chwili przyjęcia ustawy o suwerennym rosyjskim Internecie w razie potencjalnego ataku z zagranicy Roskomnazor przejmie scentralizowane zarządzanie Internetem.  Ustawa pozwala na przebudowanie struktury sieci rosyjskiej w taki sposób, aby ruch przekierowany był przez znajdujące się w Rosji punkty. Ma to pozwolić na funkcjonowanie RuNetu nawet w przypadku zagrożenia. Ten sam sprzęt umożliwi filtrowanie ruchu internetowego i blokowanie dostępu do zakazanych w Rosji stron internetowych. 

Dzisiaj blokada odbywa się na podstawie adresów IP i dokonują jej, na polecenie Roskomnadzoru, operatorzy łączności. W przyszłości operatorzy mają zainstalować sprzęt umożliwiający blokadę z pomocą technologii DPI (tzw. głębokiej inspekcji pakietów). Odpowiadać za ograniczenie dostępu do zakazanych stron będą nie operatorzy, a Roskomnadzor. Podsumowując, rząd na mocy ustawy zyska jeszcze większe możliwości w zakresie blokowania niepożądanych stron i serwisów internetowych.

Ustawa przewiduje też, że w Rosji powstanie w najbliższych latach narodowy system nazw domenowych, niezależny od obecnego systemu DNS nadzorowanego przez organizację ICANN. Ponadto do 2021 roku rosyjskie organy państwowe mają przejść całkowicie na krajowe systemy szyfrowania. Rozwiązania te pozwolą Kremlowi niemal całkowicie kontrolować przepływ informacji w Rosji.  Rząd może teraz bezpośrednio cenzurować materiały, a nawet zamienić rosyjski Internet w system zamknięty. 

Testy działania RuNetu  

Ćwiczenia realizowane na terytorium Rosji, polegające na czasowym odcinaniu obywateli od infrastruktury światowej były przeprowadzane wielokrotnie. Niektóre wychodziły lepiej, inne gorzej. Z uwagi na wyższy stopień nadzoru władz nad siecią, takie operacje jest o wiele łatwiej przeprowadzać w Rosji niż na Zachodzie.

Z końcem roku 2019 Rosjanie na jeden dzień zostali całkowicie odcięci od globalnego Internetu. Rosyjski ruch sieciowy 23 grudnia był kierowany do specjalnych punktów wyznaczonych przez Roskomnadzor. Było to testowanie Internetu wewnętrznego o nazwie RuNet. Podobno przetestowano 18 różnych scenariuszy ataku sił zewnętrznych. RuNet poradził sobie rzekomo z każdym z nich. 

Wiceminister ds. komunikacji Alexei Sokołow skomentował w rozmowie z prasą rezultaty tego testu: „okazało się, że zarówno władze, jak i operatorzy telekomunikacyjni są gotowi skutecznie reagować na potencjalne ryzyko i zagrożenia oraz zapewnić niezależne funkcjonowanie Internetu i jednolitej sieci telekomunikacyjnej w Rosji.”

Głównym celem tych eksperymentów było ustalenie, czy krajowa sieć wymiany informacji może być w 100% odizolowana od World Wide Web (WWW). Jak głosi artykuł opublikowany na łamach serwisu Defense One, Rosja planuje testować wewnętrzną sieć internetową co najmniej raz w roku. Celem ma być zapewnienie w pełni niezależnego od WWW, stabilnego i funkcjonalnego Internetu, w którym będą mieściły się m.in. publiczne sieci komunikacyjne. 

Samuel Bendett z amerykańskiej Rady Polityki Zagranicznej twierdzi, że władze rosyjskie uważają swoje uzależnienie od zagranicznych technologii informatycznych za bardzo słaby punkt. Stąd właśnie chęć stworzenia własnego, wewnętrznego Internetu. Posiadając sprawny RuNet, rosyjscy dostawcy usług internetowych mogliby w pożądanym momencie rozłączyć się z zagranicznymi serwerami korzystającymi z WWW i zamiast tego używać alternatywnego DNS, czyli systemu nazw domen.

Krytycy zarzucili Rosji chęć kontrolowania ruchu sieciowego i pełną inwigilację obywateli. Jednak rząd twierdzi, że RuNet powstaje ze względów bezpieczeństwa. 

Rok „0” czyli rok 2021

Plany zakładają, że kraj mógłby zostać odłączony od globalnej sieci już w roku 2021, kiedy to RuNet stanie się w pełni funkcjonalny. Wicepremier Rosji Maksim Akimow twierdzi jednak, że na razie władze nie zamierzają tworzyć zupełnie „suwerennego Internetu”. Jedynie chcą aktywnie chronić Federację Rosyjską przed zewnętrznymi niebezpieczeństwami i potencjalnymi zagrożeniami, związanymi ze zmianą sytuacji na świecie. 

Rządzący szczególną uwagę zwracają na wyeliminowanie z sieci niepożądanych treści. Mają tu nieograniczone możliwości monitorowaniu całej komunikacji. Nie wspominając o blokowaniu lub ograniczania dostępu do dowolnych stron internetowych, co znacznie pogłębi cenzurę.

Rosyjska Wikipedia, rosyjskie oprogramowanie …

Rząd zapowiedział zainwestowanie 31 milionów dolarów w stworzenie swojej własnej wersji Wikipedii. Wygląda na to, że Rosjanie chcą zrobić wszystko, aby historię napisać po swojemu i nie pozwolić obywatelom swojego kraju poznawać innych wersji prawdy. 

Rosja planuje również zakazać sprzedaży smartfonów i innych urządzeń bez zainstalowania rosyjskiego oprogramowania.

Nie można jednak zapominać, że podstawowe usługi sieciowe wyglądają w Rosji inaczej, niż na Zachodzie. Liderem społecznościowym jest serwis Vkontakte. Nikt nie korzysta z Google Maps, tylko map Yandeksu. Rosjanie mają już teraz własny kawałek Internetu, własne zasoby i rzadko korzystają z zagranicznych serwisów

Zachód pomaga – współpraca korporacji Google z rosyjskim rządem.

Jak donosi brytyjski „Daily Mail”, korporacja internetowa Google porozumiała się z rosyjskim rządem w celu cenzury części stron internetowych uważanych przez władze za niewłaściwe. 

Rosja gotowa jest na odcięcie się od światowego Internetu. Współpraca z Google w ustalaniu listy witryn zakazanych zwiastuje, że żadnych stron, które rosyjska władza wskaże jako zabronione, nie będzie można wyszukać na terenie Rosji. 

Można powiedzieć jedno: pecunia non olet!

ZOOM

więcej

Zobacz też

Obserwujemy